Kompleksowy top 2014 roku według Pawła Tkaczyka

Artykuł/Technologie 06.01.2015
Kompleksowy top 2014 roku według Pawła Tkaczyka

Od redakcji: Rok 2014 kulturalnie i technologicznie był bardzo ciekawy. Dlatego też poprosiliśmy przedstawicieli świata technologii, osoby które czynnie go kształtują, o podsumowanie świata w kulturze. Konwergencja, proszę państwa! Filmowo, książkowo, muzycznie i nawet growo najlepsze dzieła 2014 roku prezentuje Paweł Tkaczyk:

Filmy

Grand Budapest Hotel
Ten film ma wszystko: absurdalny humor, świetną historię, brawurowe role przy doborowej obsadzie a do tego jest… po prostu piękny. Jeśli ktoś jeszcze nie widział, szczerze polecam na wieczorny seans. Im większy telewizor, tym więcej smaczków dostrzeżecie.

Strażnicy Galaktyki
Jeszcze kilka lat temu tego filmu nie dałoby się zrealizować w sposób wiarygodny. Na szczęście przyszedł rok 2014 i gadający szop czy żywe drzewo na statkach kosmicznych przestały stanowić problem dla speców od efektów specjalnych. Ale nie o efekty w tym filmie chodzi – „Strażnicy galaktyki” to z rozmachem zrobiona space opera. Nie mogę się doczekać kolejnych części.

Zaginiona dziewczyna
Z tym filmem mam problem. Wrzucam go do kategorii obrazów, które można oglądać tylko raz, podobnie jak „Szósty zmysł”. Ogląda się to świetnie, trzyma w napięciu i zaskakuje, ale przy bliższym przyjrzeniu się zagadce… jednak nie trzyma się kupy. Oceniam jednak emocje towarzyszące oglądaniu a te są na najwyższym poziomie.

Gry

Dragon Age: Inquisition
Pierwsze miejsce powinien zajmować Wiedźmin 3, ale CD Projekt przesunął premierę na 2015 rok, zatem… „Inkwizycja”. Mam z nią trochę problem, bo o ile jest bardzo„grywalna” (spędziłem nad nią ponad 70 godzin a końca nie widać), o tyle poprzednie Dragon Age ceniłem za fabułę i wyraźnych bohaterów. A te wymagały pewnej liniowości. Tu mamy otwarty świat, mnóstwo godzin grania, ale ucierpiała na tym – moim zdaniem – warstwa fabularna.

654_229800526

This War of Mine
Lubię, kiedy gra mnie zaskakuje emocjonalnie. Najczęściej efekt ten osiągany jest za pomocą fabuły (jak w The Last of Us czy Knights of the Old Republic), tym razem zaskakuje… cały koncept gry. Musisz przeżyć wojnę jako zwykły człowiek? Taki, który choruje, kradnie, głoduje i umiera? Nie bohater? Pokazanie wojny z perspektywy… ofiary zmienia także graczy. A to bardzo dobra rzecz.

The Vanishing of Ethan Carter
Znowu zaskakująca gra, tym razem – poza fabułą – świetnie rozwiązany tryb odkrywania. Niby przygodówka typu point-and-click, ale… Warto zagrać. A wiecie, co jest najfajniejsze? Gdyby na pierwszym miejscu znalazł się Wiedźmin, całe podium okupowałyby… polskie produkcje :)

Książki

Tu małe wprowadzenie: wybrałem tylko książki biznesowe. Po pierwsze, czytam ich najwięcej i jestem w miarę na bieżąco (w literaturze czytam książki napisane w 2009 i wcześniej), po drugie czuję się kompetentny w ich ocenianiu. Literatura piękna niech do każdego mówi po swojemu.

Christopher Steiner, Automate This
Książka, która pokazuje potęgę algorytmów i nasz stopień uzależnienia od nich. Na pewno wiesz o facebookowym EdgeRanku czy algorytmach Google. Ale czy wiesz, że algorytmy oceniają też, na ile piosenka ma szansę zostać hitem (mało tego: komputery potrafią napisać muzykę, nie tylko tę popularną, także klasyczne symfonie)? Albo że w call centeralgorytm potrafi przyporządkować Cię do określonego typu osobowości na podstawie słów, które dobierasz w rozmowie z konsultantem? O tym właśnie jest ta książka.

Paul Bloom, Just Babies: The Origins of Good And Evil
Pamiętam słowa pewnej piosenki o marzeniach: „niech dzieci będą królami, niech rządzą wszystkimi krajami i mocno się chwycą za ręce to wojny nie będzie już więcej”. Paul Bloom, psycholog dziecięcy zadaje kłam temu marzeniu. Ludzki dwulatek jest jednym z najbardziej brutalnych i nieokiełznanych emocjonalnie stworzeń – jeśli uważa, że zrobiłeś mu krzywdę, walnie Cię z całej siły i bez zahamowań. Jedynie fakt, że ma tej siły mało i/lub nie potrafi dzierżyć siekiery daje nam bezpieczeństwo. Jak dziecko ocenia, że jemu (lub jego bliskim) dzieje się krzywda? Okazuje się, że rodzimy się ze swego rodzaju „kompasem moralnym”. Jak działa? Jak go wykorzystać? O tym jest ta książka.

862_article

James Gleick, Bit, wszechświat, rewolucja
To wielka cegła, ale nie żałuję żadnej sekundy spędzonej z nią. Kojarzysz książki biograficzne, które prowadzą Cię przez życie jakiejś znanej osoby od urodzenia do śmierci, karmiąc Cię po drodze smaczkami z otoczenia? Książka Gleicka jest… biografią informacji i sposobów jej przechowywania oraz przetwarzania. Od najdawniejszych czasów, afrykańskich tam-tamów czy znaków dymnych po współczesne komputery i neurony. Jeśli masz cokolwiek wspólnego z komunikacją, to jest pozycja obowiązkowa.

Seriale

Detektyw
Bez zaskoczenia, prawda? Ten serial mógłby bez problemu być produkcją kinową. Matthew McConaughey oraz Woody Harrelson tworzą niezapomniane kreacje, opowieść jest wciągająca jak bagno w Luizjanie, potrafi nieźle zaskoczyć. Do tego jest zamkniętą całością, nie ciągnie się jak flaki z olejem (ekhm, Lost) pozostawiając Cię z lekkim niedosytem na końcu. Tak lubię.

Penny Dreadful (po naszemu przetłumaczone jako „Dom grozy”)
Wiesz, skąd wziął się tytuł? „Penny dreadful” to straszna historia, która ma Cię przyprawić o dreszcze i kosztuje… pensa. Gatunek ten (zwany też „penny blood”) był popularny w wiktoriańskiej Anglii. Czego tam nie było: wampiry, wilkołaki, zabójcze pszczoły… Dodajmy do tego hollywoodzkich aktorów: Timothy Dalton jako łowca demonów, Eva Green jako opętana (w roli, która – tak uważam – naprawdę pozwoliła jej pokazać umiejętności aktorskie) oraz Josh Harnett jako… no właśnie, kto? Warto.

Last Week Tonight z Johnem Oliverem
To nie jest typowy serial, to show komediowy produkcji HBO. Brytyjski komik omawia – jak tytuł sugeruje – sprawy, którymi żyła Ameryka w poprzednim tygodniu. Mówi o sprawach poważnych (jak kara śmierci, brutalność policji) i mniej ważnych (jak wybory Miss America czy ułaskawienie indyka w Święto Dziękczynienia). Co jednak najfajniejsze: w perfekcyjny sposób żongluje poważnym przekazem i doskonałym humorem. Czujemy, że wychodzimy nie tylko rozśmieszeni, ale… mądrzejsi.

Paweł TkaczykPaweł Tkaczyk: jak sam twierdzi – zarabia na życie opowiadaniem historii. Buduje silne marki – pracuje m.in. z Agorą, Grupą Allegro, wieloma mniejszymi firmami. Doradza startupom i innym przedsiębiorstwom – jako mentor np. podczas Startup Weekend czy Startup Fest. Dzieli się wiedzą – piszę blog o budowaniu marki, popełnił dwie książki: „Zakamarki marki” i „Grywalizacja”, prowadzi szkolenia z marketingu, brandingu, social media… Kocha literki niemal w każdej – poza Comic Sans – formie.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement