W końcu głos rozsądku: abonament radiowo-telewizyjny uznany za niezgodny z konstytucją

Artykuł/RTV 08.05.2015
W końcu głos rozsądku: abonament radiowo-telewizyjny uznany za niezgodny z konstytucją

Jeśli jesteś jedną z nielicznych osób, które nadal płacą „podatek od telewizora”, mamy dla ciebie ważną informację. Rzecznik Praw Obywatelskich uznała, że ta dziwna danina jest niezgodna z obowiązującą konstytucją. W końcu ktoś poszedł po rozum do głowy.

Choć Abonament radiowo-telewizyjny istnieje w polskim prawie, to większość osób podchodzi do niego z przymrużeniem oka. To kompletnie oderwany od rzeczywistości twór, który jest de facto podatkiem od telewizora. Nie płaci się za posiadanie odbiornika, ale za fakt, że sprzęt daje możliwość odbioru programów telewizyjnych (i ewentualnie radiowych).

Masz telewizor, który wykorzystujesz tylko do grania na konsoli i do oglądania filmów? Nigdy w życiu nie oglądałeś na nim telewizji? Nieważne. Musisz zapłacić. Jak widać, ten nakaz kompletnie rozjeżdża się ze współczesnymi realiami. Bo co mają zrobić osoby, które nie mają telewizora, ale posiadają smartfona i komputer? Przecież na tych urządzeniach również można oglądać programy telewizyjne.

Czyste kuriozum.

Na szczęście Rzecznik Praw Obywatelskich stanęła na wysokości zadania.

W dyskusji o abonamencie RTV w końcu pojawił się głos rozsądku. Irena Lipowicz, obecna Rzecznik Praw Obywatelskich, stwierdziła, że abonament jest niezgodny z konstytucją.

Problem polega na tym, że znaczna część osób nie zgadza się z tym abonamentem i po prostu go nie opłaca. Ściągalność zaległości jest natomiast niewielka, więc większość niepłacących czuje się bezkarnie. I tutaj dotykamy sedna sprawy. Taki stan rzeczy jest tolerowany od lat, a to narusza konstytucyjną zasadę mówiącą o tym, że ponoszenie ciężarów publicznych musi być powszechne.

Rzecznik Praw Obywatelskich, napisała list do Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Małgorzaty Omilanowskiej, w którym prosi o podjęcie działań, które dostosują system pobierania opłat do standardów konstytucyjnych. W liście czytamy:

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wciąż wpływają liczne skargi dotyczące opłat abonamentowych (…) zarówno te skargi jak też sprawozdanie z działalności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za rok 2014 wskazują w sposób oczywisty, że stworzony przez prawodawcę system regulowania opłat abonamentowych nie ma charakteru powszechnego. (…)

Ten stan rzeczy, od wielu lat tolerowany przez władzę publiczną, musi być postrzegany przez osoby respektujące obowiązujący porządek prawny jako niesprawiedliwy i naruszający konstytucyjną zasadę powszechności ponoszenia ciężarów publicznych.

Problem polega jednak na tym, że współcześnie odbiór programu jest możliwy nie tylko za pomocą odbiorników radiofonicznych i telewizyjnych, lecz również za pomocą telefonów komórkowych, komputerów, tabletów, itp. Oznacza to, że obecna konstrukcja art. 2 ust. 1 i 2 ustawy o opłatach abonamentowych narusza zasadę powszechności, równości i sprawiedliwości ciężarów publicznych również i z tego powodu, że nie obejmuje „każdego” w znaczeniu, jakie nadaje mu art. 84 Konstytucji RP.

Kto płaci, skoro nikt nie płaci?

W liście Rzecznik Praw Obywatelskich odwołuje się do sprawozdania z działalności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za rok 2014. Jego lektura nie pozostawia złudzeń.

Sprawozdanie KRRiT mówi, że na ok. 13,6 mln gospodarstw domowych w Polsce tylko ok. 6,8 mln (49,8%) miało zarejestrowane odbiorniki radiowe lub telewizyjne. Spośród zarejestrowanych gospodarstw aż 45,5% było zwolnionych od wnoszenia opłat. Oznacza to, że ok. 3,69 mln polskich domów powinno terminowo opłacać abonament. W praktyce opłaty spływają z niespełna… 1 mln gospodarstw.

Wobec tego prawie 73% gospodarstw z zarejestrowanym odbiornikiem nie odprowadza składek za abonament, choć powinno. A do tego dochodzą jeszcze osoby, które mają niezarejestrowany odbiornik! W Polsce aż 50,2% gospodarstw nie ma zarejestrowanego żadnego odbiornika, ale przecież wcale to nie oznacza, że w ponad połowie domów nie ma telewizora czy radia. Prawdopodobnie ogromna większość z tej grupy ma telewizor, ale po prostu go nie rejestruje i nie płaci abonamentu. W ten sposób schodzi z celownika KRRiT. W końcu łatwiej jest namierzyć osoby niepłacące, które mają zarejestrowany odbiornik.

Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim liście szacuje, że opłaty wnosi tylko 10% gospodarstw, które powinny to robić!

Misja publiczna czy misja na Marsa?

Abonament radiowo-telewizyjny ma być przeznaczany na cel ogólnospołeczny, którym jest realizacja misji publicznej telewizji i publicznego radia. Misja ta ma polegać na oferowaniu społeczeństwu zróżnicowanych programów i innych usług w zakresie informacji, publicystki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu. Mają się one cechować pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością. Do tego mają być realizowane w wysokiej jakości.

Czy tak faktycznie jest? Można mieć pewne wątpliwości.

Pewnikiem jest za to fakt, że w 2015 roku miesięczna wysokość abonamentu to 6,50 zł w przypadku odbiornika radiofonicznego lub 21,50 zł za odbiornik telewizyjny. Opłaty z góry za 2, 3, 6 i 12 miesięcy są nieco korzystniejsze. Za pełen rok należy zapłacić 70,20 zł za odbiornik radiowy lub 232,20, jeśli mamy telewizor.

Od 2013 roku w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa narodowego trwają prace nad przekształceniem abonamentu RTV w tzw. powszechną opłatę audiowizualną. Nowa ustawa zakłada, że zniknie kuriozalna konieczność rejestrowania odbiornika. Do tego każde gospodarstwo będzie musiało odprowadzać opłatę audiowizualną w wysokości 10 zł. Ma być ona dopisywana np. do rachunku za prąd, a więc będzie nie do uniknięcia.

Innymi słowy – będzie przymus płacenia, więc de facto dla większości osób wniesienie opłaty będzie się wiązać z dodatkowymi kosztami, których wcześniej nie ponosili. Czy to przełoży się na lepsze realizowanie misji mediów publicznych? Chciałbym w to wierzyć.

Zdjęcie w nagłówku: Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement