Lexus spełnia nasze marzenia z dzieciństwa, a przynajmniej ich część. Oto Hoverboard – latająca deskorolka

News/Sprzęt 05.08.2015
Lexus spełnia nasze marzenia z dzieciństwa, a przynajmniej ich część. Oto Hoverboard – latająca deskorolka

Kiedy kilka tygodni temu Lexus zaprezentował, czy też raczej zapowiedział, latającą (i działającą!) deskorolkę, spora część osób podchodziła do możliwości realizacji tego pomysłu sceptycznie. W końcu ile już razy słyszeliśmy o tym, że ktoś tu i teraz, albo przynajmniej za chwilę, spełni nasze marzenia z dzieciństwa? Tym razem jednak faktycznie się udało, choć ograniczeń i „ale” jest całkiem sporo.

Jeśli chodzi o dwie najważniejsze rzeczy, to owszem, Lexusowi udało się zapewnić to, co obiecywał. Latająca (czy raczej lewitująca) deskorolka naprawdę istnieje i działa mniej więcej tak, jak można byłoby sobie to wyobrazić.

W wyniku trwające około 18 miesięcy współpracy Lexusa z naukowcami z IFW Dresden i Evico, udało się stworzyć coś, co jeszcze nie tak dawno temu wydawało się tylko filmową wizją.

Niestety potwierdziło się niemal wszystko to, czego dowiedzieliśmy się jeszcze w czerwcu. Efektowny gadżet potrzebuje do działania równie efektownego podłoża, którego nie znajdziemy w pierwszym lepszym skateparku. Specjalnie do celów testowych oraz marketingowych (bo całość jest oczywiście taką właśnie akcją), do Barcelony przetransportowano z Drezna specjalny tor, czy też raczej podkład, który umożliwił wykonanie akrobacji przedstawionych chociażby na poniższym nagraniu wideo.

Co ciekawe, jak informuje The Verge, którego dziennikarz miał okazję bliżej zapoznać się z tym fascynującym urządzeniem, cały tor tylko wygląda na betonowy. W rzeczywistości jest on wykonany… z drewna, pomalowanego w taki sposób, aby przypominało ono właśnie ten materiał.

Tak, Lexus Hoverboard potrafi nawet unosić się nad wodą.

Przynajmniej do momentu, kiedy znajdujemy się na terenie takiego, jedynego chyba na świecie parku przygotowanego specjalnie do jej użytkowania. Poza tym staje się niemal całkowicie bezużyteczną, choć bez wątpienia efektowną ozdobą. Wiedzieliśmy to wprawdzie już wcześniej, ale mimo wszystko i tak jest to pewne rozczarowanie. W końcu kto z nas nie chciałby przejechać (?) się taką deskorolką, chociażby przez kilka minut, nad chodnikiem przed domem? To przecież na to czekaliśmy i wszystko wskazuje, że zbyt szybko się tego nie doczekamy.

Mamy więc magnetyczny tor ukryty pod pseudobetonową powierzchnią i sporych rozmiarów deskę z nadprzewodnikiem, chłodzonym za pomocą ciekłego azotu do temperatury około -197 stopni Celsiusza. Możemy na niej jeździć, możemy – przynajmniej według zapewnień z komunikatu prasowego – stawać na niej i nawet skakać na nią, nie powodując przy tym kontaktu z gruntem. Brzmi imponująco, ale…

… mało kto kiedykolwiek lewitującą deskę Lexusa zobaczy, nie mówiąc już o możliwości skorzystania z jej możliwości.

Lexus nie zamierza w żadnym wypadku wprowadzić jej do sprzedaży, co zresztą, biorąc pod uwagę jej specjalne wymagania, i tak mijałoby się z celem.

Stworzył ją tylko i wyłącznie po to, aby – jak zresztą sam przyznaje dział PR tej firmy – uatrakcyjnić kampanię „Amazing in Motion”, w której pokazuje „kreatywność i innowację marki”.

I to by było chyba na tyle, jeśli chodzi o nasze marzenia o latających deskorolkach. Jeszcze musimy poczekać…

 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement