Chińskie Halloween, czyli złe duchy w natarciu

Artykuł/Singapur 20.03.2015
Chińskie Halloween, czyli złe duchy w natarciu

Chińskie Halloween nazywa się Świętem Głodnych Duchów i choć różni się od amerykańskiego trick-or-treating, to również polega na przenikaniu się świata realnego z mistycznym. W Singapurze to także jedyna okazja do śmiecenia, bez narażania się na zapłacenie solidnego mandatu, a także jedna z wielu możliwości doświadczenia chińskiej mentalności. Bo powiedzcie mi – czy paliliście kiedyś pieniądze, aby ułaskawić złe duchy?

Niedawno Chińczycy obchodzili swoje największe święto – Nowy Rok. Żegnali rok konia i witali rok kozła, który charakteryzować ma się harmonią i spokojem. Niestety według specjalistów feng shui ludzie będą musieli w ciągu najbliższych 12 miesięcy mieć się na baczności ze względu na oszustów, szczególnie aktywnych w tym czasie. W przestępców wstąpić mogą np. złe duchy, które nie tylko poturbują swojego nosiciela, ale również sprowokują go do karygodnych postępków. Zacznijmy jednak od początku…

2796276827_f6ac57f597_b
Wspólna kolacja w oczekiwaniu na Getai

Pewnego, słonecznego, parnego „dnia jak zwykle” wstałem z łóżka i wybrałem się na uczelnię. Przez kilka godzin żyłem, jadłem i słuchałem profesorów zupełnie nieświadom grożącego mi niebezpieczeństwa. Otóż – wierzcie lub nie (szczerze zachęcam do tego pierwszego) otworzyły się właśnie wrota piekieł i złe duchy zyskały wstęp na Ziemię!

Imieniem ich Prety, a charakterystyczną cechą nienasycony głód. Jak ludzie sobie z nimi radzą przez 30 dni?

Wyrażenie „Hungry ghosts” tłumaczyć na polski można dosłownie – jako „głodne duchy”. Aby je nieco nasycić buduje się przy ulicach specjalne ołtarze, gdzie składa się ofiarę w formie jedzenia, głównie ciasta, świeżych owoców, czasem i wędzonej kaczki. Wyobraźcie sobie jak po kilku dniach takiej „uczty” pachnie ołtarz…

Zapach jest zresztą kluczowy, aby nakarmić duchy, gdyż na ołtarzach wystawia się też półmiski z nadpsutym mięsem mającym przyciągnąć rozbójników z zaświatów. Jego intensywny zapach miesza się ze stojącą długimi godzinami kawą, a także herbatą, piwem, ryżem, kaszą – samymi „smakołykami”.

Atmosfera, która możecie poczuć na powyższych filmikach ciągnie się prawie wzdłuż każdej singapurskiej ulicy. Ludzie spotykają się wokół ołtarzyków, wspólnie składają dary i przynoszą banknoty do spalenia. Wszędzie czuć lekką atmosferę nostalgii, nieco jak u nas przy Wszystkich Świętych. Rodziny wychodzą razem – dziadkowie, rodzice i dzieci – łączą się we wspólnym obrzędzie.

Inną stronę Święta Głodnych Duchów można zobaczyć kolejnego ranka, kiedy chodniki pełne są resztek jedzenia (duchy chyba działają w jednym zespole z kotami), a trawniki popiołów i walających się po każdym kącie nadpalonych karteczek. A to przecież ultraczysty Singapur!  Zdaje się, że wówczas na higienę przymyka się nieco oko, bo przecież po co sprzątać coś, jeśli wieczorem przyjdą nowi ludzie i zbudują własny ołtarzyk, ale postawią inna beczkę i rozpalą w niej ognisko?

Przez cześć okresu, kiedy w Azji obchodzi się Święto przybywałem w Malezji, a konkretnie w urokliwym, postkolonialnym mieście na północy kraju – George Town, gdzie na własne oczy przekonałem się jak wygląda sławne Getai:

Getai

getai

Ciepły, parny wieczór. Brnę przez zatłoczone uliczki Chinatown w George Town. Na jednym ze skwerów, po zapadnięciu zmierzchu, kiedy temperatura staje się bardziej znośna, Chińczycy rozpoczynają dekorowanie sceny. Tak jak u nas koncerty urządza się na dużych placach czy boiskach, tak tu rampę rozłożono na niewielkim skwerku zatopionym pomiędzy kamieniczkami.

Budowali ją w ciągu dnia z myślą, że posłuży lokalnej społeczności zaledwie przez kilka godzin, ale czego się nie robi dla tradycji. A tradycji na imię Getai (dosł. scena do śpiewania) – to atrakcja, która w ciągu kilku godzin obchodów łączy w sobie tradycyjny śpiew, występy celebrytów i opowieści. Jest to coś w rodzaju naszego kabaretu – nieco kiczowatego i odwołującego się do humoru lotów niskich, ale i wrośniętego w naszą codzienność. Ot, lubimy się czasami zwyczajnie pośmiać bez wysilania szarych komórek.

Getai natomiast wyrasta z tradycji teatrów lalek i chińskiej opery, które teraz rzadko można spotkać w czasie ulicznych przedstawień. Za to sama idea publicznych wystąpień stand-upów jest coraz popularniejsza. Getai podczas obchodów Nowego Chińskiego Roku organizuje się na wyspie Sentosa czy placu przy najbardziej znanej singapurskiej ulicy-centrum handlowym Orchard Road.

Foto: 1, 2, 3

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement