Pięć mocnych dowodów na to, że Google+ się kończy

Felieton/Social media 21.08.2015
Pięć mocnych dowodów na to, że Google+ się kończy

W serwisie społecznościowym Goolge+ wiele osób pokładało spore nadzieje. Google z racji swojej silnej pozycji miał możliwość wprowadzić plany w życie i na różne sposoby zachęcić użytkowników, do korzystania z usługi. Dzisiaj projekt ten można już podsumować i z pełnym przekonaniem ogłosić, że był niewypałem. Oto pięć dowodów, że Google+ się kończy.

Nie da się nie zauważyć, że Google rakiem wycofuje się z eksperymentu pt. Google+. Świadczy o tym szereg zmian, które zaszły na przestrzeni ostatnich dni, tygodni i miesięcy.

Zdjęcia bez Google+

Znaczącym momentem w historii usługi Google+ było wydzielenie z niej zdjęć.

Jeszcze przed powstaniem serwisu społecznościowego Google miał w swoich rękach usługę do zarządzania zdjęciami – była to Picasa. Po debiucie Google Plusa zaczęto funkcje związane z katalogowaniem, zarządzaniem, udostępnianiem i edycją zdjęć wdrażać do społecznościówki. To właśnie Google+ pozwalał na tworzenie nielimitowanej kopii zapasowej zdjęć w chmurze. Fotografie były co prawda niskiej jakości, jednak często lepsza taka kopia niż żadna.

Ostatnio Google zaprezentował usługę Zdjęcia Google (Google Photos), która najpierw dublowała funkcjonalność Google+, a teraz zaczyna go zastępować. Zdjęcia Google pozwalają na świetne zarządzanie fotkami, katalogowanie ich w tematyczne foldery oraz przechowywanie kopii w chmurze. Kopia może być płatna – wtedy zdjęcia są zachowywanie w pełnej jakości – lub darmowa – wtedy zdjęcia są kompresowane, ale nadal zachowują wysoką jakość.

Darmowe narzędzie może nie być wystarczające dla profesjonalistów, ale dla amatorów fotografii i milionów użytkowników, którzy pstrykają smartfonami, będzie w pełni zadowalające.

YouTube bez Google+

Swego czasu Google wykonał ruch, który nie spodobał się stałym użytkownikom YouTube’a. Gigant zdecydował się na połączenie YouTube’a z Google+. Połączenie to polegało na tworzeniu profili kanałów youtube’owych na Plusie i scaleniu systemu komentarzy YouTube’a z tym znanym z Google+.

Efekty tego połączenia przyniosły nieporządne skutki. Ze względu na różne ustawienia prywatności i cały czas widniejący podział między tym co pochodziło z Plusa a tym co z YouTube’a powstał chaos. Często nie można było odpisać użytkownikowi, który zadawał pytanie związane z filmem, gdyż pisał na Google+, a ustawienia jego konta nie pozwalały wchodzić w interakcję obcym ludziom.

Problemy stale irytowały użytkowników, aż Google postanowił zrobić coś, w co wiele osób uznawało za wręcz niemożliwe. Gigant wycofał się ze swojej decyzji i zadecydował, że do komentowania na YouTubie nie będzie już konieczne konto Google+.

To bardzo wymowna sytuacja. Google jawnie przyznaje się do błędu i daje sygnał, że integracja wszystkich usług z Plusem była ślepą uliczką.

Beta bez Google+

Jedną z ciekawszych funkcji w Google+ były Społeczności. Wbrew pozorom Społeczności to takie lepsze Grupy Facebooka. Ich zalety polegały na tym, że zrzeszały społeczności związane z różnymi tematami, ale oferowały również dodatkowe narzędzia, które pozwalały np. twórcom aplikacji na kontakt z użytkownikami i udostępnianie im wczesnych wersji beta aplikacji mobilnych.

Teraz Google zmienia taktykę. Kolejna zmiana zasad ponownie wpływa na zmniejszenie znaczenia Plusa i promowanie innej, niezależnej usługi.

Google ogłosił, że beta testy będą organizowane bezpośrednio za pośrednictwem sklepu Google Play i nie będzie już potrzeby dołączania do społeczności w Google+. To mądry ruch. Sklep Google Play to przecież odpowiednie narzędzie do załatwiania wszystkich spraw związanych z aplikacjami. Dlaczego więc nie włączyć do niego programu beta testów?

Trochę to trwało, ale Google w końcu dojrzał do tej decyzji. I dał tym samym kolejny znak, że Plus po raz kolejny traci na randze i prestiżu.

Hangouty bez Google+

Hangoty, czyli komunikator Google’a, to też temat rzeka. Szerzej omawiałem ten przypadek zaledwie kilka dni temu, dlatego dzisiaj krótko.

Teraz Google udostępnia Hangouty na osobnej stronie. Można z nich korzystać wygodnie, bez potrzeby wchodzenia na Gmaila, a tym bardziej na Plusa.

Android bez Google+

Google+ był jedną z tych aplikacji, które Google wpychał użytkownikom sprzętów z Androidem niemal na siłę. Wynikało to z porozumienia producenta systemu Android z producentami smartfonów i tabletów. Samsung, HTC, LG i inni producenci, chcący korzystać z Androida muszą w swoich produktach zainstalować i odpowiednio wyeksponować usługi Google’a.

Na liście niezbędnych do zainstalowania i promowania aplikacji od zawsze był m.in. serwis społecznościowy Google+. Właśnie – był, bo już nie jest.

Jak podał serwis Androidcentral.com, Google zmienił wytyczne dla producentów i nowe urządzenia nie muszą mieć już Google Plusa. Z listy obowiązkowych aplikacji Google wykreślił również Gry Google Play, Książki Google Play i Kiosk Google Play.

Oczywiście, na rynku są też urządzenia bez usług Google, ale nie mają one również dostępu do sklepu Google Play, co zwykle przekłada się na ich niewielką popularność. Wyjątkiem od tej reguły są produkty Amazonu, który udostępnia klientom własny sklep z aplikacjami dla Androida.

Pierwszym smartfonem z dostępem do Google Play, ale wolnym od Google+ jest Samsung Galaxy Note 5.

Koniec wyliczanki, ale czy koniec Google Plus?

Przedstawiłem pięć mocnych dowodów na to, że czas Google+ się kończy. Nie jest to jednak tożsame z tym, że Plus znika. Tak się na razie nie staje. Jednak waga Google+ maleje z miesiąca na miesiąc. Do powyższej listy można dopisać inne przykłady, jak chociażby malejący wpływ Google+ na pozycjonowanie stron, zakończenie promowania w wynikach wyszukiwania Google plusowych profili autorów publikacji i wiele innych.

Nie chodzi jednak o to, żeby się pastwić nad Plusem.

Kto lubi z niego korzystać, ten będzie to robił dalej. Jednak warto wiedzieć, że Google wycofuje się z wielu decyzji, które zostały wcześniej podjęte z myślą o rozwoju platformy. Dzisiaj Google+ traci na znaczeniu, jego ranga spada.

Powinny to wiedzieć osoby planujące przeróżne działania marketingowe i promocyjne. W tym temacie obecnie liczy się głównie Facebook i Twitter. Na znaczeniu zyskują Instagram, Snapchat oraz takie twory jak Vine, Periscope, czy Meerkat. LinkedIn stoi jakby w miejscu, jednak ze względu na mocną profesjonalizację nie można o nim zapominać.

A Google+? Nim już nie warto sobie zawracać głowy.

* Grafika główna pochodzi z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement