Don’t be evil, ale nie zrobisz zrzutu ekranu nawet własnego wideo

Don’t be evil, ale nie zrobisz zrzutu ekranu nawet własnego wideo

Wczoraj próbowałam rysikiem Note’a 3 zrobić zrzut ekranu kilku komentarzom w aplikacji YouTube na Androidzie. Okazało się, że nie mogę – treści chronione są DRM-em. Bo tak. Bo Google ustawiło w aplikacji parametr secure flag, który informuje urządzenie, że z tej aplikacji system nie powinien pozwalać robić screenshotów. Parametr zadziałał – wkurzył mnie niemiłosiernie, bo z „Don’t be evil” Google’a nie zostało nic. Kompletnie. Nada.

W „Pirate Cinema” Cory Doctorow przedstawił przerażający świat, w którym miksowanie treści audiowizualnych w jakikolwiek sposób, obok piractwa, jest zabronione. Wręcz penalizowane. Producenci sprzętów instalują w nich specjalne chipy, które blokują takie praktyki, producenci kart graficznych od razu rozpoznają gdy ktoś chce korzystać z pirackiego wideo lub edytować pliki i zgłaszają to wydawcy. Wolność wypowiedzi w kontekście popkultury jest sukcesywnie eliminowana w imię ochrony własności intelektualnej i praw autorskich.

10635942_663391480444310_2162724685679999083_n (1)

Przypomniałam sobie od razu o tej powieści gdy zobaczyłam, że nie mogę zrobić zrzutu ekranu w aplikacji YouTube. Ani komentarzom, ani wideo. Nawet moje własne wideo jest chronione przede mną, złą, niedobrą złodziejką intelektualną. Absurd sięga szczytu.

Rozumiem aplikacje bankowe czy zawierające wrażliwe dane, które blokują wykonanie screenshotów. Chociaż to akurat chronienie użytkownika przed nim samym. Sam Samsung w TouchWizie blokuje screenshoty z Knoxa czy z kilku innych systemowych miejsc. Jednak YouTube to już za dużo.

Nie zdradzę żadnej tajemnicy, że często korzystamy z YouTube’a by zrobić zrzut ekranu jakiejś nowości przedstawionej w wideo. Problem z pozyskiwaniem treści legalnie i bez naruszania prawa jest spory i YouTube jako platforma publiczna stanowi na niego świetne remedium. Poza tym chciałoby się zrobić czasem zrzut ekranu tak po prostu, by wysłać go komuś jako informację.

10751910_10203851513946527_390012737_n (1) - Edited

Poza tym taka blokada wycina jedną z funkcjonalności TouchWiza – robienie zrzutu ekranu i dodawanie go do notatnika z automatycznym podpisem zawierającym linka do materiału.

Owszem, na PC wciąż można robić zrzuty ekranów, tak jak i na większości smartfonów, które nie obsługują dobrze funkcji secure flag. Jednak skoro Google ma już teraz takie zapędy, to kto wie co będzie dalej? Może też będzie próbował blokować w jakiś sposób każdą platformę?

Nie chce mi się wierzyć, że Google niechcący zablokowało te opcje na Samsungach czy Nexusach z najnowszym Androidem oraz pewnie na innych urządzeniach radzących sobie z parametrami secure flag. Nie dodaje się kilkunastu linijek kodu aplikacji przypadkiem, niechcący i niezamierzenie.

Slogan „don’t be evil” jest tylko tym – sloganem, który już dawno przestał mieć jakiekolwiek oparcie w rzeczywistości. Google to moloch, przerażająco ogromna korporacja, która ma dostęp do danych użytkowników i pod płaszczykiem przyjaznych usług, takich jak Fit, Google Now czy nawet Gmail, uzależnia od siebie użytkowników, by potem ich wykorzystać. I poddaje się presji tych, z którymi powinna walczyć, jeśli faktycznie ma na celu, oprócz zarabiania, dobro użytkowników.

Przecież YouTube momentami staje się karykaturą wolności słowa. Sama znam w moim otoczeniu przypadki, gdy komuś nie spodobała się na przykład recenzja wrzucona na YouTube i wideo zostało zgłoszone jako naruszające prawo autorskie, po czym zablokowane. Narzędzia, które miały chronić artystów i ich wytwory intelektualne tak naprawdę w sporej części są używane do walk z wolnością słowa, wypowiedzi i w prywatnych vendettach.

Wisienką na torcie jest blokada zrzutów ekranu. Gratuluję Google, gratuluję momentu, w którym oficjalnie przyznajesz się, że jesteś „evil”.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement