Cieszymy się, że postanowiłeś wrócić. Nie daj się zwieść pozorom. W ciągu dwóch lat hrabstwo Blaine przeszło olbrzymią przemianę. Z myślą o naszych gościach przygotowaliśmy jeszcze więcej atrakcji. Wszystko po to, aby tym razem zadowolić nawet najbardziej wymagających turystów. Wzięliśmy sobie do serca wasze opinie, wsłuchaliśmy się w wasze skargi oraz zbadaliśmy każde zażalenie. Wierzymy, że dzięki temu czas spędzony w Los Santos oraz pięknych okolicach będzie jeszcze ciekawszym przeżyciem.

Dzika przyroda do poznania i sfotografowania. Wspaniałe widoki na rozciągające się wokół miasta góry. Rekreacyjne ścieżki turystyczne, szlaki rowerowe oraz tory dla motorów i kładów. Kursy pilotażu oraz nurkowania. Wszystkie kuchnie świata, sklepy z najmodniejszą odzieżą oraz fryzjerzy i wizażyści zapoznani z najnowszymi trendami.

Piękne plaże, ciche lasy, a nawet piaszczyste oazy spokoju z dala od miejskiego zgiełku. Dodajmy do tego kłusownictwo, emocjonujące skoki spadochronowe oraz świetne miejsce na rozpoczęcie biznesu i poczynienia pierwszych inwestycji. To wszystko oferujemy naszym gościom już od 2013 roku. Rozumiemy jednak – aby zachęcić Państwa do ponownej wizyty musimy dać z siebie znacznie, znacznie więcej. No więc dajemy!

Jak zmieniło się hrabstwo Blaine? Jak ewoluowali jego mieszkańcy? Ile atrakcji czeka na nowych odwiedzających i co do zaoferowania mamy stałym bywalcom? Aby odpowiedzieć na wszystkie Państwa pytania, zapraszamy do zapoznania się z naszą broszurą. To w niej argumentujemy, dlaczego ponowny urlop w Los Santos jest dla was propozycją nie do odrzucenia.

Biuro turystyczne Blaine County

Olbrzymie liczby olbrzymiej gry

Jeszcze przed swoją premierą Grand Theft Auto V zapisało się w historii gier komputerowych przynajmniej kilkoma niesamowitymi wynikami. Aby lepiej zrozumieć fenomen tego tytułu, trzeba spojrzeć na rozmach, z jakim została wykonana najlepsza gra 2013 roku. Nic nie ukazuje tego lepiej jak ogromne liczby stojące za jeszcze większą produkcją:

Prawdziwa infiltracja

Wirtualna aglomeracja Los Santos jest łudząco podobna do prawdziwego miasta zlokalizowanego na terenie Stanów Zjednoczonych. Mowa oczywiście o 3,8 milionowym Los Angeles. To z niego ekipa Rockstara czerpała inspiracje dla lokacji w swojej grze, wobec czego oburzał się sam burmistrz Eric Garcetti. Jak doskonale wiemy, całkowicie bezskutecznie, zapewniając produkcji jeszcze lepszą reklamę.

Rockstar postawił na jak najwierniejsze odwzorowanie przestępczego półświatka współczesnego, globalnego, multi-kulturalnego miasta. Chociaż w serii GTA nie brakuje czarnego humoru, producentom zależało na śmiertelnie realistycznych filarach. Nie ma z kolei lepszego sposobu na poznanie kryminalnego środowiska, jak wstąpienie w jego szeregi.

Jeżeli zachwycanie się ulicznym slangiem w Grand Theft Auto V, metodami działania rabusiów czy sposobami na nielegalny zarobek – to wszystko znalazło się w grze dzięki wywiadowi środowiskowemu wykonywanemu przez Rockstar. Nie byle jakiemu zresztą. Producenci spędzili ponad 100 dni na rozmowach z aktualnymi i byłymi przestępcami. Twórcy odwiedzali więzienia, udzielali wywiadów oraz korespondowali z „anonimowymi” rzezimieszkami.

Producenci równie ściśle współpracowali z policją w Los Angeles. Ekipa Rockstara jeździła razem z funkcjonariuszami na patrole, a nawet przyglądała się interwencjom z bezpiecznego wnętrza samochodu. Twórcy mogą ponadto pochwalić się \konsultacjami z byłymi agentami FBI. Ci mieli w przeszłości pracować pod przykrywką, od środka rozpracowując mafijne struktury. Mało który producent może pochwalić się podobnym oddaniem dla swojego tytułu. Mało który może później cieszyć się podobnym sukcesem.

Trzech wspaniałych

Pierwszy raz w ciągu 17-letniej historii serii w grze pojawia się trio bohaterów. Większa liczba kluczowych postaci dała twórcom prawdziwe pole do narracyjnego popisu. Rockstar w pełni je wykorzystał. Twórcy oferują ciekawą historię do opowiedzenia, wyrazistych bohaterów do poznania oraz możliwość płynnego przechodzenia od jednego protagonisty do drugiego. Dzięki temu zarówno scenariusz jak i misje nigdy wcześniej nie były tak wszechstronne i złożone. Pod tym względem GTA jest jak bardzo dobre kino akcji. Warto grać dla samych filmów przerywnikowych.

Prawdopodobnie najlepsze GTA
w historii

Dotychczas to Grand Theft Auto: Vice City było uznawane za największą namiętność fanów serii. Niesamowity klimat, kapitalna muzyka, do tego jaskrawe barwy i rozjarzone neonami miasto – całość składała się na rewelacyjne doświadczenie. Jasne, San Andreas było ogromne i przytłaczające. Zgadza się, Grand Theft Auto IV zachwycało grafiką. Jednak dopiero najnowsza, piąta część niesamowicie znanej serii połączyła wszystkie dobre cechy poprzednich odsłon.

Fani serii w końcu mogą odetchnąć pełną piersią. Każdy zgodzi się ze mną, że już San Andreas było przerażająco duże. Niestety, ogromna część z otwartych obszarów obdarta była z ducha i charakteru. Tym razem Rockstar zajrzał pod każdy kamień, za każdy krzew i w każde zimne bajoro, aby tchnąć w hrabstwo Baline prawdziwą duszę. To się udało. Grand Theft Auto V tworzą nie tylko piękne widoki oraz olbrzymi, składający się na około 100 kilometrów kwadratowych świat.

To również dopracowane mechanizmy rozgrywki, takie jak tryb widoku z pierwszej perspektywy czy wykorzystanie osłon terenowych. Mamy naprawdę ciekawą historię do poznania, są rewelacyjne postacie, niesamowite filmiki przerywnikowe czy w końcu powalający na łopatki tryb wieloosobowy. Nie mam żadnych wątpliwości, że ten mógłby być sprzedawany jako osobna, samowystarczalna gra. Tytuł broni się sam.

Producenci Grand Theft Auto V wzięli wszystko to, co najlepsze z poprzednich czterech odsłon. Uniknęli przy okazji największych wad pozostałych gier. Efekt? Najlepsza produkcja 2013 roku powraca w jeszcze lepszej formie na konsole ósmej generacji. Przy warkocie motocyklowych silników, wyciu policyjnego koguta, hałasie ulicznej strzelaniny i akompaniamencie świetnej muzyki GTA V po raz kolejny wjeżdża na salony. Jeżeli dotychczas nie miałeś styczności z grą, to naprawdę najlepszy moment, aby naprawić uchybienie. Już wcześniej zainwestowałeś w GTA V? W takim razie czeka cię jedna z najcięższych decyzji, jakie musisz podjąć w całej swojej historii gracza.

Napisze to bez cienia zawahania, bez drgnięcia powieką – Grand Theft Auto V to najlepsza odsłona serii, jaka dotychczas się ukazała. „Piątka” jest przy okazji pierwszym GTA, które naprawdę tętni energią, niezależnie od działań podjętych przez gracza. Widać to zwłaszcza w wersji na nowe generacje konsol. Uliczne korki powstają samoistnie. Pojazdy nadjeżdżają ze wszystkich stron, nie tylko tam, gdzie spogląda wirtualny (anty)bohater. W mieszkaniach gaśnie i zapala się światło przez całą dobę, z kolei woda deszczowa w czasie rzeczywistym spływa ze stromych ulic. To właśnie takie drobne detale sprawiają, że Los Santos po prostu żyje.

Gracz poczuje to przyglądając się skąpanej w słońcu aglomeracji, najlepiej ze wzgórz roztaczających się ponad miastem. Tak jak sięga horyzont i dalej, GTA V daje poczucie wolności połączone z kompleksowym, bogatym w detale światem.

Atrakcje Los Santos

Nowe - stare GTA V na kolejnej generacji

Jak zachęcić gracza do ponownego wydania pieniędzy na tę samą grę? Rockstar doskonale sobie z tym poradził, implementując do flagowego tytułu masę usprawnień, ulepszeń oraz dodatkowej zawartości. Podczas produkcji gry twórcy szczególnie blisko współpracowali z Sony. Dzięki temu posiadacze PlayStation 4 mogą cieszyć się kilkoma ekskluzywnymi dodatkami z poniższej listy usprawnień. Te można spotkać jedynie na konsolach ósmej generacji oraz (w późniejszym czasie) komputerach osobistych.



Miasto, które żyje

Koniec ze sztucznym, statycznym oświetleniem oraz ruchem ulicznym powstającym tylko tam, gdzie w danym momencie patrzy gracz. Od teraz świat Grand Theft Auto V żyje niezależnie od poczynań dzierżyciela kontrolera. Natężenie ruchu, zapalane i gaszone światła czy ruch przechodniów – to wszystko działa samoistnie, za sprawą większej mocy konsol. Inaczej zachowuje się również woda, która w deszczowe dni będzie spływać po ulicach Los Santos dokładnie tak, jak spływa do kanalizacji w prawdziwych aglomeracjach.



Fauna i flora 2.0

Nowe – stare GTA V to bogatsze i bardziej obfite wypełnienie terenów niezurbanizowanych. Trawa w końcu jest trawą, ze źdźbłami wyrastającymi ponad poziom ziemi. Na dzikie zwierzęta natrafimy znacznie częściej. Te żyją teraz w prawdziwych stadach. Co więcej, ich modele zostały znacząco upiększone. Widać to zwłaszcza na przykładzie futra, które w końcu jest czymś więcej niż tylko płaską teksturą.

W grze pojawiło się kilkanaście nowych gatunków zwierząt, zaczynając od kotów i psów, na delfinach i wielorybach (!) kończąc. Korony drzew uginają się pod ciężarem szczegółowych, pojedynczych liści, z kolei wszystko będzie podatne na wyjący wiatr. Podsumowując – aż chce się opuścić Los Santos i udać się za miasto.



Mistrzowski tryb wieloosobowy

Podniesienie limitu graczy z 16 do 30 to nie jedyna zmiana w GTA Online. Chociaż zdobywców Los Santos jest teraz więcej niż kiedykolwiek wcześniej, znacznemu skróceniu uległ czas oczekiwania na załadowanie się rozgrywki. W przypadku gier na poprzednie platformy mogliśmy bez stresu odejść od konsoli, zaparzyć sobie wodę, zalać herbatę i wrócić przed ekran telewizora. Na całe szczęście producenci skrócili okres ładowania do kilkunastu – kilkudziesięciu sekund. GTA Online jest szybsze, lepsze i łatwiejsze w obsłudze. Ponadto dzięki rozwijanym kafelkom w systemie PlayStation 4 do rozgrywki online możemy przejść z poziomu samej konsoli. Bardzo wygodne.



Ciekawe wykorzystanie DualShocka

Rockstar w ciekawy sposób skorzystał z najnowszego kontrolera Sony. Producenci nie poprzestali na wykorzystaniu przedniego panelu dotykowego jako skrótu do najbardziej przydatnych opcji. W ruch idzie również tylny panel świetny. Ten jarzy się na niebiesko i czerwono za każdym razem, kiedy ściga nas policja. Co więcej, wszelkie rozmowy policjantów są słyszane przez wbudowany w padzie głośnik. Dzięki temu naprawdę czuć, że dźwięk pochodzi z zewnętrznego, mechanicznego urządzenia. Dokładnie to samo tyczy się rozmów telefonicznych.



Więcej, częściej, gęściej

Do świata Grand Theft Auto V został zaimplementowany szereg nowych broni oraz pojazdów. Wszystkiego jest więcej, gęściej i częściej. Dynamiczny system pogody stał się bardziej zróżnicowany i kapryśny. Ulicami Los Santos przechadza się większa liczba przechodniów, z kolei na górskich szlakach łatwiej napotkać turystów. Całość daje się zobaczyć w długo oczekiwanej jakości 1080p. Niestety, muszę rozczarować wszystkich liczących na dynamiczne 60 klatek na sekundę. Rockstar pozostał przy 30 FPS-ach, zapewniając w ten sposób odpowiednią ostrość obrazu oraz odczuwalne (nareszcie) wygładzanie krawędzi. Wspominałem już o ulepszonych modelach postaci kluczowych bohaterów?



Import stanów zapisu? Bez względu na platformę

Podoba mi się podejście Rockstara – niezależnie na jakiej platformie grałeś wcześniej w GTA V, możesz zaimportować swój stan zapisu. Transfer z Xboksa 360 na PlayStation 4? Nie ma żadnego problemu. Co ważne, nie importujemy jedynie postępów w trybie fabularnym. Na konsole nowej generacji trafia również nasz awatar z Grand Theft Auto Online, cały jego majątek, wyposażenie oraz nieruchomości. Sam proces trwa maksymalnie kilka minut i należy do naprawdę wygodnych. Dzięki polskiej wersji językowej nie musicie się obawiać, że zrobicie coś nie tak.

Nowa perspektywa w GTA V


Najciekawszym elementem nowego Grand Theft Auto V jest oryginalne ujęcie kamery. Po raz pierwszy w historii serii gracze mogą toczyć rozgrywkę korzystając z widoku FPS. Pierwszoosobowa perspektywa znacząco zmienia doświadczenia płynące z gry. W większości przypadków na lepsze, chociaż nie obyło się bez kilku zgrzytów.

Najlepsza ścieżka dźwiękowa 2013 roku stała się jeszcze lepsza

GTA V na konsolach minionej generacji posiadało niesamowitą wręcz kolekcję utworów radiowych. Wraz z nadejściem nowego, lepszego Grand Theft Auto Rockstar zawiesił poprzeczkę jeszcze wyżej. Do Los Santos zawitały kolejne sławy reprezentujące najrozmaitsze nurty muzyczne.

Dokładnie 162 nowe utwory – o tyle powiększyła się baza dotychczasowych stacji radiowych obecnych w Grand Theft Auto V. Świeże kawałki są doskonałym dopełnieniem już i tak niesamowitej ścieżki dźwiękowej. Naprawdę warto posłuchać, nawet bez posiadania gry.

GTA Online

Grand Theft Auto Online to osobny, samodzielny tryb wieloosobowy. W nim gracze mogą swobodnie poruszać się po Los Santos i okolicach, wykonując najrozmaitsze aktywności i zadania. Własnoręcznie stworzeni bohaterowie zdobywają poziomy doświadczenia i umiejętności, z kolei powiększającą się sumę na rachunku bankowym możemy zamieniać na nieruchomości i ekwipunek. Swobodna eksploracja, wspólne wycieczki ze znajomymi i odkrywanie nowych terenów to tylko wierzchołek góry lodowej.

Równie istotne są zadania do wykonania, które zostały podzielone na kilka odmiennych kategorii. Wyścigi najrozmaitszymi pojazdami przy zróżnicowanych warunkach pogodowych. Drużynowe starcia na zamkniętych arenach. Wspólne kradzieże samochodów i walizek z pieniędzmi. Walka każdy na każdego.

Do tego mające niebawem pojawić się napady na bank – do każdej rozgrywki możemy wskoczyć natychmiast, podobnie jak zorganizować własny turniej. Producenci oddali w ręce graczy również skromny kreator, dzięki któremu sami ustalimy trasę wyścigu czy rozstawienie elementów na wieloosobowej arenie.

Grand Theft Auto Online równie dobrze mogłoby być osobną, niezależną od trybu fabularnego grą. Na pewno nikt by się nie obraził na pudełko z płytą, biorąc pod uwagę niezwykle bogatą zawartość oraz setki godzin dodatkowej gry. Jedynie opcjonalne mikro-transakcje rzucają wyraźną skazę na świetny tryb Rockstara. Na całe szczęście nikt nie musi z nich korzystać, natomiast o wirtualną gotówkę jest tutaj naprawdę łatwo. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że prawie 4-milionowa aglomeracja to idealne środowisko dla każdego gangstera?

Gdzie te wady?

Gra 2013 roku to wspaniały tytuł, ale żadna gra nie jest idealna, prawda? Prawda, chociaż Grand Theft Auto V w swoim gatunku zmierza do doskonałości. Gra koncertuje największe zalety poprzednich odsłon, unikając ich największych wad. Gdybym musiał wskazać na niezaprzeczalny minus GTA V w edycji na nowe konsole, tego nie szukałbym w mechanice, warstwie wizualnej czy sposobie na rozgrywkę.

Największą wadą nowej produkcji Rockstara jest to, że ta wyszła już w 2013 roku. Z tym nie da się polemizować. Nie miałbym odwagi doradzać graczowi, który kupił wersję na poprzednią generację platform, ponownego zakupu. Jeżeli to zrobi – jestem przekonany, że będzie zadowolony jakością rozgrywki oraz wszystkimi nowymi elementami. Zresztą, taka osoba nie potrzebuje rekomendacji opisywanego tytułu. Nowe – stare Grand Theft Auto V polecałbym jednak wszystkim tym, którzy jeszcze nie mieli styczności z serią.

GTA V to jedna z tych produkcji, obok których nie można przejść obojętnie

Najistotniejszym zgrzytem gry są w moim odczuciu lobby podczas sieciowych rozgrywek. Niestety, system doboru graczy w dalszym ciągu nie działa jak trzeba. Zebranie pełnego składu do wyścigu bądź starcia każdy na każdego graniczy z cudem. Im dłużej gospodarz będzie czekał na kolejnych gangsterów, tym szybciej ci, którzy już są uciekną. Tutaj nie ma dobrego rozwiązania i to po stronie producentów jest obowiązek wypracowania odpowiedniego narzędzia. Dopóki lobby GTA Online nie będzie pękało w szwach, dopóty prawdziwy potencjał wieloosobowej nakładki z elementami MMO nigdy nie zostanie w pełni wykorzystany.

Moim prywatnym, małym rozczarowaniem jest również brak 60 klatek na sekundę. Taka wartość świetnie komponowałaby się z obrazem w jakości 1080p. Podczas rozgrywki kilkukrotnie mogłem odczuć, że nawet dwukrotnie mniejsza liczba FPS-ów nie zawsze była wystarczająca. Bardzo sporadycznie, ale jednak gra potrafiła zwolnić. Oczywiście nowe Grand Theft Auto V jest piękniejsze, ostrzejsze i bardziej spektakularne od edycji z 2013 roku, ale chyba liczyłem na jeszcze więcej.

Podsumowanie

Grand Theft Auto V to jedna z tych produkcji, obok których nie można przejść obojętnie. Jeżeli odkładaliście przygodę z Trevorem, Michaelem i Franklinem na lepsze czasy – teraz jest ku temu najlepsza okazja. Ta gra to moloch, który skrywa w sobie znacznie więcej, niż można to opisać. Jasne, jednorazowe czasy ładowania mogłyby być nieco krótsze. Oczywiście, nie obraziłbym się na brak mikro-płatności w GTA Online. To jednak kosmetyka, którą w żaden sposób nie da się przykryć generalnego werdyktu – gra jest niesamowita. Tak po prostu. Grand Theft Auto V z 2013 roku było rewelacyjne. Teraz jest jeszcze lepsze.

Jeżeli podobnie jak ja obawiacie się jakości konwersji na komputery osobiste, a chcecie jak najszybciej położyć ręce na najnowszej grze Rockstara – to właśnie ten czas. W wirtualnym Los Santos spędziłem już dziesiątki godzin i na pewno będę do niego cyklicznie wracał. Piszę to z pełną odpowiedzialnością – najlepsze GTA w historii.

Recenzję GTA V na PlayStation 4 przygotował dla Państwa Szymon Radzewicz

Sadysta. Morderca. Psychopata. Szaleniec. Ulubieniec tłumu. Trevor jest najbardziej kontrowersyjną postacią w całym Grand Theft Auto V. To postać niezwykle brutalna i bezwzględna, która ma w nosie ludzkie życie oraz wyższe wartości. Być może dlatego filmy przerywnikowe z tym antybohaterem są tak niesamowite, z kolei jego kwestie dialogowe wgniatają gracza w fotel. Jedna z tych postaci, której naprawdę nie chciałbyś spotkać w prawdziwym życiu, ale nie możesz oderwać oczu od ekranu. Ostry jak brzytwa diament GTA V. Można go kochać, można nie cierpieć, ale nie da się być obojętnym.

×

Rabuś z najgorszej dzielnicy Los Santos to na pierwszy rzut oka typowy „homie” w szerokich spodniach. Wychowany na hip-hopowej kulturze doskonale posługuje się slangiem, dokonuje rozbojów, kradnie samochody oraz specjalizuje się w szybkich ucieczkach z miejsca zdarzenia. W przeciwieństwie do wspólników z osiedla Franklin chce jednak więcej, przestępcze wybryki traktując jako środek do celu, nie cel sam w sobie. Młody człowiek uważa się za lepszego od innych, chociaż nie robi absolutnie nic, aby tego dowieść. Oczywiście do czasu, gdy jego droga nie skrzyżuje się z innym bohaterem GTA V.

×

Człowiek, któremu ziścił się amerykański sen, ale zniszczyło się życie. Chociaż mieszka w willi, pije koktajle, gra w golfa i ma własnego terapeutę, Michael nie jest spełniony. Jego małżeństwo to porażka. Dzieci są rozwydrzone i niewdzięczne. Kontakty ze znajomymi płytkie, z kolei pasje nierozumiane przez domowników. Emerytowany gangster usycha prowadząc wygodny tryb życia, dopóki do jego pięknej posiadłości nie włamuje się drugi z grywalnych (anty)bohaterów. Na skutek lawiny wydarzeń Michael przeżywa druga młodość, wracając do przestępczego stylu życia.

×

Golf

Nigdy nie spodziewałem się, że golf będzie jedną z moich ulubionych aktywności w GTA V. Wszystko za sprawą banalnego, ale niezwykle dobrze zrealizowanego patentu – samemu bądź ze znajomymi w trybie online toczy się kolejne turnieje, swobodnie poruszając się po równo przystrzyżonym polu. Nie znam się na golfie, ale sterowanie gałkami analogowymi zostało dopracowane, z kolei system napędzający rozgrywkę jest dynamiczny i sprawia, że żaden gracz się nie nudzi.

×

Joga

Do teraz nie wiem, czy joga w wykonaniu Rockstara jest jedynie prztyczkiem w nos dla tytułów Nintendo, czy może pełnoprawną mini-grą urozmaicającą kampanię. Niezależnie od tego – zabawa wciąga. Polegająca na odpowiednim wyczuciu czasu i zdolnościach manualnych aktywność to prawdziwe ćwiczenie dla naszych palców. Producenci odpowiednio podeszli do rozmieszczenia przycisków na kontrolerze, dzięki czemu kolejne pozycje nie są jedynie prostym elementem QTE.

×

Kino

Najbardziej statyczna ze wszystkich możliwych aktywności w Los Santos. Chociaż hrabstwo Blaine szczyci się plażami, klubami oraz szlakami turystycznymi, twórcy gry nie zapomnieli o miłośnikach kina. Z myślą o nich do GTA zaimportowali kilka własnych krótkometrażowych filmów. Te, jak łatwo się domyślić, ociekają czarnym humorem. Pytanie, czy takie gry kupuje się aby podziwiać wirtualną salę kinową? Tak czy inaczej – doceniam.

×

Tenis

Nieco niewykorzystany potencjał. Chociaż możliwość rozegrania meczu ze znajomym bądź komputerowym przeciwnikiem to wspaniała sprawa, zabrakło szlifów. Animacje postaci są bardzo nienaturalne, z kolei energiczne poruszanie się po korcie wygląda przekomicznie. Nie zmienia to faktu, że danie wycisku koledze w trybie online zawsze będzie satysfakcjonujące. Dziwię się, że Rockstar nie wpadł na cykliczne rozgrywki pucharowe. To by dopiero było coś!

×

Striptiz

Los Santos to nie tylko sport, ale również aktywne życie nocne. W całym mieście znajduje się tylko jeden lokal ze striptizem. Możecie być więc pewni, że zawsze znajdziecie w nim wielu gości. W przeciwieństwie do poprzednich gier z serii, tym razem mamy szanse rozkochać w sobie pracownice przybytku. Potem panie możemy zaprosić „na kawę”, a nawet nawiązać z nimi dłuższe kontakty. Te utrzymacie za pomocą fikcyjnych mediów społecznościowych po mistrzowsku wszytych w samą grę.

×