Piękny czy bestia? CAT S50 – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 12.05.2015
Piękny czy bestia? CAT S50 – recenzja Spider’s Web

Specjalnie wzmacniane smartfony nie budzą u większości klientów zbyt wielkiego pożądania. Powód jest prosty – przeważnie za cenę uodpornienia urządzenia musimy pogodzić się z gorszymi parametrami, mniej atrakcyjnym wyglądem i większymi wymiarami. Są jednak osoby, które nie wyobrażają sobie korzystania z innych sprzętów. I są telefony, które próbują w jednym, „pancernym” opakowaniu dać nam jak najwięcej.

I właśnie tak próbuje nas przekonać do swojego produktu CAT. Model S50, oferowany w rozsądnej cenie, wyposażony w bardziej niż rozsądne podzespoły, ma być urządzeniem przeznaczonym nie tylko dla tych, którzy potrzebują „jakiegoś wzmacnianego smartfonu”, ale po prostu „dobrego wzmacnianego smartfonu”.

Czy to się udało?

Specyfikacja

  • Wymiary: 144,5 x 77 x 12,6 mm
  • Masa: 185 g
  • Wyświetlacz: IPS LCD, 4,7″, 1280×720, Gorilla Glass 3
  • Procesor: Czterordzeniowy Qualcomm Snapdragon MSM8926
  • RAM: 2 GB
  • Pamięć multimedialna: 8 GB (ok. 6 GB dla użytkownika)
  • Karty pamięci: microSD do 64 GB
  • Transmisja danych: LTE
  • WiFi: 802.11 b/g/n
  • USB: microUSB 2.0
  • Bluetooth: 4.0 LE
  • Aparat tylny: 8 MPX z AF
  • Aparat przedni: VGA
  • Czujniki: akcelerometr, zbliżeniowy, światła, kompas
  • Akumulator: 2630 mAh
  • System operacyjny: Android 4.4.2

Dodatkowo telefon spełnia wymogi certyfikatu IP67 (wodoodporność na głębokości 1 m do 30 minut) i jest odporny na kurz. Obudowa spełnia także wymagania Standardu Militarnego 810G. Maksymalna wysokość, z której może (teoretycznie) upaść bez większych szkód wynosi 1,2 m. Może także pracować w bardzo szerokim zakresie temperatur.

Ceny w momencie pisania recenzji wynosiły co najmniej 1700 zł.

Wygląd i jakość wykonania

Z pozoru S50 wygląda niemal tak samo, jak wszystkie inne urządzenia z tej kategorii. Oczywiste kształty, bryła rysowana prostymi liniami i dodatkowe wzmocnienia od razu zmuszają do wrzucenia go do wiadomego „worka”.

CAT S50 4

Trzeba jednak już na samym wstępie zwrócić uwagę na jedno. CAT S50 nie jest może dziełem sztuki użytkowej, ale bez wątpienia jest jednym z najatrakcyjniejszych sprzętów tego typu. Rzadko można to powiedzieć o „pancerniakach”, ale ten naprawdę prezentuje się bardzo korzystnie. Czy jest to kwestia odpowiednio dobranej kolorystyki, czy prostych, nienachalnych kształtów – trudno powiedzieć.

Pewne jest jednak to, że choć przez moje ręce przewijają się dziesiątki telefonów, rzadko który wzbudza jakiekolwiek zainteresowanie moich znajomych. S50 natomiast wzbudził je właśnie ze względu na wygląd zewnętrzny, a nie jest podstawową cechę – wszystkoodporność.

I trudno się z tym tak naprawdę nie zgodzić. Szare, grube ramy wykonane z tworzywa sztucznego i mocowane niezamaskowanymi śrubami, średnie współgrają z gumowanymi fragmentami na rogach oraz pokrytym takim samym materiałem tyłem. Wszystko to ma wprawdzie proste, praktyczne wytłumaczenie – ścięte i gumowane rogi zminimalizują straty przy upadku, natomiast pokrycie tyłu oraz odpowiednia faktura ułatwiają trzymanie urządzenia. Mimo to, nie wiadomo czy przypadkiem czy celowo, wyszedł z tego całkiem atrakcyjny telefon.

CAT S50 10

Jak jednak łatwo się spodziewać, wszystkie wzmocnienia muszą zajmować trochę miejsca i tak właśnie jest. CAT S50, przy ekranie o przekątnej 4,7”, jest przede wszystkim szeroki (77 mm), wysoki (144,5 mm) oraz gruby (12,6 mm), a do tego zdecydowanie nie należy do lekkich (185 g). Nie jest to może najmniej poręczny sprzęt, jaki trzymałem w rękach, ale trzeba pamiętać o tym, że może on sprawiać pewne problemy przy próbach przenoszenia w spodniach z mniejszymi kieszeniami.

Poza tym naprawdę trudno przyczepić się do wygody użytkowania S50. Jest spory, owszem, ale odpowiednie ścięcie krawędzi i tylna klapka dają poczucie pewności, nawet w sytuacjach, kiedy trzymamy telefon w grubych rękawiczkach. Poza tym, tego typu sprzęt po prostu nie może być mały.

Przy wszystkich tych wymiarach bardzo dobre wrażenie robi zagospodarowanie przedniej części telefonu. Ramki, wliczając w to krawędzie urządzenia, są wprawdzie szerokie, ale zastosowanie dwóch różnych kolorów sprawia, że nie razi to aż tak bardzo od strony estetycznej. Wręcz przeciwnie – ekran, kryty wzmacnianym szkłem Gorilla Glass 3 wydaje się być wręcz wciśnięty pomiędzy pozostałe elementy.

CAT S50 27

Poza nim zresztą oszczędzono nam zbyt wielu elementów na froncie. Standardowy głośnik na górze, identycznie wyglądający mikrofon na dole, przednia kamerka, czujnik światła i dwa oznaczenia producenta to wszystko, co znajdziemy w tym miejscu.

Nieco ciekawiej jest po bokach. Po lewej stronie umieszczono trzy efektownie prezentujące się śruby, przycisk zasilania oraz ukryte pod klapką złącze USB. Na górze w podobny sposób chronione jest wejście mini Jack, natomiast po prawej wejście na kartę SIM i microSD (pod jedną klapką). Całość uzupełniają trzy przyciski odpowiedzialne za regulację głośności i wyzwalanie migawki aparatu.

O dwóch najważniejszych w tym miejscu elementach – przyciskach i zaślepkach, można powiedzieć zarówno dobre, jak i złe rzeczy.

Te pierwsze wyglądają wprawdzie solidnie i umieszczono je w takich miejscach, że bez trudu można do nich dosięgnąć, ale już samo korzystanie z nich może nie być aż tak wygodne. Po pierwsze nie wystają przesadnie poza obrys obudowy (co mogłoby być zaletą, gdyby nie kolejna ich cecha), a po drugie ich skok i klik są zdecydowanie zbyt płytkie i zbyt słabe. O ile jeszcze gołymi rękoma można poczuć, kiedy faktycznie je wcisnęliśmy, o tyle w grubych rękawicach można będzie polegać już tylko na towarzyszącym wciśnięciom informacjom na ekranie.

CAT S50 17

Tak samo zresztą nie wszystkim musi się podobać zastosowanie systemowych przycisków ekranowych, zamiast dotykowych czy nawet fizycznych. Oczywiście jest to teraz w większości przypadków standard, ale to wyjątkowy telefon do wyjątkowych zastosować – można byłoby oczekiwać odrobinę więcej.

To samo zresztą tyczy się osłonek portów. Są solidne, dobrze skrojone, „pilnują” ich odpowiednie gumowe linki, a nasze testy pokazały, że i spełniają swoje zadanie wzorowo, ale przy ich mocowaniu nie ma satysfakcjonującego kliknięcia – raczej zwykłe wciśnięcie. To jednak z kolei zarzut wyłącznie estetyczno-pecepcyjny, nie mający żadnego wpływu na odporność całej konstrukcji.

Tył to już oczywiście standard – wielkie logo CAT, aparat, dioda doświetlająca oraz głośnik.

Nie da się przy tym pominąć dość oczywistego faktu. Skoro telefon ma być ponadprzeciętnie wytrzymały, to i ponadprzeciętnie powinien być wykonany. I tak na szczęście jest. Jednobryłowa, nierozbieralna obudowa może i nie jest absolutnie idealna (niektóre szczelinki wydają się być odrobinę większa), ale sprawia ogólne wrażenie solidnego telefonu, będącego w stanie wytrzymać długie miesiące, a może nawet lata pracy w bardzo ciężkich warunkach.

CAT S50 14

I o to chyba chodzi.

Wyświetlacz

Producenci wzmacnianych telefonów często poprzestają na odpowiednim przygotowaniu obudowy, resztę parametrów dobierając na zasadzie „jakoś to będzie, na to już nikt nie patrzy”. Na szczęście CAT podszedł do sprawy inaczej i wyświetlacz, choć może nie poraża parametrami, jest co najmniej przyzwoity, a może nawet… przyjemny.

4,7” i rozdzielczość 1280×720 wprawdzie na nikim nie zrobi większego wrażenia, ale jest to połączenie jak najbardziej sensowne. Obrazy, teksty, strony internetowe czy materiały wideo są czytelne i wystarczająco ostre, a jednocześnie nie obciąża się podzespołów w zbyt dużym stopniu. Nawet gry, takie jak np. Real Racing 3 wyglądają po prostu bardzo, bardzo dobrze.

CAT S50 3

Zresztą dla nabywców prawdopodobnie ważniejszy będzie fakt, że ekran można z łatwością obsługiwać mokrymi dłońmi (działa, sprawdzone), niż to, ile pikseli upchnięto na jednostce powierzchni. Odpowiedź w tym drugim przypadku jest zresztą prosta – wystarczająco duża.

Pozostałe parametry też stoją na dobrym poziomie. Nie jest to być może pod względem kolorystyki najpiękniejszy wyświetlacz na świecie (kolory są nieco wyblakłe, a kontrast mógłby być lepszy), ale  korzystanie z niego przy codziennych zadaniach nie budzi negatywnych emocji.

Jedyne, co tak naprawdę z technicznego punktu widzenia można byłoby zarzucić ekranowi w takim telefonie to poziom podświetlenia. Nie jest źle, ale aż prosi się o odrobinę więcej, bo w trudnych warunkach oświetleniowych trzeba się czasem mocno nagimnastykować, żeby cokolwiek na wyświetlaczu zobaczyć. Tym bardziej, że sama osłona matrycy jest dość mocno połyskliwa.

CAT S50 22

Inną kwestią jest to, w jaki sposób ekran został zabezpieczony. W przeciwieństwie do bardziej pancernych telefonów zdecydowano się tutaj nie na dodatkową warstwę ochronną, a na szkło Gorilla Glass 3, czyli to, co w „zwykłych” smartfonach. W rezultacie, jeśli upuścimy ekran pechowo na tyle, żeby uderzył wyświetlaczem np. w kamień, skończy się to bardzo, bardzo boleśnie. A o coś takiego w przypadku wzmacnianego telefonu nie powinniśmy się przecież musieć obawiać.

Zaletą takiego rozwiązania jest oczywiście lepsza jakość obrazu oraz brak uczucia, że dotykamy obrazu przez dodatkową szybkę. Tylko czy na pewno trzeba było iść aż na takie kompromisy?

Procesor, pamięć, wydajność, kultura pracy

Również i w przypadku podzespołów CAT nie zdecydował się na przesadne oszczędności i choć telefon nie należy do najnowszych, z czystym sumieniem można stwierdzić, że bez problemu wystarczy pod tym względem zdecydowanej większości użytkowników.

Pod mocarną obudową kryje się bowiem bardzo solidny, średniopółkowy Snapdragon 400 (MSM8926), z czterema rdzeniami taktowanymi z prędkością 1,2 GHz, który wspomaga 2 GB RAM. I choć w syntetycznych testach nie daje to powalających rezultatów, to bez wątpienia jest to smartfon, który trudno „zamęczyć”.

CAT S50 24

Oczywiście ekstremalne przeładowanie go uruchomionymi jednocześnie aplikacjami o większym zapotrzebowaniu na zasoby może wygenerować pewne opóźnienia w działaniu, ale nie oszukujmy się – to nie są normalne warunku pracy S50.

W tzw. codziennym użytkowaniu trudno znaleźć powody do narzekań. System działa płynnie, aplikacje uruchamiają się szybko, a nawet bez problemu możemy pograć w atrakcyjne gry w rodzaju wspomnianego już wcześniej Real Racing 3. O tym, że można jednocześnie edytować dokument, przełączając się do przeglądarki, innych aplikacji, a w tle słuchać muzyki, nie trzeba chyba nawet wspominać. Zresztą lepiej tego wszystkiego nie robić jednocześnie na budowie czy w środku lasu.

Całość uzupełnia 8 GB pamięci multimedialnej (około 6 GB dostępnych dla użytkownika) oraz slot na karty microSD. Na muzykę, zdjęcia czy projekty budowlane nie powinno więc zabraknąć miejsca.

CAT S50 23

Spora pochwała należy się natomiast za kulturę pracy. Smartfon, nawet po dłuższym czasie użytkowania nie nagrzewa się, co choć może nie mieć znaczenia, jeśli pracowalibyśmy na Alasce, w naszych warunkach, w środku lata, mogłoby powodować spory dyskomfort. Tutaj go na szczęście nie uświadczymy.

System

Tutaj jest i dobrze i źle. Dobrze, bo Android wydaniu CAT-a jest praktycznie „czysty”, co z pewnością doceni sporo osób. Źle, bo jest to przy tym Android w dość starej wersji.

Oczywiście telefon nie jest najnowszy, ale producentowi powinno zależeć na tym, żeby telefon wciąż dostępny w sprzedaży i w miarę „świeży”, nie pracował pod kontrolą Androida w wersji 4.4.2, czyli wydanej jeszcze w 2013 roku (!). Nie chodzi tu nawet o dodatkowe opcje czy możliwości, ale chociażby poprawki bezpieczeństwa. W końcu to ma być telefon do pracy i szczerze mówiąc, trudno mi jest sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek bez wątpliwości przechowywał firmowe dane na telefonie z tak leciwym oprogramowaniem.

CAT S50 18

Jeśli jednak komuś to nie przeszkadza, ma przed sobą to, czego można się spodziewać po „gołym” Androidzie w tej wersji. Dodatków jest bardzo niewiele i sprowadzają się właściwie (poza aplikacjami Google) do kilku… aplikacja CAT-a. Część z nich to po prostu odnośniki do odpowiednich stron internetowych, część z nich jest dla przeciętnego użytkownika zupełnie odjechana (Shark Tracker?!), ale jedna zwraca szczególną uwagę – to… sklep z aplikacjami firmowany przez CAT-a.

Co ciekawe, znajdziemy tu nie tylko software’owe „narzędzia”, ale też i najzwyklejsze aplikacje gry i aplikacje w stylu Trucallera czy LastPassa.

Czy ktoś wybierze ten sklep zamiast Google Play? Pewnie nie, ale z ciekawości może zdecyduje się go odwiedzić.

Głośniki, łączność i rozmowy

CAT chwali się wyposażeniem S50 w wyjątkowej jakości głośniki „przygotowane przez Waves MaxxAudio” i… faktycznie, zarówno głośnik do rozmów, jak i ten „multimedialny” stoją na dobrym poziomie. Są głośne, dźwięk jest satysfakcjonującej jakości i dobrze spełniają swoje zadanie. Tylko czy są faktycznie w jakikolwiek sposób wybitne? Moje uszy tego nie słyszały. Są dobre i tyle.

CAT S50 5

Podobnie można opisać jakość rozmów. Dźwięk docierający do naszego rozmówcy jest jak najbardziej akceptowalny, nawet jeśli czasami minimalnie przytłumiony (zapewne efekt „zabudowania” telefonu). Na to przytłumienie zresztą rozmówcy zwracali uwagę przeważnie dopiero po tym jak… sam zwróciłem im na to uwagę.

Na wielką pochwałę zasługuje natomiast inny element. Telefon, poza standardowymi modułami łączności wyposażony został również w sprawnie działający moduł LTE. Może i nie jest on w takim sprzęcie absolutnie niezbędny, ale w tych czasach po prostu szkoda robić smartfony bez tego standardu. W końcu każdy chce mieć dostęp do szybkiego połączenia z siecią, a nie wszystkie budowy odbywają się w środku niczego – czasem to LTE jest i chcielibyśmy móc z niego skorzystać.

Aparat

Niestety w tej kwestii S50 nie bryluje. Wręcz przeciwnie, jest w najlepszym przypadku średniakiem, żeby nie powiedzieć, że radzi sobie słabo. Rejestrowane fotografie są przeciętnej jakości, nawet przy dobrym oświetleniu mogą pochwalić się raczej niewielką liczbą szczegółów, a AF czasami po prostu nie „łapie” i telefon robi zdjęcie absolutnie rozmazanego obrazu.

Do tego dochodzi kompletny brak jakiejkolwiek stabilizacji obrazu i już wiadomo, że musimy się mocno postarać, żeby coś z tego wszystkiego wyszło. Co oczywiście nie jest niemożliwe.

O zdjęciach nocnych można raczej zapomnieć – nawet w lekko „szarych” pomieszczeniach CAT S50 po prostu sobie nie radzi, generując zdjęcia nieostre, rozmazane i dalekie od doskonałości. Choć oczywiście dla mniej wymagających użytkowników nie powinno być to większym problemem.

Akumulator

Posiadacze starszych pancernych telefonów, przesiadający się teraz na bardziej współczesnego, ale nadal odpornego smartfona mogą być rozczarowani. Jednak nie przez to, że S50 jest pod tym względem słaby, ale dlatego, że jest raczej pod tym względem standardowo-smartfonowy.

CAT S50 8

Przy moim standardowym użytkowaniu podłączenie do ładowarki było konieczne przeważnie po 1,5 dnia, lub w nocy dnia pierwszego, jeśli „w grę wchodziły gry”. Oszczędniejsze użytkowanie, obejmujące przede wszystkim ograniczenie dostępu do komunikatorów i przeglądarki pozwalało wydłużyć ten czas w najlepszym przypadku do 2 dni, ale były to wyniki, które można było raczej uznać za rekordowe, niż regularne.

Wytrzymałość

Mój ulubiony test wzmacnianych smartfonów jest prosty. Ładuję je do pełna, włączam wszystkie możliwe moduły i… wyrzucam przez okno na ogródek, gdzie leżą sobie przez okrągły tydzień, dzień i noc, po czym wracają do domu. Tam przekonuję się, czy wszystko działa, czy może telefon nie zdał egzaminu.

CAT S50 1

Teoretycznie z S50 nie powinienem tego robić. Nie jest to bowiem telefon faktycznie pancerny, a po prostu wzmacniany, stąd np. producent deklaruje odporność na upadki z zaledwie nieco ponad metra, czyli w najlepszym przypadku – w wysokości naszych dłoni obsługujących uciekającą zabawkę.

Zdecydowałem się jednak zaryzykować i CAT opuścił domowe biuro w ekspresowy sposób – przez okno z pierwszego piętra i jego poszukiwania rozpoczęły się dopiero po tygodniu. Tygodniu, w trakcie którego sporo padało, a temperatura spadała do zaledwie kilku stopni.

I S50 dał się po tym czasie odnaleźć, został umyty (oczywiście pod wodą z kranu) i po odpadnięciu resztek błota moim oczom ukazał się telefon podobny do tego, jaki wyjmowałem z pudełka. Mimo przekroczenia dopuszczalnej wysokości zrzutu (aczkolwiek lądowanie było na miękkiej trawie, nie na betonie!) telefon nie miał praktycznie ani jednej ryski, a wszystkie zakamarki były stosunkowo łatwe do oczyszczenia.

CAT S50 2

Bez problemu mobilny CAT poradził sobie także z dwoma innymi testami – zasypania piaskiem oraz (na szczęście ostygłym) popiołem z kominka. Przez jakiś czas wprawdzie z niektórych zagłębień w obudowie jeszcze trochę się sypało, ale minęło od tego momentu już kilka tygodni i żadna z funkcji telefonu nie ucierpiała.

Nie testowane były bardziej ekstremalne przypadki, takie jak chociażby stosowane poprzednim razem przejazdy taczką pełną drewna po telefonie czy rzucanie go o asfalt, ale i nie jest to telefon do tego przeznaczony. Prawdopodobnie przy takich eksperymentach moglibyśmy odesłać producentowi telefon nie w pudełku, ale w woreczku.

CAT S50 15

Jeśli więc pracujecie na budowie i telefon często wypada wam z rąk, ale nie gdy stoicie na dachu 5-tego piętra, jeśli chodzicie po lesie i telefon wpada wam do strumienia, ale nie gdy wspinacie się na drzewo – ten telefon sprawdzi się idealnie. I z całą pewnością lepiej, niż każdy innych „zwykły” smartfon, nie mówiąc już o wyglądzie, który zwraca na siebie uwagę.

Podsumowanie

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że osobą, która była najbardziej zainteresowana „przejęciem” S50-tki (czyli popularne „kup mi, kup”), była… moja dziewczyna, która morduje jeden po drugim wszystkie telefony. Może i nie stają się nieużywalne, ale pod względem estetycznym wyglądają bardzo mizernie. CAT idealnie sprawdziłby się w takiej sytuacji – nie dość, że jest po prostu porządnym, poprawnym smartfonem, to jeszcze nie straszne są mu w większości upadki i wrzucanie luzem do damskiej torby.

CAT S50 25

Nie trzeba być więc budowlańcem, żeby myśleć o zakupie S50-tki, choć trzeba przyznać, że jak na te parametry, jego cena może nie wszystkim wydać się atrakcyjna. Co najmniej 1700 zł, które trzeba zostawić w sklepie to cena, jaką trzeba zapłacić chociażby przy zakupie Motoroli Moto X – telefonu który, o ile nie prowadzimy „aktywnego trybu życia”, pod wieloma względami będzie zdecydowanie lepszy.

Tylko co nam z pięknej i świetnej Moto X, kiedy skończy roztrzaskana na asfalcie?

Zalety:

  • Bardzo solidne wykonanie z praktycznymi dodatkami
  • Atrakcyjny wygląd (choć to sprawa subiektywna)
  • Ekran o dobrej rozdzielczości
  • Procesor i RAM wystarczające zdecydowanej większości użytkowników
  • Spora odporność na czynniki zewnętrzne
  • Wystarczający czas pracy na ładowaniu
  • Łatwy w czyszczeniu

Wady:

  • Nie jest pancerny tylko „wzmocniony”
  • GG3 na ekranie nie zapewnia dodatkowej ochrony
  • Kiepski aparat
  • Ograniczony zakres odporności
  • Stara wersja Androida
  • Kiepskie boczne przyciski funkcyjne
  • Przyciski systemowe wyświetlane na ekranie
  • Przeciętna widoczność ekranu w słońcu

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement