Pierwszy raz biegłem ze Spotify Running i… pobiłem swój rekord na 10 km o 4 sekundy na kilometrze!

Felieton/Technologie 23.05.2015
Pierwszy raz biegłem ze Spotify Running i… pobiłem swój rekord na 10 km o 4 sekundy na kilometrze!

Dzisiaj postanowiłem wypróbować nowość Spotify dla biegaczy – Spotify Running i… ku swojemu zdumieniu pobiłem swój rekord w biegu na 10 km o 4 sekundy na kilometrze!

Sobota to nie jest mój zwyczajowy dzień na bieganie. Najczęściej biegam w poniedziałki, w piątki i często także w niedziele. Tym razem ze względu na rodzinną imprezę dziecka w szkole biegać w piątek nie mogłem, więc przełożyłem bieg na dziś.

Szczerze mówiąc niezbyt mi się chciało wychodzić dziś na dwór by biegać, ponieważ pogoda nie napawała optymizmem. I oczywiście musiało zdarzyć się najgorsze – w trzeciej minucie biegu zaczęło lać. Lać potężnie. Przez moment pomyślałem, że zejdę z trasy zanim będzie za późno. Potem jednak RunKeeper podał mi wynik po pierwszych 5 minutach i był to na tyle zachęcający odczyt, że postanowiłem biec dalej.

Przemokłem totalnie, ale warto było. Pobiłem swój wynik na 10 km o 4 sekundy na kilometrze – tempo 5,18 min na kilometr; 10 km w 53:03 min!

Co sprawiło, że pobiegłem znacznie lepiej niż w ostatnich tygodniach?

Wydaje mi się, że to zasługa Spotify Running. Po raz pierwszy zdecydowałem się sprawdzić jak działa nowość Spotify dla biegaczy i jestem zdumiony jak duży wpływ miała na moje bieganie.

Dotychczas biegałem z własnymi playlistami. Były to zazwyczaj najnowsze albumy artystów, których obserwuję bądź też różnego rodzaju składanki w stylu „the decade 2000-2009”, „the decade 1990-1999” itd. Jak wiadomo, albumy składają się zazwyczaj z kawałków o różnych tempach – część jest szybka, część wolna. Składanki też są kompilowane tak, by muzyka była urozmaicona pod kątem tempa i beatu.

Spotify Running działa inaczej.

Do wyboru mamy dwa rodzaje playlist: Running Originals oraz Running Playlists. Wybrałem jedną z tych drugich „Rock to the Beat”.

Po jej włączeniu nie mamy od razu muzyki, lecz voice-over prosi nas o to, by zacząć biec – wtedy system dopasuje rodzaj muzyki do naszego tempa. Po kilkunastu sekundach biegu głos poinformował mnie, że wyczuł moje tempo – 180 kroków/minutę – i włączył muzykę.

Przez pierwszych kilka minut biegu nie czułem zbytnio różnicy – ot, gra dynamiczna muzyka rockowa, głównie kawałki, których nie znam. Jednak po upływie kilkunastu minut zrozumiałem o co tu chodzi – Spotify dopasowuje utwory do tempa naszego biegu. Gdy wyczuwa, że tempo biegu nieco spada przerywa wolniejszy kawałek i szybko włącza szybszy. Co ciekawe, przy przejściach pomiędzy utworami nie ma żadnej przerwy – system używa cross-fade’a, by szybko i płynnie zapodać nowy dynamiczny kawałek, którego beat wymusi na nas dynamiczny bieg.

To działa. Szczególnie w drugiej części dłuższego biegu, gdy w naturalny sposób łapie się zadyszkę i szuka się oddechu.

Pewnie to trochę efekt placebo. Wyszedłem na bieganie z nadzieją na to, że Spotify Running się sprawdzi, więc niejako pomogłem swoją wolą. Tak czy siak, mnie ta nowość Spotify przekonała i zamierzam z nią biegać regularnie.

* Grafika: Shutterstock

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement