Profesjonalna jakość zdjęć w miniaturowej lustrzance. Nikon D5500 – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Foto 10.04.2015
Profesjonalna jakość zdjęć w miniaturowej lustrzance. Nikon D5500 – recenzja Spider’s Web

Nikon D5500 to najnowsza lustrzanka z bardzo popularnej amatorskiej serii Nikona. Aparat jest następcą Nikona D5300 (to nie pomyłka, Japończycy nie przepadają za cyfrą 4) i został zaprezentowany w styczniu tego roku. Postanowiłem sprawdzić, co potrafi ta malutka lustrzanka.

W amatorskiej linii lustrzanek Nikona od dłuższego czasu istnieją równolegle dwie serie. Niższa oznaczona symbolem D3x00 i wyższa, czyli D5x00. To właśnie od tych półek lustrzanek zdecydowana większość fotografów zaczyna swoją przygodę ze zdjęciami. Na forach fotograficznych nie ma tygodnia, by nie pojawiało się pytanie o modele tej serii. Użytkownicy przeważnie mają dylemat, czy wybrać nowszy korpus z niższej serii, czy starszą generację z półki plasującej się oczko wyżej.

Nikon-D5500 (5 of 10)

Postanowiłem sprawdzić jak wypada najnowszy przedstawiciel wyższej z amatorskich serii, czyli Nikon D5500.

Jego najważniejsze cechy to:

  • Matryca CMOS formatu APS-C o rozdzielczości 24 Mpix, pracująca na czułościach ISO 100-25600,
  • Brak filtra dolnoprzepustowego przed matrycą,
  • Migawka z zakresem czasu pracy od 30 do 1/4000 s,
  • Moduł autofocusu znany z Nikona D7000, z 39 polami AF (w tym z 9 krzyżowymi),
  • Wizjer optyczny z pokryciem kadru na poziomie 95%,
  • Szybkość serii do 5 kl/s,
  • Odchylany i dotykowy ekran 3,2 cala o rozdzielczości ok. 1,04 mln punktów,
  • Wbudowany moduł Wi-Fi,
  • Wbudowana lampa błyskowa,
  • Procesor obrazu Expeed 4,
  • Możliwość nagrywania filmów z jakością 1080/60p.

W porównaniu do poprzednika, Nikon D5500 wprowadza de facto niewiele zmian. Mamy tu prawdopodobnie tę samą matrycę (choć inaczej oprogramowaną, bowiem w D5500 ISO 25600 mieści się w „natywnym” przedziale), ten sam moduł AF, ten sam procesor obrazu Expeed 4, tę samą szybkość serii, ten sam wizjer, takie same tryby filmowe i nawet tę samą baterię.

Przeglądając specyfikację można znaleźć tylko dwie różnice między korpusami. Nikon D5500 został wyposażony w dotykowy ekran, ale za to stracił wbudowany odbiornik GPS. Dotykowy ekran to ogromna zmiana na plus, ale wycięcie modułu GPS jest dziwną decyzją.

Pierwsze wrażenie

Nikon-D5500 (2 of 10)

Po wyjęciu Nikona D5500 z pudełka nie mogłem się nadziwić, że lustrzanka może być tak malutka. Gdyby nie grip i obudowa wizjera, wymiary byłyby bardzo zbliżone do wielu bezlusterkowców, w tym np. do mojego Fujifilm X-E1. Czar pryska po założeniu obiektywu. Nikon przestaje być wtedy miniaturowy i zdecydowanie bardziej przypomina gabarytowo typową lustrzankę.

Trzeba jednak zaznaczyć, że D5500 jest sprzedawany z nowym obiektywem kitowym 18-55mm VR II, który wyróżnia się składaną konstrukcją. W pozycji transportowej jest on sporo mniejszy od swojego poprzednika.

Ergonomia

Nikon-D5500 (4 of 10)

Korpus Nikona D5500 wyszedł na miniaturyzacji bardzo dobrze. Mimo że body jest małe, to trzyma się je bardzo wygodnie. Wszystko za sprawą zaskakująco dobrze wyprofilowanego, głębokiego gripu. Właściwie jedyny jego minus to fakt, że nie mieści się na nim najmniejszy palec, jednak nie jest to zarzut do gripu, a raczej do miniaturowych rozmiarów lustrzanki. W każdym razie, grip jest szalenie wygodny przy obiektywie kitowym, ale trzeba mieć na uwadze, że większe i cięższe szkła prawdopodobnie będą powodowały dyskomfort.

Jeśli chodzi o dostęp do przycisków, w Nikonie D5500 zmieniło się niewiele w stosunku do poprzedników. Najważniejsze funkcje możemy obsługiwać prawą dłonią, przy pomocy kciuka lub palca wskazującego. Do pełnej obsługi są jednak potrzebne dwie ręce. Przyciski i pokrętła pracują z wyraźnym skokiem, dzięki czemu trudno coś przestawić przypadkowo. Dotyczy to również nowego kółka nastaw, które teraz wysunięto na górną ściankę. Brew pozorom, ta zmiana nie ma większego wpływu na wygodę obsługi.

Sterowanie

Sterowanie aparatem jest po kilku chwilach bardzo intuicyjne, choć odbiega od innych lustrzanek Nikona. Wynika to z faktu, że D5500 ma odchylany ekran, a więc nie ma tu miejsca na standardowy dla Nikona rząd przycisków umiejscowiony na lewo od ekranu.

Nikon-D5500 (3 of 10)

Na górnej ściance znajdziemy standardowy dla Nikona spust migawki otoczony włącznikiem. Tuż pod nim znajduje się przycisk nagrywania i przycisk odpowiedzialny za kompensację ekspozycji. Niżej znajduje się kółko trybów otoczone dźwigienką Live View (podglądu na żywo), a obok niego główne kółko nastaw.

Znacznie więcej dzieje się na tylnej ściance. Jedynym przyciskiem, którego nie da się obsłużyć prawą ręką jest przycisk menu znajdujący się na lewo od wizjera. Po prawej stronie mamy przycisk Info, który aktywuje informacje ekranowe o parametrach ekspozycji. Na prawo od niego jest przycisk blokady AE-L/AF-L, który w trybie podglądu służy do ochrony zdjęć przed usunięciem. Niżej mamy przycisk podglądu oraz „i” dający dostęp do menu ekranowego. Niżej znajduje się ośmiokierunkowy wybierak z przyciskiem OK, przyciski powiększania i pomniejszania oraz śmietniczek.

Nikon-D5500 (6 of 10)

To jednak nie koniec, bo część przycisków znajduje się z przodu, na prawo od obiektywu. Obsługuje się je kciukiem lewej dłoni. Przyciski to kompensacja błysku lampy, przycisk funkcyjny (Fn) i przycisk trybu napędu znajdujący się pod blokadą obiektywu na bagnecie.

Możliwości konfiguracji

Jeśli chodzi o elementy sterujące, Nikon niestety poskąpił zaawansowanych opcji konfiguracji. Możemy zmienić funkcję tylko dwóch przycisków: Fn i AE-L/AF-L. Ten pierwszy może zmieniać jedną z dziesięciu zmiennych, w tym jakość zdjęć lub czułość ISO. Najczęściej działa w połączeniu z głównym kółkiem nastaw. Z kolei przycisk blokady ekspozycji/autofocusu może blokować jedną ze zmiennych lub obie, a dodatkowo możemy wybrać, czy blokada ma być włączona po kliknięciu przycisku, czy z wciśniętym cały czas.

Bardzo podoba mi się możliwość regulacji działania trybu Auto ISO. Może on działać w zależności od najdłuższego czasu migawki, a także automatycznie, z 5-stopniową skalą czułości.

Czego mi zabrakło? Przede wszystkim, możliwości konfiguracji skróconego menu aktywowanego przyciskiem „i”. Co prawda ma ono 14 pozycji i mieści większość najważniejszych ustawień, ale przydałaby się przynajmniej zmiana ich kolejności. Brakuje także możliwości zdefiniowania przycisku, który pozwala powiększyć kadr do 100% w aktywnym punkcie AF. Szkoda, że Nikon cały czas nie chce wprowadzić tej funkcji do amatorskich lustrzanek. Na szczęście producent nie poskąpił przewijania powiększeń.

Ekran

Największą nowością w Nikonie jest dotykowy ekran. Jego jakość stoi na wysokim poziomie. Jest duży, ma wysoką rozdzielczość i generalnie nie sprawia żadnych problemów. Sam dotyk także działa bezproblemowo.

Nikon-D5500 (10 of 10)

Najważniejszą funkcją dotyku jest możliwość ustawienia aktywnego punktu AF poprzez dotknięcie wybranego miejsca. Wymaga to pracy w trybie Live View, ale jest niesamowicie wygodne. Dodatkowo możemy zdefiniować, czy po dotknięciu ekranu aparat ma tylko ustawić ostrość, czy również wyzwolić migawkę.

Nowy ekran to także wirtualny przycisk funkcyjny. Wirtualny, bo dotykowy. Kiedy korzystamy z wizjera, przesunięcie palcem po ekranie może np. zmieniać czułość ISO lub ustawiać aktywny punkt AF. To ciekawe rozwiązanie, które całkiem dobrze sprawdza się w praktyce. Kiedy korzystamy z wizjera, dotykowy Fn działa tylko w prawej części ekranu, czyli tej, która jest w obrębie kciuka. Uwaga dla „lewoocznych” – na pewno będziecie przestawiać jakąś funkcję dotykając ekranu nosem, więc lepiej po prostu wyłączcie dotykowy przycisk funkcyjny.

Złącza i bateria

Bateria Nikona D5500 ma pojemność 1230 mAh i ładuje się ją w dedykowanej ładowarce, która jest dołączona do aparatu. Według Nikona bateria powinna wystarczyć na ponad 800 zdjęć, jednak w moim teście aparat pozwolił na ok. 500-600 wyzwoleń migawki. Oczywiście dużo zależy od wykorzystania trybu Live View i generalnie tylnego wyświetlacza. Korzystanie z wizjera optycznego znacznie bardziej oszczędza baterię.

Jeśli chodzi o złącza, w Nikonie D5500 znajdziemy wejście na dedykowany wężyk spustowy, wejście mikrofonu, wyjście USB A/V i wyjście HDMI. W tej klasie jest to standard, choć cieszy możliwość podłączenia zewnętrznego mikrofonu. Aparat ma również pojedynczy slot na kartę SD.

Szybkość działania

Autofocus działa pewnie i gubi się właściwie tylko w sytuacjach, kiedy zupełnie nie ma światła. Szybkość działania jest bardzo przyzwoita, choć szczerze mówiąc, Nikona D7000 zapamiętałem jako nieco szybszy aparat (D5500 i D7000 mają ten sam moduł AF). Mimo wszystko AF działa skutecznie.

Nikon-D5500 (7 of 10)

Na tle najnowszych bezlusterkowców i zaawansowanych kompaktów szybkość AF Nikona D5500 wcale nie robi wrażenia. Są już na rynku szybsze aparaty – np. Sony A6000, czy Panasonic Lumix LX100. Dla mnie osobiście jest to bardzo wymowny moment, bo jedna ze sztandarowych zalet lustrzanek przestaje mieć znaczenie. Przynajmniej na półce amatorskiej.

Szybkość serii jest lekkim rozczarowaniem. Dla plików JPG + RAW 14-bit aparat jest w stanie zrobić 4 kl/s, a po pięciu zdjęciach szybkość spada do ok. 1 kl/s. To niestety jedna z wad lustrzanek w stosunku do bezlusterkowców. Na tej półce cenowej w aparatach bez luster szybkość na poziomie 10 kl/s wcale nie jest rzadkością.

Nie można mieć za to zastrzeżeń do jakichkolwiek zmian nastaw, szybkości uruchamiania się i czasu reakcji na spust migawki. Aparat wykonuje polecenia natychmiast. Nawet tryb Live View działa bardzo żwawo.

Filmowanie

Nikon D5500 nie ma dedykowanego trybu filmowego, ale podczas filmowania można zmieniać wszystkie parametry ekspozycji, poza przysłoną. Maksymalna jakość zdjęć to 1920×1080 pikseli przy 60 kl/s.

Wi-Fi

nikon-wi-fi

Na łączność bezprzewodową spuśćmy zasłonę milczenia. Jest źle. Nikon D5500 może połączyć się z urządzeniem mobilnym poprzez Wi-Fi i za pośrednictwem aplikacji Nikon WirelessMobileUtility. Interfejs aplikacji wygląda jakby był projektowany 5 lat temu, a możliwości również są bardzo ubogie. Działa tu w zasadzie tylko podgląd Live View i możliwość wyzwolenia migawki. Nie możemy zmienić żadnych parametrów ekspozycji z poziomu aplikacji. W moim przypadku nie działała także funkcja podglądu zdjęć z aparatu.

Jeśli porównamy to chociażby do tego, co od jakiegoś czasu serwuje Sony, Nikon musi się jeszcze wiele nauczyć.

Jakość zdjęć

Takiej jakości zdjęć jeszcze kilka lat temu nie mogły zaoferować nawet profesjonalne lustrzanki. Trudno mieć zastrzeżenia właściwie do czegokolwiek, bo Nikon zaserwował naprawdę wyborną matrycę.

Zacznijmy od początku. Ostrość zdjęć stoi na bardzo wysokim poziomie. Jest to prawdopodobnie zasługa wyeliminowania filtra antyaliasingowego sprzed matrycy. Minusem tego rozwiązania jest możliwość rejestrowania przez matrycę mory, ale nie uchwyciłem jej na ani jednym zdjęciu. Swoją drogą, na ostrość obrazu ma wpływ również obiektyw. Nowa wersja „kita” jest zaskakująco ostra.

Jeśli chodzi o rozpiętość tonalną zdjęć, jest doskonale. Silnik JPG radzi sobie bardzo dobrze, ale prawdziwy potencjał odkrywają czternastobitowe RAW-y. Zapisany w nich obrazek jest jak z gumy. Podczas postprocesu zdecydowanie lepiej jest wyciągać informacje z cieni niż ze świateł, ale nawet w światłach kryje się sporo.

Nie mam także zastrzeżeń do balansu bieli, który radzi sobie bardzo dobrze.

Zupełnie nie przypadły mi do gustu efekty, takie jak noktowizor, żywe kolory, aparat zabawka, efekt miniatury, kolor selektywny. Rozumiem, że mamy do czynienia z lustrzanką, a nie zabawkowym kompaktem, ale jeśli Nikon decyduje się na wprowadzenie trybów kolorystycznych, powinien zrobić to dobrze. W obecnej odsłonie tryby te występują chyba tylko po to, by dobrze wyglądać w broszurce reklamowej.

Gdy mowa o ISO, jest naprawdę świetnie do poziomu ISO 3200. Nawet na tak wysokiej wartości zdjęcia są w 100% używalne i wyglądają po prostu ładnie. Nawet na ISO 6400 szum jest bardzo delikatny, a zdjęcia z pewnością obronią się w większości zastosowań. ISO 12800 to już skrajność i loteria – w zależności od motywu, być może uda się uzyskać dobry obrazek, ale trzeba się nastawić na widoczne pogorszenie jakości. ISO 25600 zdecydowanie odbiega od niższych wartości. Powstają tu artefakty, a kolory trudno odratować. Poniżej znajdziecie pełen kadr oraz wycinki na 100% z poszczególnych czułości.

Nikon-D5500 (1 of 1) Test ISO D5500

Podsumowując

Nikon D5500 jest właściwie typowym przedstawicielem amatorskiej serii lustrzanek tego producenta. Od jakiegoś czasu matryce Nikona osiągnęły taki poziom, że generują fenomenalny obrazek, do którego zastrzeżeń nie miałby nawet profesjonalista – a co dopiero amator. Przynależność do niższej serii objawia się właściwie tylko mniejszą liczbą funkcji, nieco gorszą ergonomią oraz wolniejszą serią i autofocusem.

Dla początkującego fotografa jest to wymarzona sytuacja, bo już na starcie ma on możliwość robienia zdjęć w takiej jakości jak profesjonaliści. Oczywiście Nikon D5500 zupełnie nie sprawdzi się w sporcie, czy dynamicznym reportażu. Natomiast w portrecie lub w zdjęciach krajobrazowych może być rewelacyjnym narzędziem. Trzeba jedynie mieć na uwadze, że korpus nie został wyposażony w wewnętrzny napęd AF, a więc nie zapewni autofocusu ze starszymi (i tańszymi) obiektywami pozbawionymi własnego silnika.

Dużą zaletą Nikona D5500 jest dotykowy i odchylany ekran. To naprawdę zaskakujące, że dopiero w 2015 roku Nikon postanawia wejść w erę dotyku. Dotykowy ekran to właściwie jedyna funkcja, która wyróżnia Nikona D5500 na tle poprzednika. Czy warto do niego dopłacić? To zależy od tego, jak często korzystasz z trybu Live View. Ustawianie ostrości palcem jest bardzo wygodne, ale wymaga wspomnianego trybu podglądu.

W aparacie irytowało mnie niewiele rzeczy. Największe zarzuty mam do wizjera, który jest raczej przeciętny. W tej klasie cenowej nie można wymagać ogromnych i jasnych celowników, ale irytujący jest fakt, że Nikon cały czas upośledza swoje tanie lustrzanki stosując pokrycie kadru na poziomie 95%. W Nikonie D5500 w praktyce zawsze coś wskakuje do niewidocznej części kadru, więc zdjęcia trzeba przycinać. Na szczęście jest z czego, bo matryca ma 24 megapiksele.

W Niknie D5500 kilka dodatków jest zrobionych ewidentnie na siłę i chyba tylko po to, by przekupić nieświadomego klienta. Za takie niedopracowane funkcje uważam efekty wizualne i – przede wszystkim – Wi-Fi.

Nikon D5500 jest konstrukcją zdecydowanie wartą polecenia wszystkim osobom, które szukają pierwszej lustrzanki.

Zalety

  • Rewelacyjna jakość obrazu, pod każdym względem,
  • Bardzo sprawny automatyczny balans bieli,
  • Użyteczne ISO 6400,
  • Dobry silnik JPG,
  • Małe rozmiary,
  • Bardzo dobra jakość wykonania korpusu,

Wady

  • Zbyt mało zmian w stosunku do Nikona D5300,
  • Usunięcie modułu GPS obecnego w poprzedniku,
  • Marna aplikacja do łączności Wi-Fi,
  • Brak napędu AF umożliwiającego pracę z obiektywami serii D,
  • Nieco za słaba, jak na lustrzankę, bateria,
  • Wizjer z pokryciem kadru na poziomie tylko 95%.

Przykładowe zdjęcia w pełnej rozdzielczości wraz z kilkoma plikami RAW możesz pobrać klikając w ten link. Archiwum ZIP, 490 MB.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement