Intel zbliżył właśnie Cortanę do wymarzonego przez Microsoft absolutu

Intel zbliżył właśnie Cortanę do wymarzonego przez Microsoft absolutu

Microsoft od dawna stawia na mnogość interfejsów i form interakcji z elektroniką. Cortana to tylko jeden z wielu elementów, który ma spowodować, że każdy z nas, nawet pięcioletnie dziecko, będzie potrafiło czerpać korzyści z elektroniki użytkowej.

Microsoft z wyjątkowym entuzjazmem reaguje na kolejne wynalazki związane z interakcją z komputerami osobistymi i innymi urządzeniami elektronicznymi. Od niemalże początków swojego istnienia promował myszkę. Był jednym z największych obrońców rysika (i do dziś jest, a zwłaszcza nadal zatrudniony w Microsofcie niejaki Bill Gates). Nieco opacznie zrozumiał interfejs dotykowy, ale jak w końcu do niego dotarło jak powinien być zaprojektowany, uderzył ze zdwojoną siłą tworząc zupełnie nową kategorię urządzeń hybrydowych. No i nie zapominajmy o Kinekcie i technologiach, które na bazie tego kontrolera powstały (w tym Windows Hello).

Microsoft też „od zawsze” eksperymentował z kontrolą za pomocą głosu i jego syntezą. Tego niestety w Polsce nie mogliśmy dostrzec, gdyż nasz język zdecydowanie nie widnieje na priorytetowej liście w Redmond, ale każda wersja Windows miała coraz doskonalsze funkcje rozpoznawanie mowy i dyktowania tekstu. Świat jednak zmienił Apple. Po raz kolejny.

Cześć, jestem Siri

Siri

Zakup przez Apple’a firmy odpowiedzialnej za głosową asystentkę Siri był strzałem w dziesiątkę. Gigant z Cupertino po raz kolejny pokazał reszcie świata jak powinien wyglądać interfejs urządzenie <-> człowiek. Siri nie była pierwszym tego typu rozwiązaniem, ale dzięki marce Apple’a zdobyła wielką popularność. Oto bowiem możemy wydawać urządzeniu polecenia głosowe bez użycia konkretnego słownictwa czy szyku zdania. Możemy się wypowiadać w naturalnej mowie, a Siri i tak zrozumie (zazwyczaj…) o co nam chodzi i jakie zadanie powinna wykonać. Microsoft i Google od razu zrozumieli, że muszą Apple’a jak najszybciej skopiować.

Google Now to jedna z odpowiedzi, która rozwija się najszybciej na rynku. Dominacja Androida na całym świecie oraz niesamowita baza danych zapytań użytkowników z wyszukiwarki, dzięki której łatwiej zrozumieć jak z urządzeniami porozumiewają się ludzie pozwoliły gigantowi z Mountain View na stworzenie znakomitej usługi, która dzięki dotychczasowej działalności Google’a może szybciej debiutować na kolejnych rynkach.

Cortana nie ma siły przebicia Siri i nie ma bazy użytkowników Androida. Tym dziwniejszy był fakt, że uruchomiona na Windows Phone usługa była aż tak dobra. Cortana jest równie „ludzka” i „osobista” co Siri, dzięki byciu związaną z Bingiem oferuje wiele funkcji znanych z Google Now, a także gdy debiutowała umożliwiała znacznie większy stopień interakcji z elementami zapisanymi na telefonie: Cortana mogła wchodzić w interakcje z aplikacjami, a te, dzięki jej API, mogły również ją wykorzystywać do swoich celów.

Kubeł zimnej wody

Microsoft uznał, że interakcja głosowa to następna wielka rzecz. Założył wręcz, że będzie to podstawowa forma interakcji z dużymi urządzeniami. Interfejs konsoli Xbox One został właściwie całkowicie zaprojektowany pod obsługę za pomocą głosu. Konsola nawet w trybie uśpienia potrafiła zareagować na nasze polecenia („Xbox, włącz się”). Tyle że zaczęły się problemy. I to duże.

cortana

Pomysł Microsoftu błyskawicznie zrównali z ziemią gracze, którzy woleli jak zawsze obsługiwać konsolę za pomocą gamepada. Fundament Cortany i jej źródło wiedzy, jakim jest Bing, to produkt mniej dojrzały od Wyszukiwarki Google (choć Siri również wykorzystuje Binga). A Windows Phone… no cóż, mimo wielu starań jest dalej graczem drugoligowym na rynku. Cortana powinna zostać zamkniętym projektem. Microsoft jednak zdecydował inaczej.

Znaczenie Windows 10

Windows 10 to efekt zmian, jakie na Microsofcie wymusiła reakcja rynku na Windows 8 i jego odmiany telefoniczne i tabletowe. Wiele osób mylnie interpretuje Windows 10 jako odwrócenie się od interfejsu dotykowego co lansował Windows 8. Nie. To odwrócenie się od pewnych rozwiązań „Ósemki”, ale jej następca nadal traktuje „dotyk” jako istotny element interakcji użytkownika z komputerem.

Nie inaczej było z Cortaną. Mimo iż ma żałośnie niskie statystyki użytkowania, to zaczęła być rozwijana o nowe funkcje. Jedną z kluczowych nowości okazała się aktualizacja dla nowszych Lumii, uaktywniająca funkcję „Hej, Cortana”. Nowe procesory Snapdragon w tychże Lumiach pozwoliły tym telefonom na ciągłe nas podsłuchiwanie (osoby obawiające się o swoją prywatność mogą to wyłączyć) bez istotnego wpływu na czas pracy na akumulatorze. To pozwala na kolejną zmianę w rozumieniu interakcji z telefonem. Nieważne, czy jest uruchomiony, czy też uśpiony przez blokadę. Czy jest w naszej dłoni, czy śpi sobie w kieszeni. Wystarczy, że powiemy do leżącego na stole telefonu „Hej, Cortana. Jaki jest najlepszy serwis o elektronice użytkowej w Polsce?” a telefon sam się wybudzi, odpowiadając nam (nie sprawdzaliśmy, ale to dla nas oczywiste), że jest to Spider’s Web i zaproponuje linka do tej witryny.

Cortana trafiła też na Androida (na razie w wersji beta), komputery PC i duże tablety z Windows a także wkrótce trafi na iOS. Jej najbardziej rozbudowana wersja dostępna jest jednak na chwilę obecną wyłącznie na telefony z systemem Microsoftu. Właśnie dzięki dopasowaniu systemu do nowych Snapdragonów.

Na PC pojawi się ich odpowiednik

Cortana na PC reaguje na „Hej, Cortana”, ale wyłącznie gdy komputer nie śpi i jest odblokowany. Z bardzo prostej przyczyny: zużycie prądu. Czuwający notebook na dostępnych aktualnie w sprzedaży procesorach szybko rozładowałby swoje zasoby energii. Microsoft jednak lubi się bawić również z trybem czuwania na PC.

W Windows 8 dla nowszych procesorów Intela pojawił się tryb Connected Standby (był on również dostępny w Windows RT dla procesorów ARM). Pozwalał on systemowi na przykład na wybudzanie się w razie potrzeby i wykonanie zleconych zadań (na przykład aktualizacja systemu, by nie przeszkadzać w ciągu dnia użytkownikowi). Teraz pojawia się kolejna nowość. Również związana z procesorami Intela.

Skylake1

Komputery z procesorami Skylake od Intela będą wyposażone w moduł DSP, który zużywając ekstremalnie niewielką ilość prądu będzie mógł nas podsłuchiwać przez wbudowane w laptop mikrofony. To otwiera Cortanie zupełnie nowe możliwości. Takie jak ma już na Windows Phone i Windows 10 na telefonach.

Wystarczy powiedzieć nawet do uśpionego komputera „Cortana, obudź się” i zadać pytanie / wydać polecenie, a to zostanie grzecznie wykonane. Podobnie jak w Windows Phone, funkcja ta będzie możliwa do wyłączenia.

Internet rzeczy wokół nas

Microsoft nieraz rysował nam wizję spiętych w chmurze urządzeń przeznaczenia wszelakiego, które towarzyszą nam na każdym kroku. Konsola do gier, komputer osobisty, lodówka, termostat, opaska fitnessowa, telefon, samochód… wszystko to będzie dzięki łączności internetowej w jakiś sposób „inteligentne”. A Microsoftowi zależy, by większość z tych urządzeń, niezależnie od formatu czy przeznaczenia, korzystało z Windows 10.

A Windows 10 to przecież Cortana. Asystent cyfrowy, który jeżeli mu na to pozwolimy, będzie wiedział o nas „wszystko”. A dzięki temu, że mieszka on sobie w chmurze Microsoftu, może się pojawić wszędzie, gdziekolwiek jesteśmy i jakiegokolwiek urządzenia używamy. Apple i Google, choć zajęli się tematem asystentów wcześniej od Microsoftu, nie mają takiej szansy.

Qualcomm na telefonach, Kinect w salonie i wreszcie Intel w komputerach PC z prezentowanym właśnie Skylakiem bardzo w tym Microsoftowi pomagają. Kodują nam w głowach, że cały czas gdzieś „nasza” Cortana nas słucha i jest gotowa by pomóc, w każdej chwili. Nie musimy się nad tym zastanawiać.

Pozostają dwa problemy

Pierwszy, najbardziej oczywisty: a co to nas wszystkich Polaków obchodzi? Jest to pytanie bardzo zasadne. Microsoft wzorowo rozwija Cortanę a zarazem jest wyjątkowo powolny w udostępnianiu jej kolejnym rynkom. Cortany w Polsce nie ma. I jeszcze długo nie będzie. O marzeniach Microsoftu będziemy mogli więc co najwyżej… czytać.

Aczkolwiek może to i na swój sposób lepiej. Z jednej strony rozumiem czemu to wszystko ma służyć i jak może zmienić moje życie na lepsze. Z drugiej jednak, irracjonalna (?) lampka ostrzegawcza cały czas się świeci i bazuje na całkiem zdrowym odruchu niechęci do bycia podsłuchiwanym. I to nie byle jak.

Do bycia podsłuchiwanym 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, w pracy i w domu, w sytuacjach otwartych i intymnych, a wszystko to, co istotnego w kontekście Cortany powiem jest przetwarzane i dodawane do przeróżnych modeli matematyczno-statystycznych, które doskonale wiedzą kim jestem, bo Cortana potrafi mnie rozpoznać nawet po brzmieniu mojego głosu. I nadal nie jestem pewien, czy nie chcę zaufać tej lampce ostrzegawczej, mimo wielu logicznych argumentów przemawiających za tym, że nie mam(y) się czego obawiać.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement