Witamy w Kyrat

Witam w najpiękniejszej monarchii całej Azji! Kto jest tutaj królem, zapytasz? Ja oczywiście! Pod moimi rządami ta zatęchła dziura zamieniła się w prawdziwy raj na ziemi. Handlarze niewolników, baronowie narkotykowi, kłusownicy polujący na zagrożone gatunki, stręczyciele i mordercy – każdy ma u mnie jak w niebie. Oczywiście o ile wie, komu służy. Himalaje potrafią być przecież śmiertelnie niebezpieczne. Wypadków tutaj nie brakuje...

Niestety, te przeklęte brudasy ze Złotego Szlaku tego nie rozumieją. Rebelianci bawią się w podchody, chowając w cuchnących jaskiniach i błotnistych kotlinach. Myślą, że uda im się pozbawić mnie tronu. Mnie, rozumiecie?! Dobre sobie. Na całe szczęście granice Kyratu właśnie przekroczył młodzieniec, który może zmienić losy tej żenującej wojenki. Zgadza się, o Tobie mowa. Najwyższy czas godnie Cię przywitać, drogi graczu.

Pagan Min, jedyny król i władca Kyratu

Z tropikalnego raju w mroźne Himalaje

To już tradycja. Po przejęciu praw do marki przez Ubisoft producenci zabierają graczy w odmienne, zapomniane przez Boga i cywilizację miejsca. Mieliśmy już gorące piaski Afryki oraz tropikalne wyspy. Po nich przyszedł czas na Tybet. Ten za sprawą politycznej poprawności został zamieniony na fikcyjny Kyrat, który leży u podnóży jak najbardziej prawdziwych Himalajów. Zmiana otoczenia jest olbrzymia i to właśnie przeskok z gorących do lodowatych klimatów jest największym novum w serii.

Kyrat jest piękny. Grając na konsoli PlayStation 4 co chwila przystawałem, aby podziwiać widoki i wykonywać zrzuty ekranu. Twórcy zadbali o odpowiednie zróżnicowanie terenów. Mamy nie tylko górskie szczyty i niebezpieczne szlaki, ale również wioski, zielone niziny, jeziora czy pola uprawne. Far Cry 4 pozytywnie zaskakuje różnorodnością, chociaż po pewnym czasie Kyrat każdemu spowszednieje. Mimo bogactwa terenów nie mogę napisać, że Himalaje to najlepsza otwarta lokacja w całej serii.

Jestem nieco rozczarowany. Te same góry, które stanowią o powiewie mroźnej świeżości w serii są jednocześnie największą bolączką tytułu. Far Cry 4 to pierwsza odsłona serii Ubisoftu, która jest tak ciasna, tak wąska i ograniczająca. Chociaż Kyrat jest olbrzymi, wiele jego gór jest nieprzebytych. Gdzieś zabrakło poczucia wolności, które towarzyszyło mi w dwóch poprzednich odsłonach. Nawet obecność helikoptera nie była w stanie tego naprawić. Maszyną można co prawda swobodnie latać, ale tylko na pewnych wysokościach.

Nie chcę zostać źle zrozumiany – Kyrat to piękne, duże miejsce pełne sekretów, pobocznych misji i skarbów. Niestety, chociaż lokacja jest najbardziej wyrazista ze wszystkich, brakuje jej duszy. Jedna grota przypomina drugą, kolejna baza poprzednią – po kilku pierwszych godzinach najzwyczajniej w świecie nie miałem już ochoty zwiedzać otwartej mapy i skoncentrowałem się na najważniejszych zadaniach. W Far Cry 3 coś takiego było nie do pomyślenia. Tam dzika wyspa dosłownie mnie wessała, zanurzyłem się w nią po same uszy chcąc zostać łowcą doskonałym.

Far Cry 3 czy Far Cry 4? Wyspa czy góry? Upał czy przeraźliwy chłód? Dokonując wyboru jestem naprawdę rozdarty. To Kyrat jest obiektywnie piękniejszym, wypełnionym większą liczbą detali miejscem. Z drugiej strony tropikalna wyspa posiadała swoją własną osobowość, której zabrakło mi w tym przypadku. Nie wiem, na ile moją ocenę mąci sentyment do świetnego Far Cry 3, ale jednego jestem pewien – Ubisoft stworzył niesamowite miejsce, lecz nie do końca tchnął w nie życie.

Zostań łowcą doskonałym

To niesamowite, jak podobne jest Far Cry 4 do poprzedniej odsłony serii. Pod względem mechaniki nie zmieniło się tutaj praktycznie nic. Dalej polujemy na dzikie zwierzęta, ich skórami ulepszając ekwipunek. W dalszym ciągu zdobywamy punkty doświadczenia, które zamieniamy na specjalne umiejętności. Ponownie poruszamy się po otwartym świecie przy użyciu rozmaitych pojazdów. Po raz kolejny główny bohater przechodzi metamorfozę, zamieniając się z miejskiego „nikogo” w łowcę doskonałego.

Inna jest jedynie motywacja. Chęć przeżycia i zemsty została zamieniona na wykonanie ostatniej woli członka rodziny oraz walkę o lepsze jutro. Niestety, na tle bohatera z Far Cry 3 Ajay Ghale wydaje się być płaski, nudny i nijaki. W poprzedniej odsłonie serii nasz heros doskonalił nie tylko umiejętności, ale również ducha. Tym razem miałem wrażenie, że steruję chłopcem na posyłki, który równie dobrze mógłby być anonimowym dostawcą pizzy. Nikt by tego nie zauważył.

Brak przywiązania do bohatera rozczarowuje tym bardziej, że to właśnie w Far Cry 4 producenci zmuszają gracza do podjęcia szeregu „ważnych wyborów”. Te są jednak zwykłą kosmetyką, z kolei kluczowe decyzje zapadają dopiero na moment przed napisami końcowymi. Na całe szczęście scenarzyści odpowiednio dopracowali zakończenie, które dla wielu graczy może być prawdziwym ciosem prosto w szczękę. Później będziecie jej szukać na podłodze.

Kyrat pełen
możliwości

Wzorem poprzednich odsłon serii, wykonywanie misji fabularnych to nie jedyne zajęcie w Far Cry 4. Mapa Kyratu aż pęka w szwach od pobocznych zadań, które są zróżnicowane i ciekawe. Tym razem naprawdę warto dać im szansę. To właśnie za wykonywanie pomniejszych zleceń odblokowujemy najpotężniejsze umiejętności i bronie, których normalnie nigdy byśmy nie zdołali posiąść.


Możemy więc próbować sił w cichym odbijaniu zakładników, jak również głośnym zdobywaniu wartowni oraz fortec. Walczymy z dziką zwierzyną oraz dowozimy zapasy ścigając się z czasem. W Far Cry 4 nie zabrakło nawet klasycznych wyścigów, które dają zaskakująco dużo frajdy. Zwłaszcza kiedy jest się kierowcą zachowawczym i potrafi lawirować między mnóstwem drzew oraz niespodziewanych urwisk.

Na zupełnie osobną wzmiankę zasługuje piekielnie ciekawy tryb wieloosobowy. Drużynowe starcia 5 na 5 nikogo już nie zdziwią i są klasyką gatunku. Co innego oddany w ręce graczy kreator, za pomocą którego ci mogą tworzyć swoje własne, niepowtarzalne misje. Chociaż ten jest niezwykle prosty, już można znaleźć pierwsze perełki, jak chociażby... lądowanie w Normandii! Ze wszystkich miar kapitalny pomysł, który znacząco wydłuża żywotność tej już i tak rozbudowanej i obfitej produkcji.

Po czyjej staniesz stronie?

Na ziemiach Kyratu od wielu lat toczy się wojna, która doprowadziła kraj do ruiny. Konflikt ma trzech liderów, którzy skupiają wokół siebie żołnierzy walczących na śmierć i życie. Wcześniej czy później gracz musi opowiedzieć się po jednej ze stron. Niestety, większość wyborów nie ma żadnego znaczenia. Nie umniejsza to jednak czołowym postaciom, które nie są tak oczywiste i banalne jak można początkowo sądzić.

Kooperacja to największy atut
Far Cry 4


Najciekawszą nowością w Far Cry 4 jest kooperacyjny tryb wieloosobowy. W przeciwieństwie do poprzedniej odsłony serii, tym razem w każdym momencie możemy grać ramię w ramię ze znajomym. Wystarczy jednym przyciskiem poprosić o pomoc bądź zaoferować swoje usługi, aby po chwili połączyć się z innym graczem za pomocą sieci. Cały Kyrat stoi wtedy przed wami otworem.

Klucze do Kyratu

Aby zachęcić do przetestowania Far Cry 4 oraz trybu kooperacji, Ubisoft przygotował specjalną ofertę. Ta kierowana jest do wszystkich posiadaczy konsol PlayStation. Wraz z grą miłośnicy platform Sony utrzymują również specjalny kod do wykorzystania w PlayStation Network.

Po jego aktywacji gracz otrzymuje dziesięć „kluczy do Kyratu”. Ów klucze to nic innego jak zaproszenia do przetestowania Far Cry 4 na innej konsoli. Po otrzymaniu takiego klucza od znajomego można pobrać grę i swobodnie testować ją przez dokładnie dwie godziny. Po upływie tego czasu Far Cry 4 kusi z poziomu głównego menu. Tytuł widnieje tam jako pobrana gra czekająca na aktywację. Ciekawe, ale i ryzykowne podejście. Far Cry 4 staje się naprawdę wciągające dopiero po kilkunastu godzinach zabawy.

Uczta dla oczu

Ale to już było

Musząc wskazać największą wadę Far Cry 4 byłaby to... premiera poprzedniej odsłony serii. Gdyby nie ona, przygody w Himalajach byłyby czymś niesamowitym, odkrywczym i powalającym. Cały problem polega na tym, że mechanika Far Cry 4 została w całości zaimportowana z poprzedniego tytułu Ubisoftu. Zmieniło się jedynie otoczenie, zmieniły się postacie, z kolei ciekawe tryby i możliwości uległy podwojeniu. To jednak ten sam Far Cry jaki dostaliśmy jeszcze w 2013 roku.

Dla mnie to dobra wiadomość. Far Cry 3 jest jedną z najlepszych strzelanin stworzonych z myślą o samotnym graczu jakie ostatnio powstały. Produkcja zrobiła na mnie ogromne wrażenie i cieszę się, że dostałem więcej tego samego. W końcu po co zmieniać coś, co jest naprawdę bardzo dobre? Z drugiej strony nie mogę napisać, że Far Cry 4 to kolejny krok do przodu. To żaden kamień milowy, żadna rewolucja ani nawet ewolucja.

Seria została dosłownie zamrożona, co może cieszyć sporą część fanów. Kto jednak stoi w tej branży w miejscu, ten naprawdę się cofa. O ile miłośnicy strzelanin z całą pewnością przywitają Far Cry 4 z otwartymi ramionami, Far Cry 5 musi być już powiewem świeżości na miarę trzeciej odsłony cyklu. W przeciwnym razie z tą świetną serią może stać się dokładnie to samo, co z marką Assassin’s Creed. Tego z kolei Ubisoftowi naprawdę nie życzę.

Far Cry 4 to bardzo dobra strzelanina, która najlepiej smakuje w trybie kooperacyjnym. Kyrat jest piękny, postacie wyraziste, z kolei mechanika dopracowana i doskonale znana fanom. Edytor poziomów to kapitalny pomysł, tak samo jak przeniesienie akcji w zupełnie odmienny, niebezpieczny region. Niestety, poza warstwą graficzną niewiele tutaj nowego. „To już było!” – chce się krzyknąć w stronę producentów, odpowiednio przykręcając im śruby przed premierą Far Cry 5. Odgrzewany kotlet w nowej panierce może być smaczny, ale nigdy nie odsmaża się dwa razy tego samego dania.

Recenzję Far Cry 4 na PlayStation 4 przygotował dla Państwa Szymon Radzewicz.

Syn chińskiego handlarza narkotyków, który znalazł swoje miejsce w Kyriacie. To właśnie Pagan zabił tutejszego króla, zasiadając na jego tronie. Ci, którym się to nie podobało, utworzyli ruch oporu – Złoty Szlak. Pagan jest nieprzewidywalny i wybuchowy. Psychopatę cechuje charyzma i idąca z nią w parze megalomania. Mężczyzna uwielbia obracać się w bogactwie i nie znosi żadnego sprzeciwu. Co zadziwiające, Pagan nie darzy głównego bohatera wrogością, natomiast jego historia jest znacznie bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać.

×

Kobieta to Machiavelli w spódnicy, która nie cofnie się przed niczym aby obalić Pagana Mina. Jedna z liderek Złotego Szlaku, która przekłada dobro ogółu nad dobro jednostki. Jeżeli musi poświęcić ludzi dla powodzenia misji – zrobi to bez żadnego zawahania. Amita patrzy na wszystko z szerszej perspektywy, mierząc daleko w przyszłość. Kobieta początkowo jest otwarcie wroga dla głównego bohatera. Dopiero z czasem odkrywa jego umiejętności i możliwości bojowe, zmieniając swoje nastawienie.

×

Jeden z liderów Złotego Szlaku, który nie ucieka przed chwyceniem za karabin, jeżeli to konieczne. Mężczyzna jest głęboko religijny, stale wierząc w bóstwa Kyratu. Prawdziwy tradycjonalista, który chce pozbyć się złego wpływu Pagana na kraj. Od początku jest bardzo pomocny dla gracza, mając wobec niego olbrzymie nadzieje oraz oczekiwania. Przywiązany do swoich ludzi, Sabal troszczy się o własnych żołnierzy i nie znosi, kiedy ktoś szafuje ludzkim życiem. Jego religijność nie przeszkadza mu jednak w byciu bezwzględnym dla przeciwników.

×