Honor 6, czyli półka premium w cenie 1399 zł – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 10.11.2014
Honor 6, czyli półka premium w cenie 1399 zł – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Nie Huawei Honor 6, a po prostu Honor 6. Pod taką marką i nazwą w Polsce sprzedawany będzie nowy smartfon jednego z większych chińskich producentów. Czy warto ostrzyć sobie na niego zęby i szukać około 1400 zł w portfelu?

Odejście od nazwy firmy, która faktycznie produkuje to urządzenie, jest aż nazbyt widoczne już od samego momentu wyjęcia go z pudełka. Na pierwszy rzut oka nie dostrzeżemy żadnej wzmianki czy nawet małego logo Huawei. Z przodu nie ma ani jednego napisu, natomiast z tyłu widoczne jest i tak niewielkie „Honor”. Nawet podczas uruchamiania telefonu wita nas to samo hasło.

Honor 018

Nie oznacza to jednak, że Huawei w ogóle nie przyznaje się do produkcji tego smartfonu. Szczerze jednak mówiąc, gdyby nie fakt, że odpowiednio nas nakierowano, nie byłoby szans odnaleźć odpowiedniego oznaczenia. W przypadku telefonu, który trafił do naszej redakcji, jest ono mikroskopijnie małe, a do tego napisane jasnoszarą czcionką na białym tle. Możemy się jednak dowiedzieć dzięki niemu, że sprzęt jest „Powered By Huawei” i że w rzeczywistości jest to model H60-L04, czyli po prostu Huawei Honor 6 w jednej z odmian.

Jaki jest jednak sam telefon, pomijając to, kto go wyprodukował? Cóż, tutaj mamy mieszankę ciekawych i atrakcyjnych rozwiązań, z tymi mniej przyjemnymi. Przednią i tylną część telefonu pokrywa wprawdzie hartowane szkło, ale już krawędzie wykończono w całości tworzywem sztucznym. I mimo wszystko to ten materiał najbardziej czuć podczas obcowania z telefonem, nawet pomimo tego, że stanowi zaledwie ułamek całej powierzchni smartfonu.

Honor 016

Bez wątpienia cała konstrukcja jest solidna, ale brakuje tutaj jakiegokolwiek „wow”, w czym zdecydowanie nie pomaga raczej nijaki projekt całego sprzętu. Oczywiście nie jest to brzydki telefon, ale po prostu zwykły. I takie wrażenie towarzyszy nam od zobaczenia grafiki tego urządzenia, przez moment wyjęcia go z pudełka, aż po dalsze obcowanie z nim.

Można by go nawet określić jako „wizualnie bezpieczny”.

W tym przypadku pocieszające są jednak dwa fakty. Po pierwsze, wygląda on po prostu dobrze i trudno jest powiedzieć, że jest nieatrakcyjny. Po drugie, klawisze zasilania i regulacji głośności wykończono w nieco inny sposób – materiał nie jest gładki, a wyczuwalnie chropowaty, przez co nie ma najmniejszych problemów z odnalezieniem ich bez patrzenia. Proste, a jakie skuteczne.

Honor 013

Do tego należy dodać, że pomimo sporej (5″) przekątnej ekranu i przeciętnej masy (130 gramów), telefon bardzo wygodnie trzyma się w ręce. Nie zdecydowano się wprawdzie na specjalne profilowanie mierzącej 6,5 mm grubości obudowy, ale odpowiednio zaokrąglone rogi i tak pozwalają na komfortowy i pewnych chwyt. Cieszy również stosunkowo niewiele zmarnowanej powierzchni dookoła wyświetlacza. Szczególnie po bokach jest jej bardzo mało, a za tą nad czy pod wyświetlaczem nie trzeba się wstydzić.

Nie można jednak ukryć pewnego rozczarowania po tym, gdy okazuje się, że przyciski systemowe Androida nie zmieściły się na obudowie i konieczne było ich przesunięcie na ekran. Wprawdzie 5″ i rozdzielczość 1920×1080 pozostawia sporo przestrzeni, ale w porównaniu do telefonów o podobnych parametrach, które nie stosują tego rozwiązania, i tak odczuwa się pewną stratę.

Honor 014

Sam wyświetlacz IPS LCD robi jednak fantastyczne wrażenie. Jest bardzo jasny, reaguje szybko i precyzyjnie nawet na najdelikatniejsze muśnięcie, a przy rozdzielczości FHD wszystkie prezentowane treści są oczywiście czytelne, wyraźnie i po prostu „ostre”. Zachwycałbym się nim jednak o wiele bardziej, gdyby projektanci nakładki Huawei zdecydowali się w końcu na to, jaki styl ma mieć ich produkt.

Obecnie mamy bowiem w wielu miejscach do czynienia z masą połączeń zupełnie niespójnych elementów, które być może wyglądają w porządku oddzielnie, ale razem wołają o pomstę do nieba. Zupełnie tak, jakby np. panele rozwijane z dołu tworzył jeden zespół, a drugi, bez jakichkolwiek konsultacji, przygotował te rozwijane z góry. W efekcie mamy mieszankę własnego stylu Huawei, iOS 8, nakładki LG i TouchWiza.

Już samo przeczytanie tego powinno budzić dreszcze.

Honor 006

Na szczęście złego słowa nie można powiedzieć o wydajności Honora i z całą pewnością będzie to jeden z jego głównych punktów sprzedażowych. Sprzęt działa po prostu niewiarygodnie płynnie. Tak płynnie, że aż trudno pomyśleć, że jest to telefon z Androidem i to kosztujący niecałe 1400 zł. 41216 punktów w AnTuTu nie oddaje w pełni tego, jak przyjemnie uruchamia się kolejne aplikacje, korzysta z nich, czy chociażby buszuje po menu.

Oczywiście nie ma wątpliwości co do tego, że z biegiem czasu telefon odrobinę zwolni – w końcu jest w naszych rękach dopiero od kilkudziesięciu godzin, ale nawet jeśli spadek wydajności będzie „standardowy dla Androida” to i tak mało kto będzie to w stanie zauważyć.

Honor 015

Wszystko za sprawą podzespołów raczej niezbyt często spotykanych w przypadku tej półki cenowej. 3 GB RAM, ośmiordzeniowy procesor Kirin 920 o taktowaniu 1,7 GHz oraz GPU Mali T628 (choć AnTuTu wskazuje na model z końcówką 4). Trudno jest po prostu na razie znaleźć aplikację czy grę, która byłaby w stanie „zamordować” takie połączenie. Właściwie nigdy nie brakuje niczego – ani mocy procesora, ani RAM, ani wydajności graficznej. Na dłuższe testy przyjdzie jednak czas.

Bardzo dobre wrażenie robi też aparat, który oprócz tego, że wyposażono go w podwójną diodę doświetlającą, bardzo dobrze spisuje się chociażby przy zdjęciach macro.

Błyskawicznie łapie ostrość nawet z bardzo niewielkiej odległości, wykonując szczegółowe, nieporuszone zdjęcia.

Honor 011

Wszystkich wad i zalet telefonu nie da się jednak oczywiście wychwycić podczas jednego czy dwóch dni użytkowania, a Honor z całą pewnością zasługuje na to, aby przyjrzeć mu się uważniej. Dlatego też moja główna karta SIM przenosi się właśnie do niego i zobaczymy, czy będzie w stanie podołać pokładanym w nim oczekiwaniom.

Dołącz do dyskusji

Advertisement