Piszą do mnie: no i co Pająk, Watch to porażka! Odpowiadam: poczekajcie do jutra

Felieton/Sprzęt 20.07.2015
Piszą do mnie: no i co Pająk, Watch to porażka! Odpowiadam: poczekajcie do jutra

W ostatnich dniach obserwuję cały wysyp tekstów nt. słabej sprzedaży Apple Watcha. Nie dość, że czytam o tym w poważnych mediach, to jeszcze Czytelnicy przesyłają mi informacje na maila, a na Twitterze wzmiankują mnie tekstami: no i co panie Pająk, Watch to porażka.

Z tym ostatnim, to nie wiem za bardzo o co chodzi, czy ewentualna porażka sprzedażowa Apple Watcha ma mi personalnie coś udowadniać; no, ale skoro jestem wywoływany do tablicy, to odpowiadam:

z ogłaszaniem epickiej porażki sprzedażowej Apple Watcha poczekajmy do jutra.

Jutro bowiem, tj. 21 lipca, w nocy polskiego czasu Apple zaprezentuje najnowsze wyniki kwartalne i tam też należało będzie szukać informacji nt. sprzedaży zegarka.

Tymczasem wszystkie dotychczasowe doniesienia medialne nt. wyników Apple Watcha trzeba określić pieszczotliwym określeniem: wróżenie z fusów, żeby nie powiedzieć nieco dosadniej: pieprzenie głupot.

Sprzedaż Watcha spadła o 90 proc. od pierwszego tygodnia jego dostępności rynkowej! – wrzeszczy jakieś Slice Intelligence i wszystkie medialne matoły powtarzają tę bzdurę, choć wystarczy jedno zapytanie w Google by dowiedzieć się, że to totalny analityczny no-name.

Nieco bardziej wiarygodny dom analityczny, KGI Securities ocenia, że sprzedało się 3,9 mln Watchów, czyli bardzo mało. Gene Munster z Piper Jaffray, analityk, który niedawno przepraszał swoich klientów w oficjalnym liście za błędy w ocenie wyników i planów Apple’a, „ocenia”, że zegarków Apple sprzedał jeszcze mniej, bo 3 mln. Wtórują mu inni – wg firmy Stifel sprzedało się 3,3 mln zegarków. I wszyscy piszą, nakręca się spirala.

A prawda, powtórzę, jest taka, że nie wiemy nic nt. tego jak sprzedaje się Watch, bo Apple nie pisnął na ten temat ani pół słówka. Jeśli ktoś uważnie obserwuje scenę analityczną oceniającą wyniki Apple’a, to zapewne wie, że w 80 proc. oceny tzw. specjalistów są totalnie przestrzelone.

Nie wiem jak sprzedaje się Watch, ale jutro poznam informacje, które pozwolą mi ocenić, czy jest porażką, czy nie.

Nie będzie to do końca łatwe, bo już przed premierą Watcha, Apple zapowiedział, że nie będzie podawał sprzedaży ilościowej. Czyli nie poda dokładnej informacji w stylu sprzedaliśmy X milionów zegarków, tak jak od lat podaje wyniki sprzedaży iPhone’a, iPada, czy Maka. To zastanawiające, to prawda, ale pamiętajmy, że tę decyzję podejmowano zanim Apple w ogóle mógł szacować zainteresowanie nowym produktem.

Wyniki Watcha będzie można jednak z dużym prawdopodobieństwem szacować, bo będą one uwzględnione w kategorii „inne produkty”. W zeszłym kwartale przychody w tej kategorii wynosiły niecałe 1,7 mld dol. I teraz, jeśli przyjąć, że Apple Watch sprzedał się w liczbie 3 mln egzemplarzy po średniej cenie 500 dol. za sztukę, to w kategorii „inne produkty” powinno się pojawić dodatkowe 1,6 mld dol. Jeśli 10 mln, to dodatkowe 5 mld dol. Proste liczenie.

Nie bronię Apple’a, bo nic mi do tego jak sprzedaje się Watch. Chętnie natomiast zanalizuję to, jak się sprzedaje, jak już będę miał dane, które ku temu sprzyjają.

I tym, którzy do mnie wysyłają prześmiewcze info na Twitterze, też to radzę.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement