Facebook pogubił się i wszedł do złego pokoju

Felieton/Social media 25.10.2014
Facebook pogubił się i wszedł do złego pokoju

Aplikacja Rooms, zaprezentowana niedawno przez Facebooka i dostępna na razie wyłącznie dla iOS wybranych krajach zdecydowanie nie jest produktem złym. Patrząc na jej potencjalne możliwości i wykonanie, można nawet powiedzieć, że jest dobra. Może i nie odkrywcza, ale poprawna. A mimo to coś tu nie gra.

Facebook od dłuższego czasu próbuje chwytać się wszelkich możliwych rozwiązań, żeby nawet nie tyle zwiększyć swój zasięg, co przekierować pod swoje skrzydła aktywność użytkowników, do tej pory przypisaną innym internetowym podmiotom.

Podgryzł go Snapchat – kopiuje lub na inne sposoby próbuje z nim rywalizować. WhatsApp przejmuje część obowiązków Messengera – kupuje WhatsAppa, a podobnie było i z Instagramem. Lepsza obsługa filmów na Facebooku również ma odciągnąć przynajmniej część twórców czy oglądających od YouTube. I tak dalej, i tak dalej.

rooms

Większość z tych pomysłów okazuje się być w pełni chybiona i mimo gigantycznego zasięgu Facebooka, nie są w stanie stać się przebojami na miarę swoim pierwowzorów. Czegoś im brakuje, są zbyt wtórne, ich idea jest zbyt skomplikowana albo po prostu rozwiązują problemy, których nikt nie ma. Pojawiają się, zakurzą się trochę w App Store’ach i Playach i znikają na zawsze.

Mało który wywołuje przy tym efekt zbliżony do zamierzonego, czyli tworzy zupełnie nowy trend, co udało się właśnie np. Snapchatowi. Właściwie jedynym udanym projektem Facebooka w ostatnim czasie był Paper, który jednak nie był niczym innym, niż po prostu klientem FB w formie, jaką powinna mieć oficjalna aplikacja. Reszta wygląda jak próby realizacji wszystkich pomysłów, które pojawią się głowach inżynierów i sprawdzanie, która z nich załapie. Co ciekawe, podobny sposób działania podchwycił Microsoft, ze swoim „Garażem”, choć tam przynajmniej od razu wiadomo o co chodzi.

Tym razem dział Creative Labs, zamiast silić się na przekombinowaną oryginalność, przedstawił coś zupełnie normalnego.

Aplikację do tworzenia,obsługi i korzystania z grup dyskusyjnych czy forów internetowych. Zasad działania nie warto nawet opisywać. Są bowiem niemal identyczne, jak w przypadku każdego tego typu tworu w internecie teraz i kilka lat temu.

komputer laptop macbook notebook facebook internet

Istotne jest tylko to, że w przeciwieństwie od Grup czy Fanpage’y na Facebooku, nie jest wymagane logowanie się naszym kontem czy nawet podawanie jakichkolwiek prawdziwych danych. W każdym „Pokoju” możemy mieć nawet inny identyfikator, bez konieczności przelogowywania się.

Skąd w głowach inżynierów CL pojawił się pomysł, że coś takiego jest nam akurat teraz potrzebne? Trudno powiedzieć, szczególnie w momencie, gdy spora część aktywności, choć oczywiście nie cała, przeniosła się do portali społecznościowych, w tym właśnie Facebooka. I nie chodzi tu nawet o fora tematyczne, szczególnie te mocno niszowe. Swego czasu w sieci powstawało pełno forów zakładanych np. przez studentów, co ułatwiało im organizację, wymianę materiałów czy rozmowy. Teraz to wszystko odbywa się na Facebooku.

Fora oczywiście nie są martwe, ale nie można dyskutować z tym, że w wielu przypadkach nie są już tak popularne jak jeszcze kilka lat temu.

Po prostu przeważnie nie są już najłatwiejszym i najwygodniejszym sposobem komunikacji.

Nie znaczy to, że nie potrzebujemy ich w ogóle. Potrzebujemy, ale dobrze by było, gdyby ktoś spróbował nieco odświeżyć to, w jaki sposób funkcjonują, choć oczywiście sporo osób stwierdzi, że dobrych rozwiązań nie warto zmieniać.

facebook

Czy Facebook zrobił to dobrze? Wszystko wskazuje na to, że tak. Jest nowocześnie, prosto, minimalistycznie, mobilnie, wygodnie, a do tego z niezbędnym, ale nieprzesadnie rozdmuchanym pakietem opcji konfiguracyjnych i kilkoma dodatkami. Dodając do tego przynajmniej teoretyczną anonimowość, mamy produkt równie kompletny co…

… całkowicie wtórny. Poza bardzo przyjemną obsługą gestami trudno jest doszukać się tu czegoś zupełnie nowego. Mówiąc wprost – nie ma tu nic, czego nie widzielibyśmy wcześniej w standardowych, obecnych już od lat forach internetowych, eksperymentalnych formach „mobile only” czy takich mieszankach jak BBM Channels. Nic. Nie zrobiono tego nawet w jakiś wyjątkowo oryginalny sposób – po prostu posklejano to w jedną całość, tworząc proste i funkcjonalne, ale pod żadnym pozorem nie innowacyjne narzędzie.

Powiązania z Facebookiem również nie mają większych szans pomóc Rooms, a wręcz przeciwnie – mogą aplikacji poważnie zaszkodzić.

Z jednej strony na podstawie projektów w rodzaju Slingshota przekonaliśmy się, że sama marka portalu Zuckerberga nie jest w stanie wygenerować przy takich projektach wiele więcej niż przejściowego zainteresowania.

Rozłączenie z głównym portalem sprawia natomiast, że nie ma tu prawie żadnego powodu, dla którego ktoś miałby zacząć w ogóle zabawę z Rooms. Gdyby to była część FB, można byłoby potraktować to jako narzędzie, z którego łatwo skorzystać w momencie, kiedy naprawdę tego potrzebujemy. Które gdzieś jest i pozwala nam nagle założyć maskę anonimowości. Może z tego miejsca byłoby w stanie rozwijać się i zdobywać odpowiednią popularność.

room

Mimo tej rozłączności pozostaje jednak marka Facebooka i łączenie określeń „anonimowość” i „Facebook” w jednym zdaniu po prostu nie gra. Kto będzie chciał skorzystać ze zwykłych, anonimowych forów, skorzysta z tego, co już w sieci jest. Z zapasem aplikacji do ich obsługi, wygodnym dostępem i właściwie wszystkim tym, co już powstało. A jest tego naprawdę sporo.

Być może istnieje jakiś niezwykły powód lub zbieg okoliczności, który sprawi, że Facebook Rooms „chwyci” i stanie się przynajmniej umiarkowanie popularnym produktem. Trudno mieć za złe Facebookowi, że próbuje i stara się działać aktywnie nie tylko w swojej kategorii, ale może lepiej by było, gdyby się do tego naprawdę przyłożył.

*Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock oraz oficjalnej strony Rooms

Tagi:
Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement