Bierzemy pod lupę nowe APU od AMD. Jak sprawdza się w grach?

Recenzja/Sprzęt 04.10.2014
Bierzemy pod lupę nowe APU od AMD. Jak sprawdza się w grach?

Gracze raczej nie kierują swojej uwagi na laptopy, a jeśli już to na drogie konstrukcje z dedykowanymi kartami graficznymi i najwydajniejszymi podzespołami. Niczym ognia unika się zintegrowanych układów, bo wciąż pokutuje przekonanie, że nie wystarczają one do grania nawet w najniższych ustawień graficznych. Ja mówię „Sprawdzam!” i pod lupę biorę procesor AMD A10-7350B z grafiką Radeon R6.

Procesory AMD APU cechują się trochę inną filozofią tworzenia niż produkty konkurencyjne. Układy te mają być przede wszystkim odpowiednio wyważone. Tym samym żaden element  chipu nie dominuje nad pozostałymi, a zamiast tego współpracują ze sobą. Procesor nie jest przesadnie napakowany, a jednocześnie dzięki akceleracji graficznej czerpie duże korzyści z wydajnego procesora graficznego. Takie podejście powinno gwarantować zadowalające osiągi zarówno w pracy biurowej, jak i bardziej wymagających aplikacjach, jak chociażby Photoshop, Sony Vegas, czy też grach.

AMD jest świadome swoich możliwości i pozycji na rynku i w jak najlepszy sposób stara się wykorzystać to, że kilka lat temu zakupiona została firma ATI, konkurenci Nvidii na rynku kart graficznych. Nowe układu APU wykorzystują między innymi OpenCL, dzięki czemu moc obliczeniowa układu graficznego wspiera procesor w obsługujących technologię programach, jak chociażby Autodesk czy też wszystkie programy od Adobe, włącznie z Photoshopem.

AMD MAntle

Musimy też pamiętać o tym, że AMD nieco inaczej podchodzi do budowy samego procesora. Intel stawia na mniejszą ilość, bardziej wydajnych rdzeni. Przez wiele lat było to słusznym rozwiązaniem, ponieważ niewiele programów i gier wykorzystywało większą ilość rdzeni. Jednak z biegiem lat coraz bardziej to się zmienia i zdecydowanie większa liczba programów zaczyna wykorzystywać możliwości AMD APU.

Pamiętajmy też, że procesory AMD ze zintegrowanymi układami graficznymi są sporo tańsze od drogich Core i7 (a dopiero one w połączeniu z HD 4600 mogą konkurować w grach z Radeonem R6), nie mówiąc już o połączeniu procesora Intel z grafiką od Nvidii. Zresztą nie tylko cena odgrywa tutaj rolę. Dedykowana karta zielonych nie współpracuje tak dobrze z procesorem, jak właśnie dzieje się to AMD APU. Jeśli chcemy mieć komputer do pracy, np. w Photoshopie i jednocześnie do grania, to musimy mieć jednocześnie i wydaje CPU, i szybkie GPU. AMD oferuje niejako układ do wszystkiego. Może nie najszybszy, ale w pełni wystarczający i sporo tańszy.

Platforma testowa

Możliwości Radeona R6 sprawdziłem na laptopie HP EliteBook 755 G2, który został wyposażony w procesor AMD PRO A10-7350B z 10 rdzeniami obliczeniowymi (4 rdzenie CPU i 6 rdzeni GPU), 8 GB pamięci RAM, dysk HDD 500 GB 7200 obr./min oraz 15,6-calowy ekran o rozdzielczości 1920 x 1080. Taka konfiguracja pozwala przetestować nowe APU od AMD nawet w najbardziej ekstremalnych ustawieniach, włącznie z Full HD.

755_G2

Warto także wspomnieć czym są owe rdzenie obliczeniowe. Dzięki architekturze HSA rdzenie graficzne mogą działać równorzędnie z rdzeniami procesora, mając jednocześnie dostęp do tego samego obszaru pamięci RAM oraz wirtualnej, a nawet są w stanie wydawać polecenie pozostałym komponentom, w tym CPU.

Jak testujemy

W teście przyjąłem dość ważną zasadę. O ile laptop ma ekran o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli, to za podstawową rozdzielczość do gier uznaję w tym przypadku 1366 x 768 pikseli. Powód ku temu jest bardzo prosty – zdecydowania większość komputerów mobilnych obsługuje właśnie taką ilość punktów na wyświetlaczu i na pewno w sprzedaży będzie dużo więcej takich laptopów z nowym APU od AMD z Radeonem R6 niż z Full HD.

Gramy

FIFA 15

Na pierwszy rzut wziąłem się za jedną z najpopularniejszych gier sportowych świata, czyli FIFĘ 15. Warto zauważyć, że o ile FIFA 14 nie była specjalnie wymagająca dla komputerów, o tyle „piętnastka” zdecydowanie podniosła poprzeczkę i do płynnego działania potrzebuje dużo wydajniejszych podzespołów niż poprzedniczka.

fifa-15-pc (46)

FIFA 15 była jak najbardziej grywalna na testowym laptopie. Wystarczy tylko ustawić rozdzielczość 1366 x 768 pikseli i nieco obniżyć pozostałe ustawienia graficzne, aby gra stała się w pełni płynna. I trzeba przyznać, że przy 15,6-calowym ekranie grafika wygląda wtedy niemal tak samo, jak przy najwyższych ustawieniach na 23-calowym monitorze. Poza tym powiedzmy sobie to wprost – grafika w przypadku takiej gry, jak właśnie FIFA, schodzi na dalszy plan.

FIFA 14

Nie byłbym sobą, gdyby nie sprawdził też grafiki w FIFA 14. Zacząłem od sporo lepszych ustawień, jak w przypadku najnowszej części, czyli rozdzielczości 1920 x 1080 i średnich ustawień szczegółowości. I o ile „piętnastka” pozwalała na średnio 28 klatek na sekundę przy rozdzielczości 1366 x 768 pikseli, o tyle „czternastka” działała już średnio w 45 klatkach na sekundę przy 1080p. A to jasny sygnał do tego, że ustawienia graficzne można jeszcze nieco poprawić, jeśli komuś wystarczy np. 30 klatek na sekundę.

Tomb Raider

Czas przejść do jeszcze bardziej wymagających tytułów. Niedawno, w promocyjnej cenie zakupiłem najnowsze przygody młodziutkiej Lary Croft i jestem grą po prostu zachwycony. Słyszałem wiele zachwytów nad tym tytułem, ale Tomb Raider jakoś nigdy mnie nie przekonywał. Jednak gra z 2013 roku to zupełnie nowe rozdanie i zupełnie inny tytuł niż wcześniejsze przygody pani archeolog.

Tomb-Raider-2013-00

Testowanie Tomb Raidera zacząłem od najwyższej rozdzielczości i dość wysokich ustawień szczegółowości. Niestety, Radeon R6 nie dał sobie rady. Co prawda średnio 17 klatek na sekundę to nie tragedia, ale trudno w tym przypadku mówić o płynnej rozgrywce. Jednak wystarczyło zmniejszyć rozdzielczość do 1600 x 900 pikseli, a detale ustawić na średnie, aby uzyskać 28 klatek na sekundę, co już pozwala na dość komfortową grę. Przy zakładanej rozdzielczości 1366 x 768 Radeon R6 nie ma żadnych problemów z renderowaniem… urodziwej Lary Croft.

A Tomb Raider, pomimo tego, że to zeszłoroczna gra, cały czas może pochwalić się naprawdę dobrą grafiką i wcale nie jest to prosta gra do renderowania dla karty graficznej. Przy okazji to świetny tytuł, przy którym można się bawić przez wiele godzin. Jeśli jeszcze nie próbowaliście nowych przygód Lary Croft, to serdecznie polecam. Tomb Raidera można teraz znaleźć w niezwykle korzystnej cenie, a zabawa jest naprawdę przednia.

GRID: Autosport

Pamiętajmy, że testowany EliteBook 755 G2 to przede wszystkim komputer biznesowy, więc korzystać będą z niego nieco inni gracze. Nie jest to sprzęt stworzony z myślą o hardcore’owych miłośnikach wirtualnych rozgrywek, a raczej człowiekowi, który wraca z pracy i ma ochotę na chwilę usiąść przed ulubioną grą, np. przejeżdżając jeden lub dwa wyścigi. Dlatego też na liście musiała pojawić się jakaś „ściganka”.

Wybór padł na GRID: Autosport, ponieważ jest to nowa i dość wymagająca gra. Sam byłem ogromnie ciekaw, jak Radeon R6 wypadnie w przypadku takiego testu. Ustawienia zacząłem od średnich. Miałem chyba nosa, ponieważ gra osiągnęła 32,4 klatki na sekundę. Niemal idealna płynność, która jest potrzebna do spokojnej gry. Zatem przemierzanie asfaltowych tras i walczenie o miano najszybszego jest jak najbardziej możliwe.

Wolfenstein: The New Order

Jedna z moich ulubionych gier ostatnich miesięcy. Nie tylko strasznie wciąga i dobrze wygląda (a przez to jest dość wymagająca), to jeszcze ma sporo polskich akcentów. Jedyną wadą gry jest to, że jest stosunkowo krótka.

Wolfenstein®: The New Order_20140523211938

Jednak w naszym przypadku najważniejsze jest to, że grę dało się uruchomić i zabijać kolejnych nazistów w celu uratowania świata. Średnie ustawienia szczegółowości w połączeniu z niską rozdzielczością i mamy 30,9 klatek na sekundę. Nie ma już pola do poprawy, ale jednocześnie rozgrywka jest wystarczająco płynna. Jeśli jeszcze w Wolfenstiena nie graliście, to mocno polecam! To naprawdę świetna gra.

The Sims 4

Kto nie grał w Simsy niech pierwszy rzuci kamień. Symulator życia to z jednej strony gra, z której wiele osób, mówiąc kolokwialnie, po prostu się nabija, a z drugiej strony wszyscy w nią grali i kolejne części biją rekordy popularności. Dlatego też najnowsza odsłona dzieła Maxis musiała znaleźć się w naszym zestawieniu.

THE SIMS 4

Mogłoby się wydawać, że Simsy to nie jest zbyt wymagająca gra. Nic bardziej mylnego. Spora liczba detali, mnóstwo obiektów na ekranie i mamy tytuł, który wysoko stawia poprzeczkę procesorom i kartom graficznym. Jednak R6 jest sobie w stanie z tym zadaniem poradzić.

Jeśli planujecie płynną rozgrywkę, to konieczne będzie zmniejszenie detali. Przy takich ustawieniach Simsy osiągają 29,6 klatek na sekundę. To spokojnie wystarczy, aby cieszyć się grą, bo przecież nie jest to bardzo dynamiczna rozgrywka.

Plants vs. Zombies Garden Warfare

Seria Plants vs Zombies zyskała popularność dzięki tytułom mobilnym. Ustawianie kwiatów i ochrona domu oraz ogródka przed zmasowanymi atakami zombie to było coś, co spodobało się wielu graczom. Teraz, na bazie popularności serii stworzono grę na komputery, w której w teorii chodzi o to samo, czyli zabijanie zbombiaków, ale w praktyce jest to zupełnie inna gra. Przede wszystkim Garden Warfare to tytuł multiplayerowy, w którym łączymy swoje siły z innymi graczami. Po drugie, jest to gra trójwymiarowa w stylu FPS-a. Już nie chodzi o to, aby ustawiać kwiaty w odpowiednich miejscach. Teraz sami jesteśmy takim kwiatem, możemy nim biegać i strzelać do pociesznych stworków.

I Radeon R6 radzi sobie także z tą grą. Niższe ustawienia szczegółowości, nieco obniżona rozdzielczość i Plants vs Zombies: Garden Warfare działa spokojnie w 30 klatkach na sekundę. Nie sposób też nie wspomnieć o tym, że gra obsługuje Mantle, co w tym przypadku jest informacją niezwykle ważną.

Battlefield 4

No i najlepsze na koniec. Tak zwana wisienka na torcie. Test ostateczny. Szczerze? Byłem przekonany, że żadna zintegrowana karta nie jest w stanie sobie poradzić z FPS-em od Dice i Electronic Arts. Nawet mój komputer stacjonarny nie daje rady na wysokich ustawieniach graficznych (chociaż przy rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli). Przed testem dałbym sobie rękę uciąć, że nawet przy 720p i niskich ustawieniach szczegółowości Radeon R6 nie zapewni płynności na poziomie 25-30 klatek na sekundę. No i dzisiaj chodziłbym bez ręki.

battlefield 4

Wiedziałem, że nie ma co owijać w bawełnę. Battlefield to jedna z najbardziej wymagających gier na rynku, więc od razu ustawienia grafiki zacząłem od zbicia rozdzielczości do 1366 x 768 pikseli i niskich ustawień szczegółowości. Radeon R6 może i jest wydajną kartą, ale tytuł od Dice i EA to jednak monstrum, z którym nie radzą sobie nawet dedykowane układy.

I okazało się, że miałem rację. Rozgrywka co prawda była płynna, ale średnio 31 klatek na sekundę nie daje już wielkiego pola do poprawy. Nie zmienia to jednak faktu, że kupując laptopa z dedykowaną kartą graficzną AMD możecie pograć w Battlefielda 4, nawet online. Wrażenia graficzne może i nie będą takie same, jak na komputerze stacjonarnym, ale przecież grywalność liczy się najbardziej, a tej BF4 raczej nie brakuje.

Jak to możliwe, że Battlefied 4 działa płynnie na laptopie ze zintegrowaną kartą graficzną? Ogromna w tym zasługa technologii Mantle. FPS obsługuje API niskiego poziomu, tak samo, jak testowana karta graficzna. Dzięki temu można uzyskać lepsze rezultaty.

Da się? Da się!

AMD PRO A10-7350B z Radeonem R6 mocno mnie zaskoczył. We mnie wciąż pokutowało przekonanie, że zintegrowane karty graficzne nadają się tylko do pracy i sapera lub pasjansa. Jednak obcowanie z układem czerwonych zmienił we mnie to przekonanie. APU od AMD pozwala pograć i to nawet w bardziej wymagające tytuły, włącznie z tymi najtrudniejszymi dla karty graficznej. Jasne, że nie mamy co liczyć na wysokie ustawienia graficzne, ale to przecież nie zawsze jest najważniejsze.

Tagi: ,
Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement