Miłość za dwa kliknięcia

Felieton/Social media 15.02.2015
Miłość za dwa kliknięcia

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

Zakochani, upozowani. Nie ślą SMS-ów, nie gadają przez telefon. Znają się tylko nie z widzenia i są zawsze uśmiechnięci.

Oni nigdy się nie kłócą i nawet jak ona rwie na strzępy jego koszule, to nikt o tym nie wie. Sąsiadów mają za wrogów, a nie wśród znajomych, więc plotki o ich rychłym rozstaniu nigdy nie ujrzały światła dziennego.

Inni im zazdroszczą.

Kolorowe bikini pod palmą na Cyprze, drogie drinki w stolicy, w najmodniejszym klubie. Ona ma paznokcie pięknie zrobione, właśnie wyszła od kosmetyczki. Nikt by nie uwierzył, że tą ładną dłonią niedawno wymierzyła mu policzek. Wredna suka, potem musiał do selfie pozować prawym profilem. A lewy ma przecież ładniejszy, kto jak kto, ale ona o tym wie.

milosc

Kiedy wychodzi do pracy, do swojego modnego biura, w którym kawa jest za darmo zamiast pieniędzy, nie zostawia mu karteczki na lodówce, że go kocha i wieczorem zaplanowała wyjście do kina. Pisze mu na tablicy, ale nigdy rąk nie ma brudnych od kredy. Potem zaprasza go na wydarzenie, w którym on ponoć wziął udział, ale w rzeczywistości siedzieli osobno w pokojach. Status zmieniony: skomplikowany związek.

Kiedy ta trzecia i ten czwarty siedzą osobno przed ekranami monitorów ich życie traci sens.

Nienawistnie scrollując zbyt długi strumień pozytywnych wiadomości, zdają sobie sprawę, że są za nudni, a ich partnerzy są tylko zwykłymi ludźmi. Nie mają ładnych, pulchnych i różowych dzieci, które nigdy nie robią w pieluchę, a podczas wakacji nie poznają nowych, zwariowanych przyjaciół, tylko piją piwo w jakiejś taniej knajpce, bojąc się, że po tym wyjeździe to chyba nie starczy im do pierwszego. Kiedy budzą się rano ich oddech nie pozwala złożyć buziaka na ustach niekochanej ukochanej, a gdy śpią wcale nie wyglądają jak w reklamie podpasek na noc. Są brzydcy, są na kacu, mają pryszcze.

W dobie postironizmu nikt już nie chce wielkiej miłości, a jedynie szybkiego pchnięcia przez aplikację.

selfie friends love smartfon

Jednym klikiem akceptujesz, potem idziesz na róg Mariackiej, robisz parę selfie, a rano niczym krzyżówka pandy i Lindsey Lohan wtaczasz się do śmierdzącego, zimnego autobusu. W głębi duszy pragniesz zwykłego uczucia, że on ciebie, a ty jego, ale nie wypada. W czasach, gdy króluje beka z beki, ale nikt nie rozumie słowa rekurencja, nie ma co walczyć o prawdę. Liczą się tylko szampan i pomarańcze.

Czasami zakochani nie widują się całe tygodnie, ale dobrze wiedzą, co u siebie. On wyobraża ją sobie w ładnej bieliźnie, a ona, że na biurku stoi ramka z ich zdjęciem. Nie szkodzi, że oboje siedzą w brudnych dresach, poplamionych sosem, a w międzyczasie on ogląda filmy porno, jedząc kanapkę, którą właśnie zrobiła mu mama. Są dla siebie ważni, bo on na zdjęciach wyglada trochę jak Ryan Gosling, a ona w półmroku przypomina Selenę Gomez.

Zakochani, nielubiani karmią się zazdrością.

Pozują do zdjęć niczym celebryci na ściankach, chcą iść przez życie jak modelki na wybiegu. Nikogo nie obchodzą, nawet samych siebie, są idealistami, choć zapomnieli już, co to pojęcie znaczy. Chcą mieć wszystko, a nie mają nic. Stracili nawet siebie, bo nie wiedzą, co jest tak naprawdę ważne.

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

*Grafiki pochodzą z serwisu Shutterstock.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement