Nowego Falcona nie zniszczą androidowi piraci – programista znalazł sposób, żeby uniknąć ponownej wpadki

Artykuł/Social media 12.01.2015
Nowego Falcona nie zniszczą androidowi piraci – programista znalazł sposób, żeby uniknąć ponownej wpadki

„Najlepsza” aplikacja do Twittera dla Androida znowu żyje!

Falcon Pro wrócił. Trzecia wersja kultowej już aplikacji do obsługi Twitteram, która znalazła uznanie wielu użytkowników, jest już dostępna w sklepie Google Play.

Burzliwa historia Falcona

Aplikacja znikała z Google Play, Joaquim Verges – twórca – borykał się z konsekwencjami plagi piractwa na Androidzie. Ze względu na nałożone przez Twittera limity użytkowników alternatywnych aplikacji, limit przewidziany dla Falcona wyorzystał się znacznie wcześniej niż przewidywano. Stało się tak za sprawą olbrzymiego odsetku pirackich kopii. W praktyce na 100 tys. licencji przysługujących Falconowi tylko 40 tys. stanowiły wersje zakupione w Google Play. Większość użytkowników – 60 tys. – zdecydowało się na nielegalne pobranie aplikacji. Przyczyniając się tym samym do jej zabicia.

Na szczęście dzięki pomysłowości i sprytowi Joaquim Verges znalazł sposób na to, aby przechytrzyć Twittera i obejść kwestię limitów. Udało się to zrobić, dzięki przerzuceniu na użytkowników konieczności posiadania własnego konta programisty, z własnym limitem użytkowników. Fani Falcona mogli uruchomić aplikację, aktywować ukrytą opcję, i zalogować się do Twittera wykorzystując własne konto programisty – dzięki temu aplikacja nie była ograniczana przez limity. Wiązało się to jednak ze zmianą polityki dystrybucji programu, który został wycofany z Google Play.

Teraz Falcon wraca

Nowa wersja to właściwie przepisana pod podstaw aplikacja, która wyróżnia się bardzo schludnym interfejsem powstałym z zachowaniem zasad i wytycznych Material Design. Poza wygodnym rozkładem list, które wyświetlają się w postaci kolejnych kolmun – podobnie jak w TweetDecku, dobrego słowa nie można powiedzieć o funkcjonalności, gdyż ta jest jeszcze mocno ograniczona.

Joaquim Verges tłumaczy, że Falcon Pro 3 to zupełnie nowa aplikacja, a tworzenie jej od podstaw nie pozwoliło na uruchomienie wszystkich niezbędnych i zaplanowanych funkcji w momencie jej premiery. Obecnie Falcon nie obsługuje m.in. DM (wiadomości prywatnych) i zaawansowanych opcji ustawień. Funkcje te pojawią się w kolejnych tygodniach. Na plus należy jednak zaliczyć sposób w jaki rozwiązano obsługę kilku kont. Falocn Pro 3 oferuje sprytną skrzynkę odbiorczą, która pozwala na wygodne przeglądanie wiadomości, wzmianek, reetweetów i polubień.

Wątpliwości budzi jednak sposób dystrybucji aplikacji. Nowy Falcon Pro pojawił się w Google Play jako zupełnie nowa aplikacja. Nie jest to aktualizacja poprzedniej wersji, którą kupiło sporo klientów. Chcąc korzystać z nowego Falcona musimy ponownie zapłacić. Co prawda, Falcon dostępny jest w Google Play jako darmowa pozycja, ale to tylko zmyłka. W wersji bezpłatnej aplikacja nie pozwala praktycznie na nic. Możemy jedynie przyjrzeć się interfejsowi, dodać kilka predefiniowanych list i zobaczyć na sucho jak Falcon Pro 3 będzie działał.

Aby zalogować się do konta trzeba dokupić licencję. Za pomocą wbudowanych w aplikację płatności aktywujemy pierwsze konto za 3,99 dol. Zaś za każde kolejne zapłacimy 1,99 dol. Nie jest to dobra informacja dla osób, które posiadają lub prowadzą kilka kont. Jednak patrząc na perypetie związane z limitami Twittera i skalą piractwa, która pojawiła się w przypadku sprzedaży poprzedniej wersji aplikacji, to możliwe, że Joaquim Verges wypracował całkiem sensowe rozwiązanie.

Ale, ale, ale…

Warto zauważyć, że obecne rozwiązanie może i bezpieczne dla programisty, który w sprytny sposób zabezpieczył się przed skutkami piractwa, niestety nie jest zbyt wygodne dla klientów.

Po pierwsze, Falcon Pro 3 jest obecny w Google Play jako darmowa pozycja. Oznacza to, że program będzie promowany obok innych darmowych aplikacji, a w rzeczywistości bezpłatna wersja Falcona nie pozwala na nic. Możliwość zapoznania się z interfejsem? To nie jest dobry argument. Obecność Falcona wśród darmowych aplikacji to jawne wprowadzanie w błąd.

Po drugie, nowy Falcon to ponowna konieczność płacenia za tę samą aplikację. Pół biedy, gdyby poprzednia wersja aplikacji była dostępna w sklepie Google Play. Ale tak nie jest. Starzy klienci zostali na lodzie, i mogą czuć się porzuceni przez programistę, który po raz kolejny próbuje sięgnąć do ich kieszeni.

Po trzecie, wykupienie dostępu do Falcon Pro 3 poprzez mikropłatności wbudowane w aplikację nie pozwala użytkownikom na łatwe uzyskanie zwrotu pieniędzy- tak jak ma to miejsce w przypadku zwykłych, płatnych aplikacji w Google Play. Aby odzyskać pieniądze na płatności “in-app” należy skontaktować się z działem obsługi sklepu.

Falcon Pro 3 ma jeszcze czas, aby zasłużyć sobie na tytuł najlepszej aplikacji do Twittera

Mimo tych wszystkich wątpliwości i zastrzeżeń, Falcon Pro 3 zapowiada się bardzo dobrze. Aplikacja jest szybka, choć nie jest niezawodna. Zaś ograniczona JESZCZE funkcjonalność sprawia, że trudno już dzisiaj zrobić z Falcona główną aplikację do obsługi Twittera. Póki co warto mieć Joaquima Vergesa na oku, gdyż Falcon Pro 3 może trochę namieszać na rynku androidowych appek do ćwierkacza.

Będę śledził postępy w pracy i przyglądał się kolejnym wersjom Falcona. Tymczasem do obsługi Twittera na urządzeniach z Androidem polecam aplikację Fenix. Jest nie tylko ładna, szybka, wygodna i w pełni konfigurowalna. Jest też niezawodna.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement