Mój abonament był tak tragiczny, że musiałem przedłużyć umowę

Felieton/Technologie 23.06.2015
Mój abonament był tak tragiczny, że musiałem przedłużyć umowę

Jeszcze w lutym zarzekałem się, że już nigdy nie wezmę telefonu na abonament. Teraz jednak moje rachunki za telefon okazały się na tyle wysokie, że… zmuszony byłem przedłużyć umowę.

Nie, nie pomyliłem się. Naprawdę przedłużyłem umowę, mimo że nie byłem zadowolony z obecnego abonamentu. Zdecydowałem się na to z powodu ciągle rosnących rachunków. Gdy blisko dwa lata temu podpisywałem umowę z Play, doskonale wiedziałem, czego się spodziewać. Nielimitowane rozmowy oraz 2 GB transferu danych wydawało się wtedy ilością niemożliwą do zużycia.

Okazało się jednak, że przez ten czas moje nawyki znacznie się zmieniły. Chyba największy wpływ na to miała promocja, w ramach której zużyty transfer nie był doliczany do mojego rachunku. Jako że na Ursynowie, na którym od kilku lat rezyduję, zasięg Play’a jest wprost fenomenalny, nigdy nie miałem problemu ze zbyt dużym zużyciem danych.

Idąc do sklepu niemal codziennie ściągałem jakąś płytę za pośrednictwem Deezera, a podczas treningu na bieżni lubiłem oglądać filmy na YouTube.

Nie zdawałem sobie z mojego problemu sprawy do czasu zakończenia promocji. Wtedy okazało się, że pakiet internetowy wykorzystałem w niecałe dwa tygodnie. W następnych miesiącach sytuacja się powtarzała, a ja dokupowałem kolejne pakiety. Jednocześnie moja praca nieco się zmieniła i zaczęła wymagać częstszych telefonów na numery stacjonarne i wysyłania wiadomości SMS, które nie były uwzględnione w moim abonamencie. Nagle okazało się, że zamiast zakładanych 69 zł płacę ponad stówę.

Jeszcze przez kilka miesięcy trzymałem się założenia, że zrezygnuję z abonamentu na rzecz pre-paida. Ostatecznie przeliczyłem rachunki jeszcze raz i okazało się, że będę w stanie sporo zaoszczędzić, jeśli zdecyduję się na przedłużenie umowy w Play jeszcze na rok po wybraniu najwyższego abonamentu kosztującego 75 zł miesięcznie. Oferuje on nielimitowane rozmowy, wiadomości SMS i MMS, dostęp do Internetu oraz niewielką paczkę roamingu na terenie Unii Europejskiej.

Nie jest to rozwiązanie znacząco gorsze niż to, co obecnie oferuje Virgin Mobile, pod niektórymi względami jest to zresztą najlepsza ofert na na rynku. Jednak przechodząc na abonament chciałem urwać się ze smyczy i móc zawsze korzystać z najbardziej odpowiadającej mi oferty. Teraz wygląda na to, że mój plan opóźni się o rok.

Jestem tego pewien, bo… wiem, że moje rachunki nie zwiększą się. W końcu za co miałbym płacić więcej, skoro absolutnie wszystko poza paczkami roamingowymi mam wliczone w abonament? No właśnie. Dlatego przeczekam jeszcze ten rok i potem zdecyduję się na kartę lub przedłużenie abonamentu bez umowy.

Ale to nie wszystko.

Cała ta historia pokazała mi też, że różnego rodzaju promocje nigdy nie są robione z dobrego serca, chęci zaprezentowania danej usługi czy dbania o dobry wizerunek. Może to wydawać się naiwne, ale dopiero teraz przekonałem się, że wszystkie dodawane do abonamentu usługi mają nie tylko sprawić, że zapomnimy o nich i raz czy dwa uiścimy opłatę za niepotrzebną nam usługę. Ich zadaniem jest też sprawienie, że uzależnimy się od nich i będziemy chcieli za nie płacić przez cały okres trwania umowy.

Podręcznikowym przykładem takich pakietów są paczki nielimitowanego dostępu do Internetu dodawane przez pierwsze pół roku trwania prawie każdego abonamentu w ofercie Smartfon Unlimited. Choć ich cena po zakończeniu promocji jest całkiem wysoka i wynosi 29,99 zł, to jestem pewien, że znajdzie się całkiem spore grono osób, które zacznie regularnie z nich korzystać, tym samym zwiększając koszt swojej umowy o kilkadziesiąt procent.

Nie można powiedzieć, że jest to działanie do końca nieuczciwe, ale należy pamiętać o takich trikach przed rozpoczęciem korzystania z nowej, teoretycznie darmowej usługi. W końcu stare powiedzenie mówi, że do dobrego łatwo się przyzwyczaić. I mój przykład pokazuje, że jest ono w 100% prawdziwe.

* Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement