Jeszcze trochę i nie będę się bał dać dziecku tabletu do ręki. Google idzie w dobrym kierunku

Felieton/Gry 21.03.2015
Jeszcze trochę i nie będę się bał dać dziecku tabletu do ręki. Google idzie w dobrym kierunku

Do „PEGI 18” na moment przed zwiastunem gry zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Tak samo jak do amerykańskiego „Rated M for Mature”. Już niebawem systemy klasyfikacji gier i aplikacji pojawią się na Androidzie i Google Play, co uważam za rewelacyjne posunięcie. To nie jedyna zmiana w ekosystemie Google.

Nie mydlmy sobie oczu. Dając dziecku do ręki tablet bądź smartfon narażamy je na olbrzymie niebezpieczeństwo. Nawet z włączonymi blokadami dla nieletnich. Dostęp do nieodpowiednich treści jeszcze nigdy nie był tak łatwy jak współcześnie. Pod tym względem zabezpieczenia tworzone z myślą o dzieciach nigdy nie nadążały za postępem technologicznym oraz… kreatywnością samych podopiecznych.

shutterstock_127788941

Z tego powodu od zawsze kibicowałem inicjatywom, które w chociaż drobnym stopniu sprawiają, że tablety i smartfony stają się narzędziami bardziej przyjaznymi najmłodszym.

Za jedno z najlepszych osiągnięć na tym polu uznaję rewelacyjne YouTube KIDS. Aplikacja powinna czym prędzej pojawić się na mobilnym urządzeniu każdego, absolutnie każdego rodzica. YouTube KIDS działa inaczej niż oryginalny program i nie walczy z wiatrakami, filtrując nieodpowiednie treści. Zamiast tego KIDS wyszukuje jedynie treści przeznaczone dla dzieci, dokonując potężnej selekcji. Dzięki temu w zbiorach aplikacji znajdują się tylko bajki, programy edukacyjne oraz sprzyjające rozwojowi.

youtube kids 3

Filmowe treści to jedno, aplikacje i gry – drugie. Kiedy wskazywałem na trendy w branży gier 2014 roku, odkryłem coś strasznego. Współcześnie nie produkuje się już kapitalnych gier dla dzieci. Czuję się szczęśliwy, że mogłem dorastać na takich produkcjach jak Spyro czy Crash. Z drugiej strony współczuję najmłodszym, że nie mają do czynienia z podobnymi hitami. Zamiast tego dzieci spycha się w objęcia darmowych gier Free2Play. Jak powszechnie wiadomo, te w większości przypadków to straszliwy chłam.

Już niebawem cały ten „chłam” z Google Play zostanie odpowiednio oznaczony.

YouTube KIDS to nie jedyna inicjatywa Google z myślą o najmłodszych użytkownikach. Lada moment w sklepie Google pojawią się oznaczenia przyporządkowane wszystkim grom i aplikacjom. Dokładnie te same, jakie znamy z konsol oraz komputerów osobistych. Co ważne, aktualizacja Google Play skupi się nie tylko na doskonale znanej Europejczykom klasyfikacji PEGI.

pegi

To właśnie system PEGI obowiązuje w Polsce, ale nie jest jedynym tego typu. W Stanach Zjednoczonych dominuje ESRB z ich charakterystycznym „Rated M for Mature”. Niemcy mają swoje USK, z kolei Brazylia system ClassInd. Każdy z nich nieco się różni. Inne są kategorie wiekowe, inne podziały, inne elementy produktu na jakie system zwraca uwagę. Dotychczas był to problem na skalę kontynentu, uniemożliwiający standaryzację. Do teraz.

PEGI, ESRB, USK, ClassInd i inne systemy klasyfikacji zostały dopasowane w ramach jednego, ogólnoświatowego programu IARC.

System IARC został stworzony pod koniec roku 2013. Organizacje ratingowe połączyły siły by opracować uniwersalne rozwiązanie dla globalnego rynku elektronicznej rozrywki. Wszyscy wydawcy, chcąc sprzedawać swoje produkty w Google Play będą musieli wdrożyć bezpłatną procedurę IARC. Mówi się, że lada moment w tym samym programie wezmą udział producenci konsol oraz wydawcy gier komputerowych.

Oznacza to tyle, że wszyscy posiadacze systemu Android nareszcie będą wiedzieć czy dana gra bądź aplikacja jest odpowiednia dla najmłodszych. Opiekunowie dzieci w Polsce, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Brazylii czy USA dostaną jasną klasyfikację, w oparciu o którą mogą podejmować lepsze decyzje. Jeżeli zastanawiałeś się wcześniej, czy kupujesz pociesze odpowiednią aplikację w Google Play – teraz będziesz tego pewien.

pegi violence

Jestem jak najbardziej na tak. Przespaliśmy moment, w którym tablety i smartfony stały się naturalną częścią życia młodych ludzi. Tak naturalną, jak dla nas kolorowanki, linearna telewizja czy książki. Na całe szczęście krok po kroku największe firmy technologiczne odrabiają ten dystans, coraz więcej czasu poświęcając najmłodszej generacji swoich klientów.

Chociaż w dalszym ciągu nie oddałbym tablet w ręce dziecka i pozostawił go bez opieki, nareszcie zaczęliśmy iść w odpowiednim kierunku.

* Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement