Już samo umieszczenie w Internecie wideo z drona może być pierwszym krokiem w stronę poważnych problemów z prawem

Artykuł/Technologie 17.03.2015
Już samo umieszczenie w Internecie wideo z drona może być pierwszym krokiem w stronę poważnych problemów z prawem

Jeżeli właśnie kupiłeś drona i chcesz pochwalić się swoim podniebnym nagraniem w Internecie, dobrze się nad tym zastanów. Umieszczenie filmu na YouTube może zaowocować poważnymi problemami z prawem.

Regulacje prawne dotyczące latania dronami zmieniają się tak szybko, jak szybko rośnie popularność tych latających maszynek. Niedawno po raz pierwszy widziałem drona w polskiej reklamie elektromarketu. Reklama mówi, że do nietypowego filmu ślubnego wcale nie trzeba wynajmować profesjonalnego kamerzysty, bowiem wystarczy kuzyn z dronem.

To naprawdę daje do myślenia i pokazuje, że drony można już nie tylko łatwo kupić, ale że zaczynają one trafiać do świadomości przeciętnego zjadacza chleba. Szkoda tylko, że reklama nie mówi o regulacjach prawnych, a te zmieniają się z miesiąca na miesiąc.

Najnowszym przykładem jest pismo wysłane do fana dronów w Stanach

Jayson Hanes jest zapalonym fanem podniebnych nagrań. Prowadzi on kanał na YouTube, na którym regularnie umieszcza swoje amatorskie nagrania wykonane dronem. Hanes jest typowym hobbystą – korzysta z amatorskiego drona DJI Phantom 2 Vision+, a filmy nagrywa na własny użytek.

dji

Czy to oznacza, że nie wykorzystuje ich komercyjnie? Okazuje się, że nie do końca. Hanes dostał zawiadomienie od Federalnej Administracji Lotnictwa w Stanach (FAA – Federal Aviation Administration), że mimo braku uprawnień, wykorzystuje drona do celów zarobkowych.

Powodem są… reklamy na YouTube

Filmy Hanesa wyświetlają reklamy, z których autor może czerpać korzyści finansowe. Kanał cieszy się raczej umiarkowaną popularnością. Filmy mają średnio po kilkaset odsłon, a kanał subskrybuje 710 osób. Trudno powiedzieć, czy takie statystyki pozwoliły zarobić autorowi jakiekolwiek pieniądze z YouTube, natomiast sam autor przyznaje, że nigdy na swoim filmach nie zarobił ani centa. Tymczasem FAA uznała, że reklamy wyświetlane w trakcie filmów oznaczają, że są to nagrania komercyjne, a więc i sam lot dronem był wykonywany w celach komercyjnych.

W Stanach Zjednoczonych FAA nie reguluje hobbystycznego wykorzystania dronów, natomiast sprawa wygląda zupełnie inaczej dla lotów komercyjnych. Tutaj wymagane są odpowiednie pozwolenia.

Dalszy los Hanesa dopiero się rozstrzygnie. Może on dostać karę grzywny lub inne, bardziej dotkliwe kary.

Na polskim podwórku może być podobnie

Chociaż sprawa dotyczy filmowania w Stanach, to polskie regulacje są pod tym względem bardzo podobne. W Polsce można latać bez pozwoleń dronami tylko w zasięgu wzroku i tylko w tzw. niekontrolowanej przestrzeni powietrznej. W praktyce w większości miast nie wolno latać, a więc nagranie na YouTube może być dowodem na złamanie prawa.

Do lotów komercyjnych w Polsce jest wymagane świadectwo kwalifikacji UAVO wydawane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego, jednak takie loty także są obarczone wieloma innymi ograniczeniami.

Więcej na temat regulacji prawnych dotyczących latania dornem w Polsce przeczytasz w tym wpisie.

*Zdjęcie w nagłówku jest mojego autorstwa.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement