Bezprzewodowy król headsetów. SteelSeries Wireless H – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 13.06.2015
Bezprzewodowy król headsetów. SteelSeries Wireless H – recenzja Spider’s Web

Jest bezprzewodowy. Jest kompatybilny ze wszystkimi konsolami. Jest elegancki. Jest niezależny od energii w baterii. Jest solidnie wykonany. Jest piekielnie drogi. SteelSeries Wireless H to najlepszy zestaw słuchawkowy bez kabla, jaki kiedykolwiek miałem na głowie.

Posiadam w swojej kolekcji wiele udanych headsetów dla graczy. W budżetowej kategorii wygrywa linia HyperX. Na PlayStation 4 doskonale spisuje się Sony Wireless. Wszystko to jednak blednie przy niezawodnym, bezprzewodowym, eleganckim i odpornym na rozładowanie baterii SteelSeries Wireless H. Jeszcze nigdy nie miałem do czynienia z tak dobrym zestawem słuchawkowym!

SteelSeries Wireless H 1

Słuchawki, których w końcu nie musisz chować, kiedy odwiedzają cię goście.

ELEGANCJA. Słowo – klucz, którego brakuje tonom sprzętu dedykowanego (zbyt) bogatym graczom. Klawiatury wyglądają jak futurystyczne bronie, laptopy niczym kosmiczne odrzutowce, no i kontrolery żywcem wyjęte z filmów science-fiction – na pewno wiecie o czym piszę. Wszystko to projekty, na które nastolatkowie bez dwóch zdań patrzą pożądliwym wzrokiem. Jeżeli jednak jesteś starszym i zasobnym w portfelu graczem, wszystkie te światełka i lasery przestają być zaletą.

Efekciarsko świecące klawiatury czy myszy z większą liczbą LED-ów niż na witrynach sklepowych to znak rozpoznawczy firmy SteelSeries. Dlatego nie posiadam się z radości, że najlepszy bezprzewodowy headset w ofercie tego producenta jest prosty, elegancki i idealnie pasuje do nowoczesnego salonu. To nie bajerancki sprzęt dla dzieciaka, ale zestaw słuchawkowy prawdziwej klasy premium. Zestaw słuchawkowy, który doskonale prezentuje się na tle kina domowego czy konsoli ósmej generacji.

SteelSeries Wireless H jest estetycznie wykonanym sprzętem. Zestaw słuchawkowy posiada zwartą konstrukcję, spójną pod względem wyglądu i materiału. Plastikowa, jednolita i delikatnie ogumiona forma została wyłożona skórą wszędzie tam, gdzie słuchawki stykają się z ciałem gracza. Czarną, matową powierzchnię urozmaica połyskująca faktura na nausznikach, z kolei mikrofon z diodą LED jest wysuwany i na pierwszy rzut oka praktycznie niewidoczny. Bezprzewodowe słuchawki bez żadnego problemu można przewiesić przez krawędź telewizora. Mogą tam zostać, nie rzucając się w oczy i zabierając naprawdę mało miejsca.

SteelSeries Wireless H 2

Nie naciskają, nie wiszą, nie ciążą, nie grzeją – jest prawie idealnie.

Cierpię na częste bóle migrenowe. Z tego powodu waga oraz nacisk słuchawek na moją głowę (zwłaszcza skronie) jest dla mnie szczególnie istotna i zwracam na to podwójną uwagę. Na całe szczęście headset SteelSeries Wireless H stanął na wysokości zadana. Do ideału zabrakło jednego elementu, ale jest naprawdę nieźle.

Przede wszystkim – skóra i nacisk. Pomimo plastikowego, jednoelementowego łuku, słuchawki nie naciskają na czaszkę. Duża w tym zasługa pałąka, który został wykonany w innym kształcie niż ludzka głowa. Wyłożony skórą, zestaw słuchawkowy nie zaciska się na graczu. Z drugiej strony, na pewno nie są to słuchawki luźne. Przylegają na głowy gracza na niemal każdym odcinku konstrukcji, tak jak powinny to robić każde dobre słuchawki. Doskonałe wytłumienie dźwięków z zewnątrz i poprawne rozłożenie wagi.

SteelSeries Wireless H 3

Szkoda tylko, że SteelSeries Wireless H nie oferują przyjemnego efektu chłodzenia, tak jak modele z aluminiowymi, zewnętrznymi elementami. Na całe szczęście opisywany headset nie jest również źródłem nadmiernego ciepła. Dzięki temu nawet przy dłuższej rozgrywce nie będziecie mieli przemożnej ochoty, aby chociaż na chwilę zsunąc zestaw słuchawkowy ze swojej głowy. Spędzasz przed komputerem bądź konsolą (zbyt) dużo czasu? Chociaż są lepsze rozwiązania, SteelSeries Wireless H na pewno nie zawiedzie.

Więcej niż kompletny zestaw do bezprzewodowej rozgrywki.

Najbardziej efektownym elementem zestawu nie są słuchawki, ale zewnętrzna karta dźwiękowa. Ta czerpie moc z połączenia USB i posiada dwa gniazda analogowe oraz wejście i wyjście optyczne. Mamy więc wszystkie rozwiązania i standardy, które pozwolą połączyć kartę z komputerem oraz WSZYSTKIMI konsolami Sony i Microsoftu siódmej oraz ósmej generacji. Najciekawsze jednak dopiero przed nami.

Zewnętrzna karta dźwiękowa jest jednocześnie centrum dowodzenia zestawu SteelSeries Wireless H. Czarne, eleganckie pudełko posiada prosty, ale ładny wyświetlacz OLED, za pomocą którego można profilować ustawienia oraz dokonywać bardzo istotne zmiany podczas gry. Co kapitalne, zakładki ChatMix i LiveMix pozwalają nawet na balansowanie głośnością pasm komunikacji głosowej i dźwięków z gry. Rewelacja. To jedna z najważniejszych, zbyt rzadko pojawiających się funkcji w headsetach do grania.

SteelSeries Wireless H 4

W zestawie znajduje się ponadto masa okablowania – adapter z wymiennymi końcówkami, kabel USB, kabel analogowy, kabel optyczny, kabel zasilający… Zestaw jest pełen, kompletny i pozwala nie tylko na podłączenie SteelSeries Wireless H do każdej wiodącej platformy, ale również zamienienie kontrolera – zewnętrznej karty dźwiękowej na urządzenie przejścia połączone bezpośrednio do telewizora. Bajka.

W bezprzewodowym SteelSeries Wireless H nigdy nie musicie się obawiać o baterię.

To jedno z najbardziej praktycznych rozwiązań, z jakimi kiedykolwiek się spotkałem. W zestawie znajdziecie dwie baterie. Jedna z nich trafia do słuchawek. Druga z kolei… do kontrolera – zewnętrznej karty dźwiękowej. Urządzenie posiada kieszeń ładującą, natomiast ekran OLED w czasie rzeczywistym pokazuje nam stan naładowania obu baterii. How cool is that?!

Dzięki temu wymiana baterii odbywa się w tempie ekspresowym. Gdy jedna bateria dokonuje swojego żywota, wysuwamy drugą, w pełni naładowaną z kieszeni i wsadzamy do gniazda w słuchawkach. Taka operacja zajmuje nie więcej niż 10 sekund. W czasie dalszej rozgrywki bateria numer jeden zaczyna się ładować, aby po około 10 godzinach można było dokonać kolejnej wymiany. Perpetuum mobile.

SteelSeries Wireless H 5

Koniec z koniecznością „doładowywania”. Koniec z „bezprzewodowymi” słuchawkami, które nieustannie wiszą na kablu, bo zapominamy ładować baterii bezpośrednio po rozgrywce. W SteelSeries Wireless H wystarczy prosta podmiana. Nie trzeba później myśleć o niczym innym. Tak proste, a tak praktyczne rozwiązanie. Nareszcie.

Dwanaście metrów – tyle wystarczy każdemu graczowi.

Producenci chwalą się, że w linii prostej SteelSeries Wireless H pozwala na utrzymanie radiowej łączności do 12 metrów (zabrakło Bluetooth). Niestety, nie posiadałem przywileju sprawdzenia tego w domowych warunkach. Moje mieszkanie jest ciasne, proste i kręte. To, co mogłem jednak zrobić, to przetestować siłę nadajnika w innych pomieszczeniach, czy nawet za ścianami.

SteelSeries Wireless H bez problemu pozwolił mi na wyjście do kuchni znajdującej się zaraz obok salonu. W linii prostej dzieliły mnie od nadajnika dwie ściany (wielka płyta, blok mieszkaniowy). Mimo tego wciąż mogłem rozmawiać online ze znajomymi. Co świetne, zerwane połączenie jest natychmiast wznawiane, bez żadnego procesu synchronizacji. Co do lagów – tych po prostu nie ma. Zero. Nada. Null.

SteelSeries Wireless H 7

No dobrze, ale jak to gra?

Przejdźmy do najważniejszego, czyli jakości dźwięku podczas rozgrywki. Zacznijmy od banału – bezprzewodowy zestaw słuchawkowy wciąż nie zagra aż tak dobrze, jak headsety po kablu. Z tego oczywistego powodu SteelSeries Wireless H będzie gorsze niż na przykład SteelSeries 9H. Jeżeli jednak zamierzasz korzystać z headsetu jedynie z myślą o grach i filmach – nie znajdziesz bardziej praktycznego i bardziej satysfakcjonującego rozwiązania.

SteelSeries Wireless H wspiera technologie Dolby Headphone, Dolby Digital oraz Dolby Pro Logic IIx. Na komputerach osobistych można się raczyć wirtualnym dźwiękiem przestrzennym 7.1. Na konsolach zostajemy ograniczeni do wirtualnego 5.1, co i tak w absolutnie niczym nie przeszkadza. To głównie z myślą o 5.1 producenci gier tworzą warstwy audio i to właśnie ten standard jest dominujący na konsolach. Głośność zestawu słuchawkowego to 100dB SPL, natomiast zakres częstotliwości to od 20 do 20000Hz.

Czas na konkrety. Jak spisuje się Wireless H podczas rozgrywki? W moim odczuciu bardzo dobrze, chociaż do ideału nieco zabrakło. W większości gier średnie i wysokie tony są tymi najważniejszymi. Na tym polu bezprzewodowy headset SteelSeries nie powinien mieć sobie niczego do zarzucenia. Dźwięki na pewno nie są wygładzone. To surówka, idealna do wybuchów, wystrzałów, odgłosów silnika i krzyków naszych przeciwników. Bez uczucia sztucznego podbicia.

SteelSeries Wireless H 8

Doznania – jak najbardziej filmowe. Wszystko się tutaj trzęsie i rozpada. Jakość dźwięku jest natychmiast przyswajalna. Nie ma żadnych zgrzytów. Osoby przyzwyczajone do sal kinowych poczują się jak w domu. Na uznanie zasługuje również dobre odseparowanie pasm. Nie jest to jakaś wyjątkowa brzytwa, ale pasma nie nachodzą na siebie, większa liczba dźwięków (mizeria) nie męczy podczas rozgrywki. Wręcz przeciwnie – SteelSeries Wireless H to typowy zestaw słuchawkowy „załóż i graj”. Bez zbędnych konfiguracji i odsłuchów. Pozycja dla gracza, nie audiofila.

Co do dźwięku przestrzennego – bez żadnego problemu rozpoznasz, z której strony nadbiegają przeciwnicy, gdzie kapie woda i czy muzyka dochodzi z tła sceny, czy może z jej frontu. Lewo, prawo, góra, dół – od razu będziesz wiedział jakie jest źródło, czy to na komputerze (7.1) czy na konsoli (5.1). Dzięki SteelSeries Wireless H naprawdę młóciłem w Destiny, doskonale znając położenie przeciwników poza moim zasięgiem widzenia. Headset sprawdziłem na dziesiątkach tytułów (PS4 i PC) i ani razu mnie nie zawiódł.

Przyczepić można się do tonów niskich. To jednak nie będzie żadne zaskoczenie. SteelSeries Wireless H jest drogim sprzętem dla graczy o rozpoznawalnym brandingu. Grupą docelową nie są świadomi miłośnicy muzyki, którzy lubują się w alternatywnych, znacznie tańszych rozwiązaniach. Oczywiście słuchać muzyki na Wireless H jak najbardziej można, ale nie okłamujmy się – nie bez powodu headsety dla graczy mają w marketach inne miejsce niż normalne słuchawki. To dwie zupełnie różne grupy produktów o innych zastosowaniach.

SteelSeries Wireless H 9

Brać czy nie brać?

SteelSeries Wireless H to na ten moment mój ulubiony bezprzewodowy zestaw słuchawkowy. Z przynajmniej kilku powodów. Po pierwsze – headset oferuje więcej niż wystarczający dźwięk o dobrej jakości średnich i wysokich tonów. Po drugie – wirtualny dźwięk przestrzenny, nawet na konsolach, naprawdę daje radę. Po trzecie – rozwiązanie z wymienną baterią jest KAPITALNE. Wireless H to pierwszy headset bez kabla, w którym po prostu nie muszę martwić się o ładowanie.

Po czwarte – balans między czatem głosowym i dźwiękami z gry to niezwykle istotna opcja. Po piąte – zestaw słuchawkowy posiada niezwykle szerokie zastosowanie. Podłączysz go do PC, X360, XONE, PS3, PS4 oraz urządzeń mobilnych. Po szóste w końcu – jak to wygląda! Nareszcie trafił mi się sprzęt dla graczy, który jest elegancki i nie wygląda jak statek kosmiczny.

SteelSeries Wireless H 11

 

Problemem jest jedynie cena. Za SteelSeries Wireless H przyjdzie wam zapłacić około 999 zł. Z zasady jestem przeciwnikiem kupowania produktów sygnowanych jako „dla graczy”. To zazwyczaj przepłacone urządzenia peryferyjne, które braki w osiągach nadganiają dobrym marketingiem. Tym razem jest inaczej. SteelSeries Wireless H to zestaw uniwersalny i niesamowicie praktyczny. Headset, który wystarczy wam na lata, niezależnie od platformy.

To po prostu najlepszy, najbardziej funkcjonalny i dobrze przemyślany bezprzewodowy zestaw słuchawkowy, z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia. Nie ma szans, żebyśmy się rozstali.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement