Hej Google, doceniam zmiany w Hangoutach, ale ciągle czekam na jeszcze jedną funkcję

Artykuł/Technologie 18.08.2015
Hej Google, doceniam zmiany w Hangoutach, ale ciągle czekam na jeszcze jedną funkcję

Google nie zapomina o Hangoutach. To dobrze, choć oczekuję od nich jeszcze jednej, ważnej funkcji.

Hangouty to temat rzeka. Burzliwa historia tego komunikatora miała kilka zwrotów i niestety niezbyt wiele sukcesów. W telegraficznym skrócie wyglądało to tak.

Google zaprezentował światu komunikator Talk, który powiązany był z kontem Gmail. Usługa działała wewnątrz poczty e-mail, ale można było też korzystać z miniaplikacji, które wyciągały Talka, poza kartę przeglądarki. Później Google trochę zapomniał o Talku, a z komunikatora korzystało stosunkowo niewiele użytkowników. Głównie ci, którzy aktywnie korzystali z Gmaila.

Potem przyszedł czas Google+, czyli serwisu społecznościowego, który starał się łączyć różne usługi Google’a. Tam też swój renesans przeżył Talk, który (nie)znany był już wtedy jako Hangouty.

Hangouty pojawiły się na urządzeniach mobilnych i funkcjonalnością zaczęły dorównywać, a nawet przeganiać konkurencję. Użytkownicy cenią je za rozbudowaną funkcję rozmów grupowych oraz świetne aplikacje mobilne, które pozwalają nie tylko na wysyłanie wiadomości na czacie, ale również obsługę SMS-ów, a nawet wykonywanie płatnych połączeń na numery stacjonarne i komórkowe.

I tu dochodzimy do sedna, czyli do tego, czego Hangoutom aktualnie brakuje.

Hangouty prawie idealne

Nie da się ukryć, że dla wielu użytkowników komunikatorów internetowych wzorem jest to, co oferuje obecnie iMessage.

iMessage to apple’owy komunikator, który pozwala na darmowe prowadzenie rozmów, a gdy nie jest to dostępne za pomocą Sieci przełącza się automatycznie na SMS-y. Dzięki temu użytkownicy mogą rozmawiać przez jeden komunikator, nie zastanawiając się przy tym, czy powinni napisać na czacie, czy też wysłać SMS-a. iMessage za nich rozpoznaje czy rozmówca jest dostępny online, czy wiadomość powinna mu zostać dostarczona za pomocą tradycyjnej wiadomości tekstowej.

I tak właśnie powinny działać Hangouty

Google dysponuje przecież świetnymi aplikacjami webowymi, które zapewniają dostęp do komunikatora praktycznie z dowolnego komputera. Portfolio uzupełniają rozszerzenia np. dla Chrome, które pozwalają wyciągnąć Hangouty poza okno przeglądarki. Są też świetne aplikacje mobilne, które pozwalają na obsługę SMS-ów na Androidzie.

Jedyne czego brakuje, to właśnie funkcji znanej z iMessage, która rozpoznawałaby za użytkownika, czy dana wiadomość zostanie wysłana na czacie, czy też jako SMS.

Dzięki temu Google otworzyłby swojemu komunikatorowi drzwi do olbrzymiej popularności. Silna pozycja Androida i multiplatformowość Hangoutów mogłyby okazać się kluczem do sukcesu. A fakt, że Google wzorowałby się na apple’owskim iMessage’u nie miałby wtedy większego znaczenia, bo iMessage to zamknięta usługa, ograniczona do urządzeń Apple. Zaś Hangouty można zainstalować lub uruchomić bez instalacji na zdecydowanej większości urządzeń komputerowych dostępnych na rynku.

Gdyby Hangouty nauczyły się tego, co od dawna potrafi iMessage, zapewne wielu użytkowników Androidów doceniłoby nowe rozwiązanie. Jestem przekonany, że liczne grono osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak świetnie może działać komunikator zintegrowany z SMS-ami.

I tutaj Google’u widzę właśnie miejsce na twój ruch.

Coś się zaczęło dziać…

Nie bez powodu podejmuję akurat teraz temat potrzebnych zmian w Hangoutach. Ostatnio Google postanowił odświeżyć nieco swój komunikator i dało tym samym sygnał, że o nim cały czas pamięta i zależy mu wzroście jego popularności.

Aplikacja mobilna Hangoutów przeszła delikatny lifting, a korzystanie z niej jest teraz czystą przyjemnością. Program już od pewnego czasu wspiera obsługę SMS-ów i właśnie dzięki tej funkcji zastąpił u mnie domyślną aplikację, która w Androidzie odpowiada za wiadomości tekstowe i MMS-y. Teraz nie tylko działa dobrze, ale również wygląda świetnie.

Dzisiaj Google uruchomił dodatkowo witrynę hangouts.google.com, na której użytkownicy mogą korzystać w wygodny sposób z komunikatora. Zabieg ten docenią bez wątpienia osoby, które rozmawiają przez Hangouty, ale nie mają nawyku lub nie czują potrzeby posiadania ciągle otwartej karty Gmaila w przeglądarce.

Obecnie z Hangoutów można korzystać za pomocą Gmaila, nowej witryny, strony Google+ (ciekawe jak długo jeszcze?) oraz aplikacji: mobilnych oraz jako dodatku do Chrome. Niektórym co prawda brakuje dedykowanych aplikacji dla Windows Phone’a, Windowsa i OS X-a, jednak ja odczuwam jedynie brak obsługi tych nieszczęsnych SMS-ów zintegrowanych z funkcjami komunikatora.

Drogi Google, najwyższa pora to naprawić.

* Zdjęcie: Shutterstock

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement