Microsoft umie wszystko poza jednym: komunikowaniem się ze swoimi klientami

Microsoft umie wszystko poza jednym: komunikowaniem się ze swoimi klientami

Ale się porobiło! Wystarczył jeden weekend by Microsoft znowu sam sobie zaszkodził. Czasami odnoszę wrażenie, że gdyby nie media i blogerzy cierpliwie tłumaczący „jak jest”, to firma ta sama by się unicestwiła, bez żadnej pomocy ze strony konkurencji.

Człowiek na chwilę wyjedzie z domu do miejsca bez dostępu do Internetu, a już kryzys goni kryzys. No ale nikogo z was nie obchodzi weekend redaktora Gajewskiego, więc przejdźmy do rzeczy. Otóż w weekend otrzymaliśmy się fenomenalne wieści: Microsoft postanowił wynagrodzić testerom ich czas i zaangażowanie, każdemu użytkownikowi Windowsa 10 Insider Preview dając licencję na pełną wersję Windows 10, jak tylko prace nad nimi zostaną zakończone.

To świetny ruch PR-owy: gigant z Redmond wyraźnie odchodzi od pobierania opłat licencyjnych od użytkowników indywidualnych, więc „straty” są wliczone w strategię, a testerzy mają poczucie bycia potrzebnymi. Fantastyczne, prawda? Niestety, nieprawdziwe.

Windows 10 pojawi się do pobrania już 29 lipca. Testerzy, korzystający z właśnie udostępnionej najnowszej kompilacji wersji poglądowej tego systemu operacyjnego, będą mogli ją uaktualnić do wersji „końcowej”, gdy ta zostanie udostępniona. W żadnym momencie nie zostaną poproszeni o dodatkowe opłaty. Taki komunikat pojawił się na oficjalnym blogu Microsoftu, to też sugerował Gabe Aul z tej firmy.

Niestety, ten komunikat został zrozumiany przez wszystkich opacznie. Jednak to nie jest wina mediów, testerów i użytkowników. To nie jest tak, że wszyscy się na ten biedny Microsoft uwzięli. Komunikat został skonstruowany w ten sposób, że praktycznie każdy go odebrał jako zapowiedź prezentu dla testerów.

Ciach, ciach, edytujemy bloga

W pierwotnej wersji wpisu na blogu Windows dowiadywaliśmy się, że możemy uaktualnić testową wersję Windows 10 do „końcowej” za darmo, bez opłat, a system ten pozostanie aktywowany. Co prawda nikt nie napisał w owym blogu, że otrzymamy licencję na system, ale… 1) za darmo i 2) aktywowany wydawały się to sugerować.

Dopiero gdy wszystkie media podchwyciły temat i zaczęły pisać o darmowym Windowsie 10 dla testerów, wpis blogowy został uaktualniony, by przypomnieć, że aby skorzystać z tej darmowej wersji legalnie trzeba posiadać licencję na Windows 7 lub Windows 8.1. Tak jak pisaliśmy na Spider’s Web kilka tygodni temu.

blog

Innymi słowy, Microsoft przygotował fantastyczną ofertę na Windows 10 (darmowa aktualizacja dla praktycznie wszystkich użytkowników wspieranych przez Microsoft desktopowych systemów operacyjnych), kreując bardzo pozytywny wizerunek samego siebie, po czym sam, z własnej nieprzymuszonej woli, spaprał to przez niedbalstwo.

To nie jest pierwszy raz, kiedy coś takiego się dzieje. Xbox One przegrywa walkę z PlayStation 4 właśnie przez kiepską komunikację z klientem. Zresztą nawet powyższy błąd został już raz popełniony: identycznie wyglądało ogłoszenie na temat darmowej aktualizacji do Windows 10 dla piratów. Wtedy również Microsoft pisał o tym, że każda piracka wersja dostanie uaktualnienie, co wszyscy (i trudno się im dziwić) zinterpretowali jako globalną amnestię. Dopiero później Microsoft musiał odkręcać całą sytuację i informować, że tak, każdy pirat będzie mógł zaktualizować system, ale to dalej będzie system piracki.

Czy tam pracuje jakiś sabotażysta?

To nie jest tak, że w Microsofcie pracuje jakaś banda nieudaczników. Firma ta ma na swoim koncie świetne kampanie marketingowe. Temat tej notki, a więc Windows 10, z kompilacji na kompilacje staje się coraz bardziej imponujący i jest już w takim stadium rozwoju i stabilności (jak na wersję poglądową), że bez mrugnięcia okiem stwierdzam, że to kandydat na najlepszy konsumencki system operacyjny w historii (a już na pewno w historii Microsoftu).

To oznacza, że w firmie tej pracują prawdziwi geniusze informatyki, którzy bez wstydu mogą stać obok najlepszych z najlepszych w Apple’u czy Google’u. Nie mieści mi się w głowie jak firma, która zatrudnia takich ludzi, jest tak zorganizowana, że nawet nie jest w stanie opisać jak działa licencja na Windows 10 dla testerów.

Znaczna część studenckich startupów pod tym względem funkcjonuje dużo lepiej.

Czytaj również: Dla kogo za darmo i która wersja, czyli jak to jest z tymi licencjami dla Windows 10

Dołącz do dyskusji

Advertisement