Odkrywamy tajemnice następcy Internet Explorera

News/Technologie 09.01.2015
Odkrywamy tajemnice następcy Internet Explorera

W ubiegłym miesiącu informowaliśmy was o porzuceniu przez Microsoft rozwoju Internet Explorera i zastąpieniu go nową przeglądarką, której tymczasowa nazwa to Spartan. Dziś udało nam się dowiedzieć nieco więcej na temat tej przeglądarki.

Internet Explorera ma zastąpić twór, który tymczasowo nazywany jest „Spartan”. Jego interfejs ma być ponoć wzorowany na Firefoksie i Chrome. Odziedziczy jednak wiele po poprzednim produkcie. Microsoft nie zamierza bowiem porzucać ani Chakry (silnik przetwarzający skrypty JavaScript), ani Tridenta (silnik renderujący witryny i aplikacje webowe). Nowa przeglądarka nie będzie jednak zgodna z dotychczasowymi rozszerzeniami i wtyczkami dla Internet Explorera. O tym skąd najprawdopodobniej wzięła się ta decyzja, jakie mogą być jej konsekwencje i czym „spartanowy” Trident będzie się różnił od „explorerowego” pisaliśmy w grudniowej notce na łamach Spider’s Web.

Microsoft nie dzieli się jednak żadnymi informacjami na temat swojej nowej przeglądarki, a informacje od, tu warto to podkreślić, rzetelnych źródeł są bardzo lakoniczne. Brad Sams współprowadzący serwis Neowin widział jednak Spartana na własne oczy, a nawet miał okazję się nim chwilę pobawić (a taki wniosek przynajmniej można wysnuć z jego tekstów). Odkrywa przed nami tajemnice nowej przeglądarki Microsoftu a my wyłuskujemy jego najciekawsze obserwacje.

Jak wygląda Spartan?

Przeglądarka to nie tylko silnik renderujący i przetwarzający skrypty, choć ten oczywiście jest równie istotny. Na razie wiemy tylko tyle, że Trident pozostanie w przeglądarce, ale zostanie mocno odchudzony, zrywając kompatybilność wsteczną z aplikacjami wykorzystującymi niestandardowe kontrolki Internet Explorera (który również będzie dołączony do Windows 10, właśnie z tego powodu).

Wygląd przeglądarki został diametralnie zmieniony. Faktycznie przypomina ona bardzo rozwiązania konkurencji, ale ciężko też nazwać jego interfejs kalką Firefoxa czy Chrome’a. Główne zdjęcie w poniższej galerii to makieta, stworzona na bazie tego, co Sams z Neowina widział na własne oczy. Zdjęcia poniżej to fotografie „żywego” i działającego Spartana.

screen_shot_2015-01-07_at_11.39.36_am

 

Karty w przeglądarce wyświetlane są w jej pasku tytułowym, nad formularzem do wyszukiwarki i adresów internetowych. Zachowują one jednak kwadratową stylistykę znaną z Internet Explorera i są pozbawione charakterystycznych zaokrągleń u konkurencji. Każda karta, co wydaje się oczywiste, ma też przycisk „x” do jej zamykania. Widzimy też standardowe przyciski „wstecz”, „dalej” i „odśwież”. Standard.

Po prawej stronie interfejsu zaczyna się robić ciekawie. Obok przycisku „Ulubione” umieszczono przycisk „Odczyt”, a więc uruchamiający mechanizm znany już z Internet Explorera, który konwertuje strony internetowe do formy czasopisma, ułatwiając czytanie i pozbywając się z nich zbędnych elementów odwracających uwagę od treści. Dalej mamy ikonę folderu, ikonę odwołującą się do windowsowej funkcji „udostępnianie”, a więc pozwalającą na komunikację Spartana z innymi aplikacjami (na przykład, udostępnianie witryny do naszego notesu OneNote, nowego maila czy na naszej facebookowej „ścianie”) oraz charakterystyczne trzy kropeczki do innych, niestandardowych funkcji. Całość pozbawiona jest obramowania okien, maksymalizując przestrzeń dla witryny internetowej.

Tak wygląda tryb Odczytu w Internet Explorerze
Tak wygląda tryb Odczytu w Internet Explorerze

Ciężko oceniać praktyczność tego interfejsu czy jego wygodę dopóki sami nie zaczniemy z niego korzystać. Sprawia on jednak wrażenie logicznego, estetycznego a wyciągnięcie na wierzch funkcji Odczytu czy Udostępniania to coś, co witam z szeroko otwartymi ramionami.

Kwestie techniczne

Sams w swojej relacji twierdzi, że przeglądarka działa bardzo szybko i reaguje błyskawicznie na polecenia, ale jak zastrzega, nie jest w stanie ocenić tego w kontekście obecnej na rynku konkurencji. Zaznacza też, że widział bardzo wczesną wersję przeglądarki

Spartan ma całkowicie zastąpić „dotykowe” wersje Internet Explorera. To oznacza, że Spartan jest aplikacją działającą na mechanizmie WinRT a także to, że z tabletowego i smartfonowego Windows przeglądarka Internet Explorer zniknie całkowicie. W wersji dla urządzeń hybrydowych, laptopów i desktopów dostępna będzie wyłącznie pulpitowa, nie „kafelkowa” wersja IE. Co więcej, Internet Explorer nie będzie „modułem zgodności” w Spartanie, a osobną aplikacją uruchamianą tylko w razie potrzeby użytkownika.

Relację Samsa dodatkowo uzupełnia news na serwisie The Verge, który, jeżeli mu wierzyć, informuje o rozszerzonej współpracy Spartana z rysikami. Dzięki temu będziemy mogli tworzyć odręczne adnotacje na stronach internetowych i dzielić się tymi witrynami z owymi notatkami za pośrednictwem OneDrive’a umożliwiając wspólne tworzenie adnotacji z osobami, którym w ten sposób daną witrynę udostępnimy.

cortana

Spartan będzie też zintegrowany z Cortaną, która ma być wykorzystywana przede wszystkim w wyszukiwarce. To oznacza, że w pasku adresu będziemy mogli wpisywać konkretne cele do realizacji („zarezerwuj mi lot do Londynu” czy „sprawdź status doręczenia paczki od kuriera” a przeglądarka, dzięki Cortanie, będzie potrafiła zinterpretować te polecenia. Planowana jest też obsługa „skórek” w przeglądarce, a więc możliwość zmiany estetyki interfejsu, ale wiele wskazuje na to, że funkcja ta pojawi się już po premierze pierwszej wersji Spartana.

Spartan ma być typową aplikacją ze Sklepu Windows, co oznacza, że będzie aktualizowana za jego pośrednictwem, a nie za pomocą usługi Windows Update.

Opinie? Brak…

Wszystko, co opisaliśmy, jest bardzo ciekawe i powoduje, że nie możemy się doczekać możliwości własnoręcznego przetestowania tej przeglądarki. Do tego czasu nie jesteśmy w stanie wyciągnąć jednak żadnych wniosków czy przeprowadzić żadnych analiz. Przeglądarka internetowa u większości z nas jest podstawową aplikacją na naszym urządzeniu. To oznacza, że musi być perfekcyjnie dopasowana do potrzeb każdego z nas, a to z kolei oznacza, że byle błahostka może całkowicie zmienić postrzeganie tej aplikacji.

Powyżej przedstawione informacje to zdecydowanie za mało, by oceniać wysiłki Microsoftu. Z oceną zdecydowanie wstrzymujemy się do momentu premiery aplikacji. Na dziś, możemy tylko rzucić frazesem „to interesujące…” i łowić dalsze nowinki na temat rozwoju sytuacji.

Microsoft rzekomo ma podzielić się oficjalnymi informacjami na temat Spartana już 21 stycznia na konferencji, której tematem przewodnim będzie „Windows 10 dla użytkowników indywidualnych”. Czekamy…

* Ilustracja otwierająca pochodzi z serwisu Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement