Facebookalipsa urzędnicza

Felieton/Social media 12.05.2015
Facebookalipsa urzędnicza

Bez Facebooka nie ma sieci, kropka. Nie tylko mnóstwo osób ma konta na fejsie, ale co chyba ważniejsze każda marka, każdy biznes choćby na wygwizdowie małym ma swój własny fanpejdż z 30 fanami, wliczając pracowników i ich rodziny. Gorzej, że na fejsie pełno jest oficjalnych stron urzędowych, a o niektóre z nich toczą się spory. Jeśli myślicie, że Facebook zniknie, spieszę poinformować, że nie tak łatwo. Omamy Facebookalipsy są już widoczne.

Urząd Dzielnicy Praga Północ ma stronę na Facebooku. Bo przecież wiadomo, że każdy urząd musi mieć własną stronę. Jak inaczej porozumie się z mieszkańcami, jak inaczej poinformuje ludzi o festynie z okazji odwiedzin biskupa? Nie ma przecież jakichś oficjalnych kanałów komunikacji, nikt nic takiego nie wymyślił. Wiadomo, że jeśli urząd sam nie poinformuje, to dziennikarze i media nigdy nie napiszą o tym, co się dzieje w mieście czy w gminie!

No dobra, jestem zjadliwa.

Niektórzy mówią, że jest to sposób na wyjście do ludzi, że dzięki temu urzędy wydają się mniej skostniałe, bardziej przyjazne i tak dalej. Jednak o ile rozumiem strony prezydentów miast, o tyle nie zgadzam się z taką interpretacją kont urzędów czy ministerstw. Zwłaszcza, gdy dzieje się taki cyrk, jak na Pradze.

Była urzędniczka, która zakładała fanpejdż Urzędu Dzielnicy Pragi Północ wyrzuciła wszystkich innych adminów i nie chciała oddać konta nowym włodarzom. Więcej – zaczęła krytykować działania nowych urzędników. Ci założyli nowe konto, ale krytyka przeszkadzała, więc zaangażowali policję i administratorów Facebooka i odzyskali konto.

Jednak co się stało, to się nie odstanie.

Nie dość, że urząd ma konto na amerykańskim, kontrowersyjnym portalu przez co uważa się, że promuje obce firmy (dlaczego na przykład nie Wykop? Dlaczego nie nasze własne Blog Forum, tylko Facebook, gdzie komórki państwowe kierują użytkowników i petentów?), to na dodatek cały proces zakładania i posiadania konta jest bardzo niejasny.

Kto decyduje o powstaniu konta? Jaki jest jego status prawny? Czy policja miała prawo odebrać byłej urzędniczce fanpejdż? Przecież ona je założyła. Jaka była podstawa prawna?

W momencie, w którym publiczne środki (czas pracowników próbujących odzyskać konto) marnowany jest na wojenki o konta na fejsbuniu możemy być pewni, że świat oszalał, że Facebook na dobre zadomowił się w naszej świadomości i że wszyscy – dosłownie wszyscy – chyba powariowaliśmy.

Mam teraz ochotę zakładać fanpejdże przypadkowych komórek państwowych, na Facebooku czy Twitterze, i prowadzić je sobie, bo mogę. Albo fanpejdże miast czy miejsc publicznych. W końcu to nasze, wspólne, założę je z miłości do nich. Czy zostaną mi odebrane, bo są własnością – na amerykańśkim portalu – państwową?

Facebookalipsa.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement