Milion euro. Tyle Unia Europejska wyda na to, żebyś mógł oglądać filmy z (polskimi) napisami

Artykuł/RTV 18.08.2015
Milion euro. Tyle Unia Europejska wyda na to, żebyś mógł oglądać filmy z (polskimi) napisami

Aż chciałoby się napisać komentarz „a ja mam napisy za darmo, z Internetu!”. Żarty jednak na bok, bo inicjatywa Komisji Europejskiej jest naprawdę zacna. Politycy zamierzają „zwiększyć zasięg kultury”, czyli z polskiego na nasze – znaleźć tanie metody tłumaczenia napisów w serwisach VOD.

Kto by pomyślał, że w dobie widma bankructwa Grecji, w obliczu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, przy napiętych stosunkach na wschodzie, czy w obliczu setek innych problemów, politycy z Komisji Europejskiej pochylą się nad tak trywialnym tematem, jakim są napisy do filmów.

Jeśli jednak powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. Komisja Europejska realizuje właśnie koncepcję Jednolitego rynku cyfrowego w Europie, na którą składa się kilkanaście inicjatyw. Nadrzędnym celem jest zwiększenie zasięgu kultury poprzez łatwiejszy dostęp do usług cyfrowych, stworzenie jednolitych zasad prowadzenia działalności dla sieci cyfrowych, czy w końcu zwiększenie potencjału związanego z gospodarką cyfrową.

Za tymi wielkimi hasłami kryją się także rzeczy prozaiczne, na które na co dzień nie zwracamy uwagi. Jedną z nich są wspomniane napisy do filmów, które – jak się okazuje – wcale nie są błahym tematem.

„Koszt przetłumaczenia filmu wynosi od 600 do 1000 euro, niezależnie od języka”

Taką informację możemy znaleźć na stronie Komisji Europejskiej. Dalej czytamy, że wysoki koszt tłumaczenia może zniechęcać twórców i dystrybutorów do udostępniania filmów na stosunkowo niewielkich rynkach, gdzie odbiorcy używają niszowego języka. Jeśli kraj jest niewielki, a odbiorców danego gatunku kinowego jest zaledwie garstka, tłumaczenie może okazać się nieopłacalne. Zyski z serwisów VOD często nie pokrywają nakładów finansowych na tłumaczenie. Wśród krajów dotkniętych takimi problemami KE wymienia właśnie Polskę, zaraz obok Bułgarii, Chorwacji, Rumunii, czy Słowacji.

Komisja Europejska zamierza przeznaczyć milion euro na znalezienie sposobu obniżenia kosztów produkcji i tłumaczenia napisów. W tym celu powstał konkurs, do którego można się zgłaszać do 25 września bieżącego roku.

Jako że jest to projekt Komisji Europejskiej, założenia są takie, żeby udostępniać lokalne dzieła kinematografii na szerokim europejskim rynku. Jeśli liczysz na natychmiastowe napisy do „House of Cards”, możesz się przeliczyć. Z drugiej strony, jeśli faktycznie uda się znaleźć sposób na szybkie, tanie i dobre napisy, być może da się to przełożyć na szerszą skalę.

Czy to nie jest szukanie drogi naokoło?

W inicjatywie pojawia się sformułowanie „crowdsource subtitling”, a więc Europa szuka oddolnych inicjatyw. Tyle tylko, że one już są! Nie musimy daleko szukać, wystarczy spojrzeć co robi chociażby ekipa z Grupy Hatak. To właśnie oni „zwiększają zasięg kultury” dla większości polskich widzów.

Grupa Hatak robi nieprawdopodobną robotę w tłumaczeniu napisów, dzięki czemu miliony polskich internautów mogą oglądać zagraniczne filmy i seriale z pełnym zrozumieniem. Co więcej, cała ta tytaniczna praca jest wykonywana pro publico bono – bez zapłat, dla samego szlifowania języka.

Jak pisze o sobie Grupa Hatak:

„Grupa Hatak zrzesza niewielką liczbę osób z całej Polski (i nie tylko), których hobby i pasją jest tworzenie dla Was napisów na najwyższym poziomie – po to, abyście mogli bez przeszkód oglądać swoje ulubione seriale, nie martwiąc się o to, że czegoś nie zrozumiecie albo o to, że lektor pominie i zniszczy część Waszego ulubionego serialu. (…)

Ze względu na często mylne wyobrażenie niektórych osób na temat naszej grupy i działalności informujemy, że Grupa Hatak nie jest żadną firmą, która może zaoferować Wam pracę, a jedynie grupą zrzeszonych tłumaczy-hobbystów. Napisy to tylko nasze hobby i nie pobieramy za nie żadnych opłat i tak samo nie możemy nikomu zaoferować wynagrodzenia za ewentualne podjęcie współpracy.”

Po co więc wymyślać koło na nowo, skoro mamy w Polsce perfekcyjnie działający system dostarczania napisów? Czy to nie w takie przedsięwzięcia należałoby inwestować? Skoro jest pasja i zaangażowanie, czy nie można byłoby zamienić tego na etat? Szczególnie, że mówimy o nieprawdopodobnym doświadczeniu (tłumaczenia całych sezonów seriali!).

Dystrybutorzy filmów i serwisy VOD potrzebują takich właśnie ludzi. I z całym szacunkiem, ale jestem pewien, że pasjonaci z Grupy Hatak (jak i np. zdolni studenci różnych europejskich filologii) zgodziliby się tłumaczyć napisy sporo poniżej stawki 600-1000 euro. Choć należy im się znacznie więcej.

Dlatego jest świetna okazja, by wyrwać trochę pieniędzy z Unii, a dodatkowo utworzyć miejsca pracy. Termin przyjmowania wniosków upływa 25 września bieżącego roku, więc warto się pospieszyć. Więcej informacji znajduje się na stronie Komisji Europejskiej.

*Grafika główna pochodzi z serwisu Shutterstock.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement