R.I.P. Kominek. Long live Jason Hunt

Artykuł/Technologie 07.01.2015
R.I.P. Kominek. Long live Jason Hunt

Kominka już nie ma. Zastąpił go Jason Hunt. Tomek Tomczyk ma nowy pseudonim i nową markę, która ma zmienić postrzeganie tego blogera i, w co chyba nikt nie wątpi, sprawić, że nieco wygasły potencjał odzyska dawną moc. Pytanie tylko, czy to się uda?

Kominek vel. Tomek Tomczyk to jedna z tych postaci aktywnych w polskim internecie i blogosferze, której zazwyczaj przedstawiać nikomu nie trzeba. Czy to się komuś podoba, czy nie – to rozpoznawalna marka. Gorzej jest z Jasonem Huntem, czyli nowym wcieleniem znanego blogera.

– Kominek jest mistrzem autokreacji. Rebranding na Jasona Hunta to nic innego aniżeli próba rewitalizacji zainteresowania swoją osobą zarówno fanów, jak i opinii publicznej, bo to w ostatnim czasie jakby nieco przygasło. Dodajmy, że to próba odważna, spektakularna, przeprowadzana z rozmachem, jak to u Kominka – uważa Przemysław Pająk, redaktor naczelny Spider’s Web.

Odważna? W jakimś sensie tak, ponieważ Jason Hunt ma być taką „łagodniejszą” czy może „bardziej ugrzecznioną” wersją Kominka. Bloger odchodzi od bardzo wyrazistego i wzbudzającego emocje wizerunku. A przynajmniej tak to wygląda.

Z jednej strony, otwiera to pole do pozyskania nowych czytelników, którzy może nie skojarzą, że Jason Hunt to Kominek w innych szatach i zaczną czytać Tomka Tomczyka w wersji „soft”.

Z drugiej jednak, to właśnie na kontrowersyjnych, wulgarnych i bezkompromisowych tekstach opiera się marka Kominka.

JasonHunt-kominek-tomek-tomczyk-blog

Czym byłby Kominek gdyby nie słynny budyń Dr. Oetkera? Czy ktokolwiek dyskutowałby teraz o Jasonie Huncie, gdyby Tomek Tomczyk nie rzucał w swoich czytelników epitetami i nie stronił od słów powszechnie uznanych za nieparlamentarne oraz nie praktykował degradacji kobiet do roli obiektów seksualnych, jak to mu się nieraz zdarzało? To właśnie była największa siła Kominka, której Jason Hunt już nie ma.

Z największymi zaletami bywa też tak, że dla niektórych okazują się być nieakceptowalnymi wadami. Wielu internautów pamięta Kominkowi teksty na temat niepełnosprawnych kobiet i inne wpisy, które wywoływały gorące dyskusje. Oni z pewnością nie sięgną po twórczość Jasona Hunta, ale z drugiej strony, czytelnicy, którzy nie zgadzają się z Kominkiem nigdy nie byli jego grupą docelową, choć z pewnością włączając się w zaangażowane utarczki słowne budowali jego kontrowersyjny wizerunek.

A jak miałby być budowany wizerunek Jasona Hunta?

Cóż, nowe alter ego Tomka Tomczyka ma kilka cech wspólnych z poprzednim. Hunt ma także być uosobieniem sukcesu, ale w nieco innym stylu. Kominek był zbudowany wokół wszelkiej maści podbojów. Jason Hunt, tak to przynajmniej wygląda z zewnątrz, ma imponować czytelnikom, ponieważ realizuje siebie i swoje marzenia.

RANKING_NAJBARDZIEJ_WPŁYWOWYCH_BLOGERÓW_W_2013_ROKU - kominek

To może być także wstęp do międzynarodowej ekspansji Tomka Tomczyka, choć jak na razie wszystkie treści na blogu Jasona Hunta zostały opublikowane w języku polskim.

– To co robi Tomek Tomczyk to w dużej większości wyprzedzanie trendów. Gdy on dzielił swoją działalność na kilka blogów inni kręcili nosami, teraz inni blogerzy nad tym myślą, gdy on wraca do formuły jednego bloga skupiającego jego twórczość. Czy zamiana marki „Kominek” na Jason Hunt jest dobra? Na pewno jeśli chodzi o podejście globalne, a o tym bloger wspominał wielokrotnie. Zarówno szata graficzna, jak i logotyp robią pozytywne wrażenie. Również styl pisania zmienił się na trochę bardziej neutralny, przynajmniej w pierwszym tekście. Ogólnie patrzę przychylnie na to co robi Tomczyk i na pewno wyciągnę z tego jakąś lekcję dla siebie – twierdzi Jakub Prószyński, bloger marketingowy znany jako PijaruKoksu.

Pomysłu na siebie Tomkowi Tomczykowi odmówić nie można. Tak samo, jeżeli chodzi o pomysł na biznes. Przecież Jason Hunt nie jest emanacją działalności charytatywnej czy pro publico bono i non-profit. To takie medium jak każde inne dzisiaj. Kominek nigdy tego nie krył. I chwała mu za to.

– Ciekawszą dla mnie kwestią jest biznesowy aspekt tego rebrandingu. Tomek wykupił się ze wszystkich deali dystrybucyjnych swoich książek i będzie teraz sprzedawał je sam. To odważny ruch i bardzo mnie ciekawi, jak bardzo skuteczny się okaże. W początkowy sukces nie wątpię, będzie ponowione zainteresowanie Kominkiem, ups przepraszam Jasonem, do sklepu rzucą się fani, by kupić książki po raz drugi. Trudniej jednak będzie utrzymać sprzedaż w długoterminowym okresie – podkreśla Przemek Pająk.

Samodzielna sprzedaż swoich książek to nowość w wykonaniu Kominka, ale i całej blogosfery. Blogerzy-pisarze do tej pory opierali się na wydawnictwach i współpracujących z nimi sieciach dystrybucji. Nawet Andrzej Tucholski, który choć sam wydał swoją książkę, nie podjął się samodzielnej dystrybucji „Admiralette”. To ciekawy eksperyment, wart obserwacji, choć pewnie prędko nie dowiemy się czy Tomczykowi opłaciło się przejście „na swoje”, jeżeli chodzi o sprzedaż książek.

jason-hunt-books

Równie interesujące mogą okazać się współprace reklamowe, które podejmie Jason Hunt, choć tutaj raczej, i przynajmniej początkowo, fajerwerków nikt się nie spodziewa.

– Moim zdaniem nadal jest za wcześnie na ocenę całego procesu. Znając Tomka Tomczyka mogę jednak się pokusić o stwierdzenie, że jest to ruch przemyślany i jego „blogowy” biznes nic na tym nie straci, a zapewne potencjał reklamowy znacznie wzrośnie. Jednocześnie Jason Hunt ma być ostatecznym odcięciem się od wulgarnych i kontrowersyjnych początków autora, któremu wielu wciąż wypomina aferę z budyniem Dr. Oetkera. Doskonale wiem kto stoi za maską Jasona i obecnie byłbym skłonny rekomendować go do dalszych kampanii, jednak czekam z niecierpliwością na dalsze etapy procesu zmiany marki – uważa Maciej Trojanowicz, bloger i przedstawiciel agencji szeriszeri zajmującej się kampaniami reklamowymi na blogach.

Jason Hunt zastąpił Kominka. Jest inny od swojego poprzednika, ale czerpie garściami z dziedzictwa starego alter ego Tomka Tomczyka. Bardziej ostatecznych sądów o tym blogu w tej chwili wydawać nie można. Choć raczej nie okaże się on kompletną porażką i za trzy miesiące raczej nie przeczytamy, że następuje wielki powrót do starego, dobrego (lub złego, jak kto uważa) Kominka.

Zresztą, Jason Hunt to nie wszystko.

– A tak w ogóle, to bardziej niż na nowe oblicze Tomka/Kominka/Jasona Hunta czekam na pierwszą poważną książkę Tomczyka – tę, którą zapowiadał od lat, tę, którą pojechał pisać do USA (bo przecież tam oddycha się inaczej), tę, dzięki której miał zarobić miliard złotych – zauważa Przemek Pająk.

Tomku/Jasonie/Kominku, czekamy.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement