Według systemu PKW prezydentem Szczecina został Krzysztof Woźniak. Problem w tym, że nie było go na karcie do głosowania

News/Oprogramowanie 19.11.2014
Według systemu PKW prezydentem Szczecina został Krzysztof Woźniak. Problem w tym, że nie było go na karcie do głosowania

Nie wierzę… Powiedzcie, że to się nie dzieje naprawdę.

Od kilku dni jesteśmy świadkami tragikomedii pt. “Wybory samorządowe 2014”. Co kilka godzin napływają do nas nowe informacje, najpierw o opóźnieniach, później o nieprawidłowościach, a nawet o włamaniach na serwery Państwowej Komisji Wyborczej.

Sytuacja przestaje być zabawna i robi się coraz bardziej tragiczna.

Jak poinformował właśnie RMF24, według systemu informatycznego PKW w Szczecinie wybory prezydenckie wygrał niejaki Krzysztof Woźniak. Według informacji przekazanych przez reporterkę RMF FM, Anetę Łuczkowską, pan Woźniak wygrał wybory, mimo iż nie znajdował się nawet na listach do głosowania.

Informacja ta potwierdza, że powinniśmy wszystkie wyniki podawane przez PKW traktować z pewnym niedowierzaniem. System informatyczny, który generuje tak poważne błędy nie powinien być dłużej wykorzystywany przez komisje wyborcze.

Grzegorz Kasicki, przewodniczący szczecińskiej komisji, tłumaczy na czym polegał błąd w systemie:

W pewnym momencie na ekranie monitora mieliśmy wyniki wyborów na prezydenta Szczecina, a po naciśnięciu klawisza „drukuj” wyszły nam wyniki na wójta bodajże gminy Kobylanka. I stąd wyszedł Krzysztof Woźniak – czytamy na łamach RMF24.pl

To niedopuszczalne błędy, które rzucają światło na to, jak niedbale zostało wykonane oprogramowanie, z których teraz korzystają komisje wyborcze oraz PKW.

Jest jeszcze inny sposób na generowanie błędów w wynikach wyborów

Dr Witold Sokała, politolog UJK w Kielcach, był gościem programu “Głos dnia” i na antenie TVP informował o lukach w oprogramowaniu, które pozwalały postronnym osobom na podszywanie się pod członków komisji wyborczych i ingerencję w treść wysyłanych raportów.

Według dr Sokały, znane mu osoby szukały błędów w systemie i potwierdziły możliwość dodawania głosów lub odejmowania ich poszczególnym kandydatom. Znany jest też przypadek dodania do systemu nazwiska osoby, która nie kandydowała w wyborach i przyznania jej tak wysokiej liczby głosów, że wygrała wybory.

 

Jeśli informacje te potwierdzą się, pozostaje już tylko jedno wyjście. Ręczne liczenie wszystkich głosów, bez wykorzystywania nieszczęsnego kalkulatora wyborczego, który przygotowała znana już m.in. wykopowiczom studentka Agnieszka, pracująca na zlecenie firmy Nabino, która jako jedyna stawiła się do przetargu ogłoszonego przez Państwową Komisję Wyborczą.

Albo powtórzenie wyborów.

*Zdjęcie główne pochodzi z Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement