Everybody’s Gone to the Rapture jest najładniejszą grą na PS4, ale to nie wystarcza – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 11.08.2015
Everybody’s Gone to the Rapture jest najładniejszą grą na PS4, ale to nie wystarcza – recenzja Spider’s Web

Nie mam pojęcia, co właściwie się wydarzyło. Widzę sunące napisy końcowe, ale wciąż mam jeszcze mnóstwo pytań. Everybody’s Gone to the Rapture to prawdziwa wizualna orgia, ale produkcja nie zadowala na płaszczyźnie narracji oraz opowiadanej historii. Twórcy mogliby się wiele nauczyć od polskiego Ethana Cartera.

Czym jest Everybody’s Gone to the Rapture? Najprościej wytłumaczyć to graczom, którzy mieli styczność z polską grą wykonaną metodą fotogrametrii – Zaginięcie Ethana Cartera. To dokładnie ten sam typ, ta sama rozgrywka, te same możliwości. Gracz sprowadza się tutaj do roli wirtualnego podróżnika, który podąża po pięknych lokacjach i poznaje leniwie snutą historię.

Wioska Yaughton to początkowa lokacja gry. Piękne miejsce, w którym sam chciałbym żyć

Everybody’s Gone to the Rapture oraz Zaginięcie Ethana Cartera łączy całe mnóstwo wspólnych elementów.

Po pierwsze, obie produkcje są powalające wizualnie. Everybody’s Gone to the Rapture jest prawdziwą graficzną orgią. W moim prywatnym rankingu to najładniejsza gra dostępna na PlayStation 4, ex aequo z trzecim Wiedźminem oraz The Last of Us Remastered. Everybody’s Gone to the Rapture sprawia, że można się rozpłynąć. Niesamowite, niesamowite widokówki.

Akcja tej gry rozgrywa się w brytyjskiej wiosce. Ta wygląda jak miejsce z moich marzeń. Spokojne otoczenie, wypełnione zadbanymi domami, barami, cudownymi miejscami widokowymi, polami uprawnymi i wszechobecnymi boiskami do gry w piłkę nożną. Jak dla mnie raj na ziemi. Jest tylko jeden, drobny problem – nigdzie dookoła nie ma żadnej żywej duszy.

Everybody's Gone To The Rapture™ - Press Demo_20150807201717
Pocisk ledwo widoczny w sadzawce? Właśnie takie ciężkie do znalezienia detale mówią nam, że coś jest nie tak…

Po drugie, oba tytuły odkrywają kolejne fragmenty opowieści podczas eksploracji martwego otoczenia. Tak jak miało to miejsce w Zaginięciu Ethana Cartera, również w Everybody’s Gone to the Rapture nie napotkamy żadnej żywej duszy. Nie znajdziemy osoby, z którą możemy porozmawiać ani przeciwnika, z którym możemy stanąć w szranki. Tylko my i piękny, pusty, zamrożony, martwy świat.

Po trzecie w końcu, każda z tych gier jest naprawdę mało interaktywna. Ethan Carter pozwalał na rozwiązywanie prostych zagadek i kojarzenie faktów. W przypadku Everybody’s Gone to the Rapture nie ma nawet i tego. Od czasu do czasu możemy otworzyć jakieś drzwi, podnieść słuchawkę telefonu albo włączyć radio, ale to niestety tyle. Wszystko inne jest przyspawane do ziemi. Postać gracza nie może przeskoczyć najmniejszego płotka ani przedrzeć się przez najmniejsze krzewy.

Everybody's Gone To The Rapture™ - Press Demo_20150807194434
Czekam na czasy, w których takie „przeszkody” w grach wideo będą równie skuteczne, co w rzeczywistości

Twórcy Everybody’s Gone to the Rapture mogliby nauczyć się kilku rzeczy od Polaków z The Astronauts.

Przede wszystkim tak prozaicznej rzeczy jak… bieganie! Producenci z lubianego przeze mnie studia The Chinese Room nie pozwalają na natychmiastowe przemierzanie odległości. Wszędzie poruszamy się spacerem, ociężale i powoli. Tak się po prostu nie robi. Jasne, w zamian za to dostajemy niesamowite, sielankowe widoki, ale nie o to chodzi. Wybór – to jest słowo-klucz!

Producenci Zaginięcia Ethana Cartera dali nam wybór. Mogliśmy powoli eksplorować teren i wypełniać dodatkowe wyzwania. Mogliśmy też po prostu przebiec przez cały wirtualny świat i pokonać ten tytuł w 30 minut. Tylko od gracza zależy, jaki styl wybierze. W Everybody’s Gone to the Rapture tego wyboru zabrakło.

Everybody's Gone To The Rapture™ - Press Demo_20150807225014
Brak plakatów z „babeczkami” w warsztacie świadczy o tym, że akcja gry na pewno nie ma miejsca w Polsce

Twórcy sztucznie wydłużają czas rozgrywki, który w przeciwnym przypadku mógłby wynosić jakieś 60 minut. Jasne, dzięki temu mniej uważni gracze są w stanie wychwycić wiele niesamowitych smaczków wszytych w otoczenie, ale nie o to chodzi. Twórcy z The Astronauts mieli odwagę, ale dać graczom możliwość biegu i wziąć na klaty krótki czas potrzebny do przejścia Zaginicia Ethana Cartera. Producenci z The Chinese Room również mogli tak postąpić. Zwłaszcza, że ich Everybody’s Gone to the Rapture jest o wiele większe od gry Chmielarza.

Dziwnie to brzmi, ale Everybody’s Gone to the Rapture posiada jednocześnie niesamowitą, ale i bardzo rozczarowującą fabułę.

Opustoszała wioska. Brak żywego ducha. Informacje o dziwnej chorobie. Naklejki informujące o kwarantannie. Idealny świat, w którym coś jest bardzo, bardzo nie tak… Skryta przed graczem odpowiedź na pytanie „co się tutaj właściwie wydarzyło?!” jest głównym motorem napędowym Everybody’s Gone to the Rapture. Niestety, nie do końca wykorzystanym.

Everybody's Gone To The Rapture™ - Press Demo_20150808025319
W grze znajdziemy wiele ciężkich do wyjaśnienia efektów, jak źródła światła czy zakrzywienia obrazu

Twórcy postanowili snuć swoją historię za pomocą wspomnień mieszkańców brytyjskiej wioski. Dzięki temu mamy kilka perspektyw, kilka punktów widzenia na tę samą tajemnicę. To bardzo ciekawa forma narracji, która jest olbrzymią siłą Everybody’s Gone to the Rapture. Im bliżej jednak do napisów końcowych, tym bardziej indywidualne dramaty stawały się ważniejsze od tajemniczego zagrożenia, które zawisło nad pięknym miejscem.

W kulminacyjnym momencie nie byłem pewien, czy dalej staram się rozwiązać zagadkę brytyjskiego miasteczka. Zamiast tego byłem świadkiem tragicznej historii miłosnej, która… co tutaj pisać, jest średnio porywająca. Może jestem płytki. Może nie doceniam artystycznego kunsztu. Nic nie poradzę jednak na to, że o wiele bardziej pociągają mnie w Everybody’s Gone to the Rapture elementy tajemnicy niż sercowe rozterki miejscowych.

Everybody's Gone To The Rapture™ - Press Demo_20150808000555
Wypadki drogowe, zrabowane domy, porzucone przedmioty… tylko nigdzie żadnych ludzi

Jeżeli podobało ci się Zaginięcie Ethana Cartera, Everybody’s Gone to the Rapture również przypadnie ci do gustu. Jeżeli nie – trzymaj się od tego tytułu z daleka.

Produkcja na wyłączność dla PlayStation 4 jest bardzo ciekawą ofertą, ale dla wąskiego grona odbiorców. Graczy, którzy uwielbiają niestandardowe, eksperymentalne formy interaktywnej rozgrywki. Dla wszystkich innych to po prostu gra na jeden raz z bardzo ładnymi widokami. Troszkę za mało, abym z ręką na sercu zachęcał was do zakupu.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement