Refleks szachisty, czyli Sejm chce walczyć o to, co polscy fani Gwiezdnych wojen już wywalczyli

News/Technologie 18.08.2015
Refleks szachisty, czyli Sejm chce walczyć o to, co polscy fani Gwiezdnych wojen już wywalczyli

Opóźniona premiera Gwiezdnych wojen w naszym kraju względem innych rynków wywołała wśród fanów falę oburzenia. Problemem postanowił zająć się nawet nasz Sejm. To co jednak powinno ucieszyć wszystkich miłośników Star Wars w kraju nad Wisłą stało się dzisiaj powodem do patrzenia z politowaniem na to, w jak w dużym oderwaniu od prawdziwego świata potrafi znaleźć się świat polityki. Ja wolę w tym jednak widzieć spóźnioną akcję posła, który rozumie świat nowych mediów i obawę widzów o… spoilery.

O opóźnieniu premiery siódmego epizodu Gwiezdnych wojen, czyli Przebudzenia Mocy w reżyserii J.J. Abramsa, pisałem na łamach Spider’s Web już dawno temu. Jako fan byłem rozgoryczony postawą Disneya, który postanowił emitować kontynuację gwiezdnej sagi George’a Lucasa tydzień po premierze światowej.

Okazało się jednak, że Disney usłyszał błagania polskich fanów i… zmienił datę premiery filmu.

Przebudzenie Mocy trafi do polskich kin dokładnie tego samego dnia, co zadebiutuje w całym cywilizowanym świecie, a nasz kraj nie stanie się w grudniu odpowiednikiem zapyziałego Tatooine. Premiera siódmego epizodu przełożona została z 25 grudnia na 18 grudnia, co biorąc pod uwagę polski świat kina jest sporym zaskoczeniem.

Polski fandom Star Wars jest naprawdę spory w skali świata i mamy wielu oddanych fanów. Polski język jest w ścisłej czołówce, jeśli chodzi chociażby o liczbę przetłumaczonych powieści spod marki Star Wars. Mimo wszystko świat kina rządzi się swoimi prawami i po ogłoszeniu zmiany daty premiery byłem bardzo zaskoczony.

Polską tradycją już jest opóźnianie premier filmów w grudniu, na co rokrocznie narzekały osoby czekające na kolejne Hobbity.

Wszystko rozbija się oczywiście o… pieniądze. Polski dystrybutor, w przeciwieństwie do dystrybutorów w innych krajach Europy, najwyraźniej uważa że wcześniejsza premiera wcale nie gwarantuje lepszych zysków. Można wywnioskować z tego, że w Polsce przed Wigilią mało kto myśli o kinie, a dopiero zaraz po niej jest najlepszy czas na premierę.

A dlaczego dzisiaj tak się o tym rozwodzę? Okazuje się bowiem, że polski Sejm ma zamiar… walczyć o wygraną sprawę! Dzisiaj po sieci krąży informacja o interpelacji o numerze 34164, w której treści znalazła się prośba do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa narodowego o zwrócenie się z prośbą do polskiego dystrybutora filmu o przyspieszenie premiery.

Prośba, która jest niestety spóźniona o cały miesiąc.

Z pełną treścią interpelacji 34164 można zapozna się w serwisie 300polityka.pl. Jestem jednocześnie miło zaskoczony, jak i i szczerze rozbawiony całą sytuacją. Świetnie, że politycy dostrzegają problemy fanów serii, która zmieniła przecież oblicze współczesnego kina, tylko dlaczego sprawa musi jednocześnie być podlana groteskowym sosem?

Daleki jednak jestem od krytyki. Ba, akcja posła Henryka Siedlaczka zasługuje na uznanie z dwóch powodów. Owszem, prośba jest spóźniona – bo data premiery została przesunięta – ale sama forma tej prośby jest też bardzo istotna. Udowadnia ona, że poseł bardzo dobrze rozumie jak działają nowoczesne media internetowe.

W interpelacji czytamy bowiem:

Dla fanów Gwiezdnych Wojen ( a tych w Polsce nie brakuje), sama data premiery raczej jest bez znaczenia. Oni i tak pójdą obejrzeć film w kinach. Ale w dobie wszechobecnego internetu, w ciągu tygodnia różnicy premiery w Polsce od premier w innych krajach, na portalach społecznościowych pojawi się masa nielegalnych nagrań filmowych, , które skutecznie popsują odbiór filmu.

Sam kombinowałem nawet, by zabukować z wyprzedzeniem bilety na samolot i nocleg w Londynie i właśnie w Anglii obejrzeć film, na który czekam od kiedy tylko zobaczyłem w 1997 roku napisy końcowe Powrotu Jedi. Jednym z powodów była właśnie obawa przed spoilerami, które zaraz po premierze zaleją Internet.

To, że takie “problemy pierwszego świata” dostrzegają nasi posłowie powinno być powodem do zadowolenia, a na to że z inicjatywą poseł spóźnił się miesiąc powinniśmy przymknąć oko. Jestem przy tym przekonany, że pomysł na złożenie tej interpelacji pojawił się jeszcze przed podaniem przez Disneya informacji o zmianie daty premiery.

A Disney może przy tym polskiemu posłowi dzisiaj serdecznie podziękować, bo film Przebudzenie Mocy i sam dystrybutor dostali dzisiaj sporą dawkę pozytywnej prasy.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement