Po tygodniach oczekiwania, w końcu zagrałem w Lara Croft GO. Nie zawiodłem się

Recenzja/Gry 27.08.2015
Po tygodniach oczekiwania, w końcu zagrałem w Lara Croft GO. Nie zawiodłem się

Lara Croft GO to druga po Final Fantasy VII mobilna produkcja na smartfony i tablety, której nie mogłem sobie odpuścić. Mając w pamięci świetnego Hitmana GO, wydałem pieniądze zanim w mojej głowie pojawiły się jakiekolwiek wątpliwości.

Na całe szczęście obawy wyparowały równie szybko, jak starożytne skarby znikają z grobowców plądrowanych w świecie Tomb Raidera. Produkcja z najpopularniejszą wirtualna archeolog na naszej planecie została zbudowana na dokładnie tym samym szkielecie, co udany Hitman GO, doskonale pasującym do mobilnego formatu.

No ale zaraz, jak to, Lara Croft GO jest produkcją turową?

Zgadza się. Dokładnie tak jak w Hitman GO, bohaterka nowej gry Square-Enix porusza się po podzielonej na pola lokacji, niczym w grze planszowej. Każdy krok do przodu, w bok czy do tyłu to jedna tura, po której swój czas na poruszanie się mają przeciwnicy, natomiast świat gry może zareagować w postaci przerywników filmowych i oskryptowanych akcji.

Screenshot_2015-08-27-16-59-32

Takie rozwiązanie wymusza na graczu, aby każdy jego ruch był doskonale przemyślany. Oczywiście w pierwszych lokacjach wystarczy przeć do przodu i nie zważać na żadne problemy, ale z każdą kolejną planszą poziom trudności systematycznie wzrasta. Po pewnym czasie zaczniemy planować nasze posunięcia na kilka ruchów do przodu, niczym w partii szachów.

Tak się bowiem składa, że pomimo turowego charakteru Lary Croft GO, na piękną archeolog czekają zagrożenia wycięte z rasowej gry akcji. Mamy na przykład kruszejące płyty, które po jednym przejściu spadają w przepaść. Mamy przeciwników, których musimy zachodzić od tyłu. Mamy platformy, które poruszają się bez woli gracza i których rytm i trajektorię trzeba przewidzieć. Mamy nawet coś na kształt walk z bossami!

Jestem pod olbrzymim wrażeniem pomysłowości twórców gry Lara Croft GO.

Aplikacja posiada dziesiątki lokacji, w których trzeba kombinować, przesuwać dźwignie, wspinać się, chować i walczyć. Patent z bardzo dobrego Hitman GO został znacząco poszerzony, co czuć zwłaszcza przy dłuższym kontakcie z grą. Chociaż Larę Croft GO cechuje turowa rozgrywka, daleko tej produkcji do bycia nudną.

Co świetne, producenci dodatkowo urozmaicili nowy tytuł mnóstwem bonusów do znalezienia. Podczas eksploracji kolejnych plansz gracz może znaleźć rozmaite przedmioty, które później odblokowują zawartość dostępną do podejrzenia w menu. Dzięki takiemu zabiegowi warto wracać do pokonanych już lokacji, w poszukiwaniu artefaktów i chęci przejścia tytułu na pełne 100%.

Screenshot_2015-08-27-16-55-11

Lara Croft GO to przy okazji naprawdę piękna mobilna produkcja.

Przyznam, że większe wrażenie zrobił na mnie stylizowany na grę planszową Hitman GO, ale brytyjskiej archeolog też nie można niczego odjąć. Tym razem producenci zdecydowali się na nieco bajkowy, grubo ciosany rys, który może kojarzyć się z takimi produkcjami jak Knack czy Borderlands. Styl jak ulał pasuje do mniej zobowiązującego, bardziej przystępnego profilu mobilnej rozgrywki.

Na ekranie Note 4 Lara Croft GO wygląda naprawdę okazale. Barwy są żywe i pełne. Animacja nie zwalnia ani na chwilę, natomiast ładowanie kolejnych poziomów trwa zaledwie kilka sekund. Tym samym dzieło Square-Enix przestrzega podstawową zasadę dobrej gry mobilnej – możliwość natychmiastowego wejścia w świat gry, w sam raz podczas przejazdu autobusem czy siedzenia na przystanku.

Screenshot_2015-08-27-17-02-43

Świetne jest też to, jak producenci bawią się planami. W Lara Croft GO akcja ma miejsce nie tylko wokół panny archeolog, ale również głęboko w tle. Czasami coś niepokojącego zaczyna tam pełzać, innym razem w oddali pobłyskuje jakiś możliwy do zebrania złoty puchar, jeszcze kiedy indziej pierwszy plan zaczyna przesłaniać owad i ma się autentyczne wrażenie, że ten chodzi po ekranie mojego smartfonu. Świetny efekt.

Producenci Lara Croft GO dostają dodatkowego plusa za jednoczesną premierą na wszystkie najważniejsze systemy operacyjne.

Gra jest dostępna w iTunes App Store, Google Play oraz sklepie Windows. Uwielbiam takie podejście. Producent do spółki z wydawcą nie dzieli posiadaczy mobilnych urządzeń na lepszych i gorszych. Zamiast tego wierzy, że dobra gra obroni się niezależnie od systemu. Podobną politykę obrali twórcy świetnego Monument Valley i wyszli na swoje.

Screenshot_2015-08-27-16-57-36

Z tej perspektywy Lara Croft GO będzie ciekawą ofertą zwłaszcza dla posiadaczy urządzeń z mobilnym systemem Microsoftu. Do czasu premiery Windows 10 Mobile gracze związani z kaflami nie mają wielu powodów do radości i nowe, turowe przygody wirtualnej archeolog na pewno są ciekawą odskocznią od Age of Empires, Halo czy Castle of Illusion.

Wszystko byłoby idealne, gdyby nie cena samej aplikacji. Za Larę Croft GO zapłaciłem 29 złotych, kupując program w Google Play. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dla wielu posiadaczy Androida taka stawka za mobilną grę jest nie do zaakceptowania. Sam również wciąż nie wiem, czy nie przepłaciłem. Chociaż Lara Croft GO jest niezwykle grywalna, ciężko mi oszacować, na ile wystarczy mi ta aplikacja.

Lara Croft GO na platformie Google Play, iTunes App Store oraz w sklepie Windows (choć najwyraźniej edycja gry przeznaczonej dla Windows Phone ma chwilowe problemy).

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement