Każdy fan cRPG powinien w to zagrać! Pillars of Eternity to Baldur’s Gate III – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 26.03.2015
Każdy fan cRPG powinien w to zagrać! Pillars of Eternity to Baldur’s Gate III – recenzja Spider’s Web

Kiedy ponownie zobaczyłem sześcioosobową drużynę na dwuwymiarowym tle, zadrgały mi usta. Dzięki Pillars of Eternity w jednym momencie przeniosłem się do beztroskiego i miłego mojemu sercu okresowi. Czasowi wielkich tytułów cRPG takich jak Torment czy Icewind Dale. Twórcy z Obsidian chyba nie zauważyli, że od tamtego czasu minęło prawie 20 lat i najzwyczajniej w świecie stworzyli Baldur’s Gate III.

„Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę”*

Obsidianowi udało się zebrać największą drużynę w historii gier cRPG. Pillars of Eternity zyskało na Kickstarterze prawie 4 miliony dolarów. Tylko dzięki wsparciu internautów gra pojawiła się dzisiaj na sklepowych półkach. Obsidian nie mógł uzyskać normalnego sponsora. Wszyscy giganci byli przestraszeni wizją projektu archaicznego i tak odmiennego od współczesnych, filmowych action-RPG. Gracze – wręcz przeciwnie.

Pillars of Eternity

To będzie bardzo, ale to bardzo trudna recenzja. Pillars of Eternity trafiło mnie prosto w serce. Rozbroiło mnie niczym profesjonalny saper. Pozostawiło w zachwycie tak wielkim, że nie do końca byłem pewien, czy to co się dzieje, dzieje się naprawdę. Grałem bowiem w tytuł który wyglądał, brzmiał i działał dokładnie jak Baldur’s Gate. Ja z kolei mam ogromną słabość do wszystkich gier cRPG, zwłaszcza tych z okresu świetności studia Black Isle.

„Ta postać nie może się posługiwać tym przedmiotem”

Jak każda dobra gra cRPG, Pillars of Eternity rozpoczyna się od stworzenia postaci gracza. Ekran kreacji to pierwsze mocne skojarzenie z kultowymi grami pokroju Icewind Dale czy Baldur’s Gate. Wybieramy rasę, płeć, klasę, umiejętności, atrybuty – nigdzie nie ma opcji „automatycznego doboru”, nikt nie prowadzi nas za rękę.

2015-03-21_00009

Jeżeli chcesz zrozumieć działanie atrybutu, musisz o nim przeczytać. To samo tyczy się specjalności klas czy ras. Po maksymalnie uproszczonych współczesnych grach cRPG pokroju Dragon Age czy Mass Effect to naprawdę coś innego. Coś wymagającego skupienia, koncentracji, chwili zastanowienia. Czułem, że już na samym początku Pillars of Eternity rzuca mi wyzwanie. Jako starszy wiekiem gracz od razu podjąłem rękawicę.

„Nie możesz odpocząć gdy nieopodal czyhają potwory”

Po stworzeniu własnego herosa i wybraniu mu jednego z pięknych, ręcznie rysowanych zdjęć przeżyłem kolejny szok. Pillars of Eternity wygląda kropka w kropkę jak Baldur’s Gate i inne świetne produkcje na legendarnym już silniku Infinite Engine. Trójwymiarowe modele postaci zostały świetne dopasowane do dwuwymiarowego otoczenia, które jest po prostu bajeczne!

2015-03-21_00005

W lokacjach czuć ducha Black Isle. Zaglądanie do każdej skrzynki i beczki, „mizianie” kursorem interaktywnych elementów, te same ekrany dialogowe, nawet łudząco podobne ikony akcji – to nie przypadek. W Obsidian zrobili wszystko co możliwe, aby udać, że przez ostatnie 20 lat branża gier cRPG nie przeszła ogromnej metamorfozy. Dzięki Pillars of Eternity można odnieść wrażenie, że świat po prostu się zatrzymał i dalej jest w złotym okresie Role-Play.

Nawet z dzisiejszej perspektywy Pillars of Eternity  jest atrakcyjne wizualnie. Na piękne tła 2D patrzy się z niekłamaną przyjemnością. Eksploracja terenu to frajda sama w sobie. Od posępnych warowni, przez łąki i pola, na magicznych wymiarach kończąc – wszystko to cieszy oko. W Pillars of Eternity łatwo dostrzec piękno, łatwo poczuć pieczołowitość i drobiazgowość architektów z Obsidian.

Pillars of Eternity

„Twoja drużyna została wybita. Musisz rozpocząć grę od nowa”

Bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że Pillars of Eternity nawiązuje do kultowych przodków nie tylko klimatem i warstwą wizualną. Równie istotny jest poziom trudności. Gra dała mi ostro po głowie. Przez pierwsze kilka godzin uczyła mnie pokory, spokoju i korzystania z przewagi, jaką dają dodatkowe przedmioty i zaawansowane umiejętności. Na nowo przypomniałem sobie o spacji i taktycznej pauzie. Szybkie klikanie postaci wroga ikonką miecza nie zda się na wiele.

2015-03-21_00010

Klawisze F5 oraz F8 bardzo szybko stały się moimi najlepszymi przyjaciółmi. To wszystko na średnim poziomie trudności! Mistrzowie Role-Play dostali dwa kolejne, natomiast osoby bojące się wyzwania i porażki mogą spróbować się w łatwym trybie. Wrogów jest wtedy znacznie mniej, z kolei system pomaga graczowi jak może. Coś dla osób chcących zagłębić się w historię. No właśnie, historia…

„Na tym przedmiocie ciąży klątwa i nie można go ruszyć”

Jak w większości kultowych gier cRPG, postać gracza od razu zostaje wciągnięta w wir tajemniczych, niezwykle istotnych dla całego świata wydarzeń.  Staje się centralną częścią spisku, który będziecie poznawać przez kolejne godziny. Zostaje ofiarą klątwy, a może błogosławieństwa, na skutek którego potrafi „czytać dusze”. Zagłębiać się w przeszłość oraz reinkarnacje otaczających go ludzi, co zachwyca bądź przeraża pozostałych członków drużyny.

2015-03-21_00007

Nikogo nie zdziwi, że po początkowym trzęsieniu ziemi główny wątek fabularny zejdzie na dalszy plan. Przez twórców Pillars of Eternity gracz zawsze będzie miał ręce pełne roboty. Nie tylko za sprawą dziesiątek pobocznych misji (!), ale również tak kapitalnych urozmaiceń jak prowadzenie i rozwijanie własnej warowni (!!) czy eksploracja opcjonalnych, głębokich korytarzy pod swoimi włościami (!!!).

W Pillars of Eternity rozwiniemy nie tylko ziemię, ale również bohatera. Na podstawie wybranych linii dialogowych kształtujemy jego charakter. Jest to ważne o tyle, że w zależności od nastawienia heros będzie zupełnie inaczej postrzegany przez postacie poboczne. Najczęściej ma to znaczenie kosmetyczne, chociaż zdarza się wiele zadań, które można wykonać na przynajmniej dwa sposoby. Rewelacja. Cieszę się, że pole do popisu mają również ci gracze, którzy zamiast argumentu siły preferują siłę argumentu.

Pillars of Eternity

„Chomiki i łowcy z wszystkich krajów, radujcie się!”

No dobrze, mamy więc szkielet zbudowany w oparciu o kultowe gry cRPG oraz kilka autorskich pomysłów. Jak się w to gra? Cóż, jak już pisałem – jestem wielkim fanem gatunku i nie będę tutaj możliwie obiektywny, za co przepraszam. Gra się jednak rewelacyjnie. Już dawno żaden tytuł na PC nie dał mi tyle frajdy. Dzięki Pillars of Eternity na moment zapomniałem o konsoli. Wielkie osiągnięcie, biorąc pod uwagę niedawną premierę rewelacyjnego Bloodborne.

2015-03-21_00003

Pillars of Eternity to jeden z niewielu powodów dla których granie na PC wciąż ma w sobie coś niesamowitego. Konieczność korzystania z mnóstwa rozmaitych umiejętności. Wymagające walki. Wybory, które mają znaczenie. Masa tekstu do przeczytania i ciekawe linie dialogowe. Konieczność kombinowania i szukania alternatywnych rozwiązań. Częste zaglądanie do dziennika i częste korzystanie z kombinacji F5/F8 – tego zazwyczaj nie dostaje się na konsoli. Moja dusza wymagającego gracza wręcz pieje z radości.

Oczywiście nie jest idealnie. W mojej ocenie Obsidian nieco przesadził z efektami zmiennego cyklu dnia i nocy. „Inteligentny” cień rzucany przez obiekty na dwuwymiarowym tle wygląda po prostu sztucznie. Męczą również czasy ładowania – nawet na sprzęcie klasy MSI GE62 2QD APACHE oczekiwanie było męczące i skutecznie wybijające z rytmu. Dziwne, biorąc pod uwagę relatywnie niskie wymagania sprzętowe samej gry.

2015-03-21_00006

Moim największym zarzutem względem Pillars of Eternity jest jednak… sam świat. Autorskie uniwersum Obsidianu ma się nijak do rewelacyjnego Wybrzeża Mieczy. System Dungeons & Dragons oraz świat Forgotten Realms pękał w szwach od ciekawych postaci i miejsc. W Pillars of Eternity nie ma tego efektu – ot, kolejna wioska, kolejna warownia, kolejne kanały, kolejny port. Pod tym względem producentom nie udało się mnie zaskoczyć i jeżeli za coś zapamiętam PoE, to za świetną rozgrywkę, nie niepowtarzalne lokacje.

Pillars of Eternity – Słowem podsumowania

Chociaż Bloodborne zjadło mi większość wolnego czasu, to Pillars of Eternity zdobyło serce. Nie posiadam się ze szczęścia, że takie gry wciąż jeszcze powstają. Zabawa jest niesamowita. Oczywiście pod warunkiem, że pamiętasz takie produkcje jak Icewind Dale czy Baldur’s Gate. Pillars of Eternity to cudowny środkowy palec wymierzony w kierunku postępującej filmowości i casualizacji. To w końcu tytuł, na który niektórzy czekali od niemal dwudziestu lat.

Pillars of Eternity

Do ideału trochę zabrakło. Na to jednak przyjdzie czas przy Pillars of Eternity 2. Tymczasem wyruszam na łowy i szukam świetnie wyglądającej edycji kolekcjonerskiej. Jeżeli jesteś weteranem gier Role-Play, dzieło Obsidianu jest pozycją obowiązkową.

*Cytaty pochodzą z gier Baldur’s Gate oraz Baldur’s Gate II. Za kultowe kwestie odpowiadają Piotr Fronczewski i Janusz Marcinowicz.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement