Cortana na Androida i Facebook z własnym asystentem, czyli jak będzie wyglądała era wirtualnych asystentów

Artykuł 19.07.2015
Cortana na Androida i Facebook z własnym asystentem, czyli jak będzie wyglądała era wirtualnych asystentów

Nie da się ukryć, że obserwujemy istny wysyp wirtualnych asystentów (głosowych). I tu pojawia się pytanie, czy obsługa głosowa elektroniki to rzeczywiście przyszłość?

Druga sprawa to rosnąca liczba tych asystentów. Skoro Facebook rusza z własnym asystentem zakupowym, to zapewne niebawem Amazon, a może nawet Allegro, uruchomią własne rozwiązania tego typu.

Czy asystent jest potrzebny? Bo zapewne w telefonie, czy prywatnym komputerze może być to fajne rozwiązanie, ale czy serwis społecznościowy aspirujący do miana platformy e-commerce powinien rozwijać tego typu usługi?

Czy użytkownicy będą kupować za namową sztucznej inteligencji w formie asystenta głosowego? Czy rola opinii znajomych i znanych serwisów recenzujących sprzęt spadnie?

Kupiłbyś coś co zasugerował algorytm? Czy wolałbyś zrobić samemu rozeznanie? Do jakiej kwoty zakupu jesteś wstanie kupić coś z polecenia algorytmu/asystenta a powyżej jakiej kwoty wolisz samemu zbadać temat i rynek przez zakupem?

maciek gajewskiMaciej Gajewski: Właściwie, to mnie ten temat nie obchodzi. Ale nie dlatego, że uważam to za bardzo kiepski wynalazek. Wręcz przeciwnie: bardzo bym chciał w pełni funkcjonalnego, rozumiejącego język polski i polskie realia. Niestety, właściwie na rynku mamy asystenta od BlackBerry (przyznaję – nie znam), rozumiejącą wyłącznie język angielski Siri i okrojone z wielu funkcji Google Now. O Cortanie mogę zapomnieć.

Niestety, po pierwsze, polski język jest językiem trudnym do nauczenia go maszyny. Istnieje w nim więcej wyjątków niż reguł. A nawet jak już ktoś się podejmie jego stworzenia, to i tak projekt nie zostanie zatwierdzony z uwagi na to, że nie jesteśmy istotnym krajem na rynku usług internetowych. Zachowuję potwierdzony doświadczeniami pesymizm i nawet nie śledzę nowości wprowadzanych do tych asystentów. Po co? Tylko człowiek sobie krwi napsuje, że nie może tego mieć…

grabiec nowePiotr Grabiec: Zdecydowanie wolę rozmawiać z żywymi ludźmi przez telefon niż z telefonem. Zgodzę się jednak, że obsługa gadżetów elektronicznych za pomocą głosu to przyszłość. Taki sposób obsługi akcesoriów takich jak Google Glass czy Apple Watch i innych smartzegarków jest wręcz naturalny. To urządzenia, których obsługa za pomocą dotyku jest w większości wypadków utrudniona.

Problem w tym, że mieszkając w Polsce trudno uwierzyć, że kiedyś tego doczekam. W krajach anglojęzycznych Siri, Cortana i Google Now działają już bardzo sprawnie, ale w Polsce te rozwiązania trapią dwa podstawowe problemy. Trudności w nauczeniu maszyny języka polskiego, który jak słusznie zauważył Maciek pełen jest wyjątków, to tylko jeden z nich.

Rozpoznawanie polskiej mowy jest albo niedostępne, albo działa tak sobie. Sam przestałem już próbować dogadać się z moją konsolą do gier i telewizorem, a Siri, nawet gdy mówię po angielsku, rzadko kiedy łapie poprawnie mój akcent. Ze wszystkich asystentów głosowych radzi sobie najlepiej radzi sobie chyba dziś Google Now, ale i tak jego możliwości są w naszym kraju ograniczone.

Drugim i niemniej istotnym problemem są źródła informacji. Co mi po tym, że mogę spytać o najlepszą restaurację w okolicy, jeśli w bazie danych z której korzysta asystent głosowy jest ich kilka? Co z tego, że mogę wyznaczyć trasę do pracy, jeśli danych o komunikacji miejskiej nie ma wcale, lub są one przestarzałe? Po uświadomieniu sobie ograniczeń entuzjazm wobec tych rozwiązań znika.

Nie jestem też pewien, czy duża liczba podobnych rozwiązań ma rzeczywiście sens. Asystent głosowy powinien być jeden – tak jak mamy jedną wyszukiwarkę internetową. Na Androidzie już teraz mamy Google Now i S Voice w urządzeniach Samsunga, za chwilę oficjalnie pojawi się Cortana, a w przyszłości swoje rady głosowo będzie chciał dawać Amazon i Facebook.

Asystent głosowy powinien być „przezroczysty” i maksymalnie zintegrowany z oprogramowaniem i chmurą. Korzystanie z niego powinno być maksymalnie uproszczone i naturalne dla użytkownika. W sytuacji w której zaraz się znajdziemy najpierw trzeba będzie dobrze przemyśleć, którą aplikację uruchomić. To zdecydowanie przeczy idei prostoty.

A czy zaufać asystentom głosowych w poleceniach? Na to odpowiedź jest bardzo prosta: nie zaufam im bardziej i mniej, niż dziś ufam algorytmom dającym polecenia produktów w formie tekstowej – bo akurat w tym wypadku forma się nie liczy, a zaufanie do podmiotu dostarczającego „treść”, czyli właśnie polecenia.

piotr baryckiPiotr Barycki: Akurat nie skupiałbym się tak bardzo na tym, czy to asystent głosowy, „pisany” czy jakikolwiek inny. Różne sytuacje wymagają różnych form obsługi – leżąc na kanapie wolę coś powiedzieć do telefonu czy np. telewizora, w miejscu publicznym wolałbym, żeby dało się do zrobić dyskretniej – kilkoma kliknięciami albo wpisaniem komendy.

Mimo wszystko jednak obsługa głosowa na pewno zostanie i na pewno się do niej w pewnym momencie przyzwyczaimy (choć w naszym kraju później niż wcześniej ze względu na fakt, że na razie będą rozwijane anglojęzyczne wersje asystentów). Z prostego powodu – nie da się szybciej i wygodniej wydać poleceń. Weźmy chociażby proste włączenie światła w zautomatyzowanym domu. Pomijając możliwość kliknięcia przyciskiem na ścianie możemy wypowiedzieć komendę „Zapal światło”, albo wyciągnąć smartfon, wybrać aplikację, wybrać opcję i dopiero wtedy cieszyć się z rezultatu. A właśnie o to często chodzi w nowych rozwiązaniach – żeby nie były gorsze od dotychczasowych i pozwoliły zaoszczędzić nam te kilka sekund.

Czy każdy serwis powinien mieć asystenta? I tak i nie. Z jednej strony taka specjalizacja asystentów powoduje, że będą oni w swojej dziedzinie prawdopodobnie wystarczająco dobrzy, ale z drugiej strony maleje prawdopodobieństwo, że faktycznie z nich skorzystamy, o ile nie będą – jak wspomniał Piotr – zintegrowani z serwisem w sposób idealny. Wtedy to może się sprawdzić. Szkoda tylko, że nie będzie jednego nadrzędnego asystenta, który potrafiłby odpowiedzieć właściwie na zdecydowaną większość naszych pytań – posiłkując się właśnie danymi innych asystentów.

I tak, prawdopodobnie kupiłbym to, co poleciłby asystent zakupowy Facebooka. W końcu bazowałby on najprawdopodobniej na tym, na czym sam bazowałbym przy zakupie – opiniach innych użytkowników. A tych w końcu Facebook ma pod dostatkiem.

Owszem, sprawdziłbym może informacje na temat tego produktu jeszcze w kilku miejscach, ale raczej rozmyśliłbym się dopiero w momencie, gdybym znalazł jakieś naprawdę druzgocące wady.

Maksymalna kwota? Pewnie bez ograniczeń. Od ziemi do kwiatków, po nowy aparat czy zegarek. Droższych rzeczy przez Internet i tak nie kupuję.

mateusz nowak newwalkMateusz Nowak: Na początku trzeba odróżnić asystenta osobistego od każdego innego wirtualnego asystenta głosowego.

Asystent osobisty to Siri, Cortana i Google Now. Facebook, a w przyszłości może również Amazon będą posiadali raczej coś na wzór asystenta zakupowego.

Uważam że wyżej wymieniona trójka osobistych asystentów głosowych jest wystarczającą i w przyszłości podzieli między sobą cały rynek. Nie będzie tu miejsca na mniejsze projekty, gdyż one będą skazane na niepowodzenie zr względu na za mała bazę informacji o użytkownikach. Tylko Apple, Microsoft i Google mają wystarczająco silną pozycję na komputerach, tabletach i smartfonach, aby dysponować odpowiednimi zasobami big data do doradzania nam w codziennych obowiązkach.

Z tej trójki największe szanse na sukces zdaje się mieć Google, który na wielu frontach jest monopolistą, a w najgorszym przypadku mocnym liderem. To Google udostępnia asystenta w wielu językach, to smartfony z systemem operacyjnym Google’a są w największej liczbie kieszeni i to Google wie o wszystkim czego szukamy w Sieci.

Na tle tego giganta próby Facebooka z asystentem zakupowym w Messengerze wyglądają na dziecinne zabawy. Prawda jest jednak taką, że w sztucznej inteligencji drzemie niewyobrażalny potencjał i aby go w przyszłości w pełni wykorzystać trzeba wejść na rynek już teraz. Nie koniecznie z pomysłem na najlepszego asystenta. Ale wejść trzeba.

Dlatego nie dziwmy się, gdy kolejne firmy z Doliny Krzemowej będą nam pokazywały swoje rozwiązania.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement