Oto w jaki sposób YouTube chce znów przyciągnąć graczy do swojej platformy

Artykuł/Technologie 21.05.2015
Oto w jaki sposób YouTube chce znów przyciągnąć graczy do swojej platformy

W ubiegłym roku YouTube wprowadził możliwość odtwarzania filmów w 60 kl./s. Dziś ta sama funkcja trafia także do materiałów strumieniowanych na żywo. Funkcja ta może w szczególności spodobać się graczom. Czy YouTube w ten sposób chce powalczyć z Twitchem?

Chociaż YouTube wprowadził filmy w 60 kl./s już w październiku 2014 roku, to implementacja tego standardu trwała dość długo. Dla przykładu, Firefox, czyli moja domyślna przeglądarka, nauczył się obsługiwać YouTube’owe 60 fps dopiero kilka tygodni temu.

Teraz filmy stremowane na żywo w końcu są wyświetlane w odtwarzaczu HTML5. Jedną z najważniejszych zalet tego rozwiązania jest fakt, że dzięki temu mogą być wyświetlane w 60 kl./s, czyli dokładnie tak, jak filmy wgrane na serwery YouTube’a. Filmy nadawane na żywo można odtwarzać w jakości 1080p60 i 720p60 oraz w niższych rozdzielczościach, jednak w ich wypadku klatkaż będzie niższy. Jeśli urządzenie, na którym odtwarzasz film, z jakichś względów nie obsługuje 60 kl./s, to odtwarzacz YouTube’a sam dostosuje prędkość.

Ukłon w stronę graczy

Strumieniowanie obrazu na żywo z szybkością 60 kl./s może być dużym ukłonem w stronę graczy. Do tej pory taką funkcję oferował serwis Twitch, czyli niekwestionowany król wszystkich let’s playerów oraz ich widowni. Nie sądzę jednak, by wprowadzenie tej funkcji do YouTube mogło zagrozić Twitchowi. Widzieliśmy już przecież mnóstwo „Twitch-killerów”, a jak widać, serwis nadal ma się świetnie.

YT_Advanced_Warfare_5

Nowy odtwarzacz HTML5 da widzom także inne korzyści. Jedną z jego zalet jest możliwość zrobienia pauzy bez konsekwencji. Player HTML5 umożliwia zmianę tempa odtwarzania, dzięki czemu podczas oglądania w razie konieczności można zrobić pauzę, a później włączyć wideo z szybkością x1,5 lub x2, by szybko nadgonić materiał bez żadnych przeskoków i bez tracenia wątku.

Po co nam 60 fps?

Wideo w 60 kl./s można lubić lub nie, ale taka szybkość odtwarzania będzie najprawdopodobniej standardem przyszłości, który – co ciekawe – najpierw może przyjąć się na półce amatorskiej.

To właśnie amatorskie sprzęty kuszą odbiorców nagrywaniem w 60 kl./s. Mam tu na myśli nowe smartfony, kamerki sportowe, czy aparaty. Znaczna część tych urządzeń domyślnie nagrywa materiał w 60 kl./s, a więc tylko bardziej doświadczeni i świadomi użytkownicy będą zmieniać domyślne ustawienia. Z tego względu za kilka lat 60 fps może stać się nowym standardem w amatorskich filmikach.

Z kolei w kinie te zmiany zachodzą wolniej. Zazwyczaj filmy kinowe nadal są kręcone w standardowych 24 kl./s, do których nasz mózg zdążył się przez lata przyzwyczaić. Avatar i Hobbit pokazały, że można nagrywać z wyższym klatkażem, ale nadal są to wyjątki od reguły.

Sytuacja z grami to z kolei jeszcze ciekawsze historia. Każdy gracz będący fanem dynamicznych gier doceni korzyści płynące z obrazu w 60 fps. Daje to większą celność, większą precyzję i generalnie umożliwia zdobycie lepszych wyników. Przesiadka na 60 fps z początku daje nienaturalne wrażenie, ale kiedy człowiek się do tego przyzwyczai, powrót do 30 fps jest bardzo bolesny.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Dlaczego wolimy filmy w 24 kl/s, a gry w 60 fps?

*Zdjęcie w nagłówku: Shuterstock.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement