Dziś w nocy przestawiamy zegarki. Sprawdź, skąd wzięła się zmiana czasu

Artykuł/Nauka 28.03.2015
Dziś w nocy przestawiamy zegarki. Sprawdź, skąd wzięła się zmiana czasu

Już za kilkanaście godzin, bo już z soboty na niedzielę (z 28. na 29. marca), czeka nas zmiana czasu na letni. Dokonamy przesunięcia zegarów o godzinę do przodu (a tak naprawdę zazwyczaj dokonają za nas tego nasze komputery i smartfony). Robimy tak już od tylu lat, że już nawet nie zastanawiamy się nad genezą tej czynności, ani nawet nad tym czy ma to jakiś większy sens. Czy wszyscy na świecie zmieniają czas dwa razy do roku? Czy robimy od od dawna? Tak naprawdę wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tych i innych szczegółów tego zwyczaju.

Po co?

Na początek przypomnijmy sobie podstawową sobie koncepcję i uzasadnienie zmiany czasu: w trakcie letnich (a więc: jaśniejszych) miesięcy, przesuwamy zegarki do przodu – aby wykorzystać to, że dłużej jest jasno. Podobnie w miesiącach „ciemniejszych” przesuwamy w drugą stronę – po pierwsze dlatego aby zniwelować zmianę wiosenną, po drugie po to, aby przesunąć godziny wieczorne na wcześniejsze względem ruchu słońca po nieboskłonie.

Tym razem, w nocy z 28. na 29., przestawiamy zegarki z godziny 2:00 na godzinę 3:00.

Nierówne dni, nierówne godziny

Ludzkość robi to od niedawna. Jednak już w starożytności braliśmy pod uwagę to, że latem dzień trwa dłużej, a zimą krócej. Rzadko zdajemy sobie z tego sprawę, ale na przykład godziny w starożytnym Rzymie były elastyczne: dłuższe lub krótsze w zależności od pory roku. Używano wtedy wodnych zegarów do odmierzania godzin i można było je regulować. Różnice w długości godziny potrafiły sięgać od 44 minut do 75 minut w zależności od pory.

retro clock on int background

Tym co przyniosła nam cywilizacja oparta na pracy zorganizowanej (cywilizacja przemysłowa), była standaryzacja i centralizacja pomiarów czasu. Od tego momentu nierzadko w całym kraju godzina mogła być ta sama – nie była ustalana lokalnie na podstawie na przykład dzwonów kościelnych. Ostatecznym krokiem w kierunku standaryzacji było rozpowszechnienie kolei żelaznych, które przecież musiały jeździć o czasie.

Zaczęło się od pól golfowych

Pierwszy koncepcję zmiany czasu na letni i zimowy opracował na początku XX wieku George Wernon Hudson, nowozelandzki astronom.

Hudson był człowiekiem bardzo aktywnym i szkoda mu było, że np. jego ulubione pole golfowe jest zamknięte gdy on kończy pracę. Zaproponował więc zmianę czasu na letni (poprzez dwugodzinne przesunięcie) i złożył propozycję na ręce jednego z członków parlamentu. Wtedy jednak (a był to rok 1908) nie przegłosowano tej propozycji.

"G.V.-Hudson-Auckland-Islands-Party" by Samuel Page (fl. 1907), photographer - National Library of New Zealand reference number PA1-q-228-01, cropped, desaturated, and converted to JPEG (quality level 85) with the GIMP 2.6.1.. Licensed under Public Domain via Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:G.V.-Hudson-Auckland-Islands-Party.jpeg#/media/File:G.V.-Hudson-Auckland-Islands-Party.jpeg
George Wernon Hudson, źródło: Wikipedia

Pierwszym krajem, który rzeczywiście wprowadził zmianę czasu na letni, były Austro-Węgry, które w czasie I wojny światowej (1916) próbowały zaoszczędzić w ten sposób na konsumpcji węgla. Wkrótce dołączyły inne kraje, m.in. Wielka Brytania. W 1917 dołączyła Rosja, a Stany Zjednoczone w 1918 roku.

Od tamtych lat niektóre kraje rezygnowały ze zmiany czasu i później wracały do tej praktyki – najczęściej w trakcie jakichś kryzysów (np. kryzysu energetycznego w latach 70-tych XX. wieku).

Jedna godzina – za mało, za dużo?

Praktycznie od początku stosowania, sezonowa zmiana czasu powoduje ogrom kontrowersji. Przeciwnicy negują wpływ zmiany czasu na gospodarkę i oszczędność energii, podczas gdy zwolennicy prezentują dane statystyczne mające je potwierdzić. W przypadku niektórych krajów, temat powraca przy okazji każdych kolejnych wyborów.

Zwolennicy powołują się następujące argumenty:

  • oszczędność energii
  • możliwość bycia aktywnym na zewnątrz mimo późnej pory, co sprzyja zdrowiu
  • zmniejsza liczbę wypadków drogowych jako że kierowcy rzadziej jadą po ciemku

Natomiast przeciwnicy pozostają sceptyczni, i twierdzą że:

  • oszczędność energii jest iluzoryczna – latem wstajemy wcześniej i zapalamy lampkę
  • ewentualne zyski z oszczędności energii jest niwelowane przez wysiłek koordynacji zmiany czasu, przestawiania urządzeń, rozkładów jazdy etc
  • w czasie zimowym różnica jednej godziny nie wystarcza by zniwelować efekt braku słońca zarówno rano jak i po południu

Sprawdźmy dane

Spojrzenie na twarde naukowe dane, analizowane statystycznie może pomóc nam w zadecydowania, kto ma w tym sporze racje.

  • Pierwsze badanie skuteczności czasu letniego przeprowadzone przez Narodowe Biuro Standaryzacji (USA) w 1976 roku nie znalazło oczekiwanej oszczędności (a spodziewano się ok 1%).
  • W 2000 roku, gdy część Australii przyjęła zmianę czasu, nie zarejestrowano tam oczekiwanego zmniejszenia zużycia energii, natomiast poranne zużycie wzrosło.
  • W 2006 i 2007 roku wprowadzono czas zmienny w zachodniej części Australii – również nie zaobserwowano oczekiwanych oszczędności, wzrosło natomiast zużycie prądu w gorące dni.

Podobnych badań przeprowadzono wiele, a fakt, iż poszczególne stany w USA przyjmowały i rezygnowały ze zmiennego czasu w różnych latach, pomógł zebrać wiele przykładów. Praktycznie żadne z nich nie dowodzi ze 100% pewnością, że zaobserwowano konkretną oszczędność.

shutterstock_105915200

Efekty w niektórych innych dziedzinach niż zużycie energii natomiast były pozytywne:

  • Wzrost sprzedaży odnotowują np. sklepy detaliczne, którym dłuższy jasny dzień generuje dodatkowych potencjalnych klientów.
  • Zwiększa się bezpieczeństwo na drodze i zmniejsza liczba wypadków przy prowadzeniu pojazdów mechanicznych.

A gdyby nie było zmiany czasu?

Jak widać, wcale nie jesteśmy pewni czy sumaryczny wpływ zmiany czasu na zimowy lub letni jest pozytywny czy negatywny. Osobiście uważam że znaleźć można oba rodzaje wpływów i… wzajemnie się one niwelują.

Prawdopodobnie gdybyśmy nie przeprowadzali zmiany czasu, niewiele by się w naszym życiu zmieniło ani na lepsze ani na gorsze. Niektórzy z kolei mają problemy z dostosowaniem się do zmiany o tę jedną godzinę dwa razy do roku, lub denerwują się, że przez zmianę czasu coś im się pomyli i np. nie udadzą się na umówione spotkanie. Tacy ludzie poczuliby wręcz ulgę, gdybyśmy jednak ze zmiany czasu zrezygnowali.

* Ilustracje oraz grafika główna pochodzą z serwisu Shutterstock.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement