Więcej szczęścia! Więcej ozonu!

Blog Forum 30.06.2015
Więcej szczęścia! Więcej  ozonu!

Zawsze kiedy oglądam telewizję, trzykrotnie na godzinę (czasem częściej) „zwykła gospodyni domowa” odkrywa, że jej najczęściej używany detergent już nie jest trzykrotnie mocniejszy od dwukrotnie mocniejszego, ale jest teraz czterokrotnie mocniejszy i bez porównania mocniejszy od detergentu innej czołowej marki – tej którą oczywiście mam ma na myśli!
Po niej niezwłocznie pojawia się nobliwa starsza pani w okularach i kitlu lekarskim, mówi że „wie wszystko w temacie” i „TO!” w tubce zapewni Tobie i rodzinie szczęśliwy żywot aż do czasu kiedy Ci się skończy, ale kupując następne „TO!” dostaniesz rabat lub najlepiej punkty na karcie, co podtrzyma Twe szczęście! Uffff!
Moi znajomi kupują to. Ja czasem też. Wokół mnie ciągle jednak ktoś narzeka, stęka, drapie się, marudzi. Mimo, że dany detergent, lekarstwo lub kosmetyk jest w użyciu na co dzień – to brak wyraźnego trendu w kierunku poczucia szczęśliwości. Czemu!?
To oczywiste – za mało ozonu w naszym życiu!

Wystarczy domieszać trochę ozonu do powietrza lub wody … i nagle dzieją się zaskakujące rzeczy!
Ozon w powietrzu lub w roztworze wodnym zabija wszystkie rodzaje bakterii, wirusów, roztoczy, grzybów. Znikają odory zarówno pochodzenia organicznego, jak i nieorganicznego. Co najdziwniejsze, w ozonowanych pomieszczeniach czujemy się lepiej. Ba! Myjąc produkty spożywcze i swoje ciało w wodzie zawierającej rozpuszczony ozon, osiągamy wyżyny dezynfekcji bez ryzyka uczuleń po toksynach, alergenach, konserwantach, detergentach, kosmetykach zrobionych ze świństw, których nazw nawet wolimy nie znać.
Mięso zanurzone w ozonowanej wodzie puszcza świństwa, którymi zostało nafaszerowane przez producenta, żeby nie sczezło nim trafi na wasz talerz. Z warzywami i owocami ozonowana woda obchodzi się znakomicie. Wypłucze i zdezynfekuje powierzchnię produktu z bakterii namnażających się na straganie ale i usunie konserwanty, które zwykle zjadacie bo nie da się tego domyć.
Wasza skóra poddana tej samej kąpieli co wspomniane produkty spożywcze, goi się, oczyszcza z niepożądanych defektów, odzyskuje witalność, bo otrzymała tlenowy impuls regeneracyjny!
…brzmi jak w reklamie…ale czy to moja wina, że to prawda…?

Ktoś zapyta – a jakim to cudem jeszcze nikt o tym nie trąbi w tych samych reklamach?
Odpowiadam – bo temat jest jeszcze świeży i rozwojowy.
Teraz korci mnie żeby przytoczyć garść faktów językiem ze wszech miar naukowym, czym niewątpliwie zyskałbym przychylność każdego laika a sobie dodałbym magii eksperta. No np.: „gram-dodatnie wirusy kapsomerowe” albo „aktywacja fagocytozy” lub „wzmożona synteza cytokin-interferonów” wreszcie „guz-nekrotyzujacy czynnik interleukin”, a także „komórkowy immunitet humoralny” – w takich momentach mówię osłupiałym rozmówcom, że tak już jest ze wszystkim – co za dużo, to niezdrowo, nawet kiedy dotyczy to ozonu…
Mówiąc prościej, prawdą jest, że stosując ozonoterapię uzyskamy efekt przeciwzapalny, przywrócimy właściwy metabolizm tkanek i pobudzimy w organizmie procesy zależne od tlenu.

No fajnie – tylko skąd wziąć ten ozon i jak go stosować?
Przed nami właśnie najfajniejsza część tej opowieści.
Zapraszam do następnego artykułu! Dalszy ciąg: „Ozonator – zabójca doskonały”

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement