Samsungu – Huawei już po ciebie idzie. I pokona cię twoją własną bronią

Relacja/Sprzęt 05.09.2014
Samsungu – Huawei już po ciebie idzie. I pokona cię twoją własną bronią

Kilka lat temu słysząc markę „Huawei” pomyślelibyście o biednej, chińskiej firmie, która tworzy plastikowe smartfony dla najmniej zamożnych osób. Teraz jest to drugi pod względem udziału w rynku wytwórca smartfonów z Androidem i trzeci w ogóle. Jednak Huaweiowi to nie wystarczy. Jego głównym celem jest dalsze zwiększanie udziałów i strącenie z pozycji lidera Samsunga. Może być to o tyle trudne zadanie, że Huawei podąża ścieżką dokładnie wydeptaną przez koreańskiego konkurenta.

Świadom tego jest każdy, kto śledził historię obu przedsiębiorstw. Samsung również zaczynał jako azjatycka firma, która produkowała „podróbki iPhone’ów”. Jak na ówczesne telefony z Androidem urządzenia koreańskiej firmy prezentowały się całkiem dobrze, ale porównania z iPhonem po prostu nie dało się wygrać. Jednak Android zaczął ewoluować, a wraz z nim producenci sprzętu. Samsungowi jako jedynej firmie udało się tak mocno wypromować swoją linię produktową, że rozpoznaje ją niemal każdy. W niektórych regionach może być znacznie popularniejsza od iPhone’a. Do tego samego dąży Huawei. Chce, by człowiek myśląc „smartfon”, myślał też „Ascend”.

I może jej się to udać. Wszystko dzięki strategii, którą… wcześniej stosował właśnie Samsung.

Chodzi o zalanie rynku ogromną liczbą modeli. Tak, by w każdym przedziale cenowym znalazł się choć jeden Ascend. Strategia ta działa, czego dowodem jest fakt, że Huawei zanotował 95% wzrost liczby sprzedanych smartfonów na świecie. Największe wzrosty zanotował w Afryce i na Bliskim Wschodzie – tam sprzedało się 550 proc. więcej urządzeń Huaweia, niż rok temu. Na pozostałych kontynentach (poza USA) wzrost wynosił 100-300 proc. Imponująco dużo. Dzięki temu Huawei ma w garści przeszło 6,9 proc. całego rynku smartfonów.

BwsQIuoIEAAqxvP

Pierwszy ruch strategii już się udał Huaweiowi. Jego telefony mają miliony ludzi, korzystają z nich, być może zostaną z marką. Teraz chińska musi pokazać, że ich produkty nie są byle chińszczyzną, ale produktem premium, luksusowym i nie ustępującym konkurencji. Huawei tak jak niegdyś Samsung chce walczyć na liczby. Pokazuje twarde dane mówiące, że jego smartfony są najlepsze.

Huawei Ascend Mate 7

Przykładem tego może być zaprezentowany wczoraj Ascend Mate 7. Ramka ekranu, która jest tak cienka, że niemal jej nie widać, 83 proc. powierzchni przodu smartfona zajęte przez 6-calowy ekran, obudowa o grubości zaledwie 7,9 milimetrów, dwa dni pracy na akumulatorze ośmiordzeniowy procesor Kirin 925, w dodatku własnej produkcji. Każdy kto mniej lub bardziej interesuje się techniką musi przyznać, że te liczby robią wrażenie.

Huawei Ascend Mate 7 Ekran

Niezwykle irytuje mnie, gdy podczas prezentacji nie dowiaduję się niczego konkretnego.

Przedstawiciele firm mówią o tym, jak ten lub inny telefon zmieni życie i ułatwi codzienne zadania lub pozwoli zrobić zdjęcie. Jednak każda zorientowana osoba wie, że każdy telefon to robi. Zostawcie sobie takie hasła na spoty reklamowe! Grunt to umiejętnie pokazać, czemu mam wybrać akurat ten, a nie inny smartfon i Huawei właśnie to robi. Chińska firma pokazuje, że choć tworzy produkt dla zwykłych ludzi, to nie traktuje przedstawicieli mediów jak idiotów i zamiast rzucać frazesami opowiada o szybkim LTE, wydajności i zastosowanych w urządzeniu sensorach. Konkretnie pokazuje, w czym ich produkt nie ustępuje konkurencji lub jest od niej lepszy.

Huawei Ascend Mate 7 Bateria

Nie oznacza to jednak, że firma skupia się na pustych megahercach i rdzeniach. Nie jest to telefon pokroju One Plus One, który starcia mediowe zdobywa tylko niską ceną i dobrą specyfikacją. Huawei zdaje sobie sprawę z tego, że smartfon to nie gadżet dla 30-letniego informatyka w koszuli umorusanej pizzą, to narzędzie pracy. A takie musi być, wygodne, bezproblemowe, użyteczne i ładne.

Huawei Ascend Mate 7 emui 3

To dzięki nakładce EMUI 3.0, która pozwala lepiej zarządzać zdjęciami, jest zoptymalizowana do pisania jedną ręką. Oprócz tego Huawei odpowiada o własnym, lepszym niż u konkurencji skanerze linii papilarnych, trybie gościa i możliwościach aparatu. W mądry sposób łączy twarde, techniczne dane z ich zastosowaniami i prowadzi prezentację w taki sposób, że zainteresuje zarówno nerda, jak też zwykłego użytkownika. Wszystkie te zabiegi zastosował też przy okazji Ascenda G7, który także prezentuje się wyjątkowo dobrze, choć widać, że jest to bardziej zwykły smartfon niż Mate 7.

Huawei Ascend G7

To nie jedyne pola, na których Huawei kopiuje Samsunga.

Pamiętacie aferę z optymalizacją smartfonów pod kątem testu 3D Mark? Największy udział w tym procederze brał Samsung, niewiele gorszy był HTC. Kilka dni temu z benchmarka 3D Mark został usunięty smartfon Ascend P7, który na potrzeby testu był podkręcany do poziomu 1,8 GHz i dzięki temu osiągał wynik 7462 punktów. Bez takiego ulepszacza smartfon Huaweia miał znacznie mniejszy wynik wynoszący zaledwie 5816 punktów.

samsung galaxy s

Huawei nawet obrał taką samą linię obrony jak Samsung i powiedział, że konfiguracja procesora jest dynamicznie dopasowywana do obciążenia systemu, a 3DMark sprawia, że urządzenie funkcjonuje pod pełnym obciążeniem. Oczywiście jest to bujda na resorach i zapewne Huawei niedługo wycofa się z tego oświadczenia i… cichcem wypuści aktualizację usuwający to ulepszenie. Nie będzie to jednak ważne, bo nikt o tym nie będzie pamiętał, a według pierwszych recenzji Ascend P7 będzie piekielnie szybki.

Huawei Ascend P7 01

Bardzo ważne jest też, że wszystkie telefony Samsunga i Huaweia wychodzą pod jedną marką: w przypadku pierwszej firmy jest to Galaxy, a drugiej Ascend. Co prawda robią to również inne firmy, ale to Samsung (a może Apple?) zapoczątkował takie nazewnictwo. To ważne, ponieważ sprawia, iż mimo obecności na rynku wielu modeli urządzeń, użytkownik myśli, że jest to jeden sprzęt. Wiecie, naogląda się reklam Galaxy S5, potem w salonie przy przedłużaniu umowy weźmie Galaxy Core, a potem dziwi się, czemu to wszystko tak źle działa. Rozwiązanie to nie jest nieetyczne, jest to zwykły zabieg marketingowy, który działa. Huawei jest tu po prostu Samsungiem-Bis.

Jednak czy idąc wydeptaną ścieżką głównego konkurenta chińska firma może go wyprzedzić?

Jak najbardziej tak. Skoro Huawei tworzy sprzęty równie dobre jak Samsunga, musi do tego zawalczyć ceną. I robi to. Pamiętacie sugerowaną, premierową cenę Samsunga Galaxy S5? Wynosiła niemal 3000 zł. Sugerowana cena za flagowego Ascenda Mate 7 to 499 euro za wersję z 2 GB pamięci RAM i 16 GB pamięci flash lub 599 euro za wersję wyposażoną w  3 GB pamięci RAM i 32 GB pamięci flash. Pamiętajmy, że to ceny sklepowe i premierowe.

Huawei Ascend Mate 7 Cena

Kilka tygodni po planowanej na październik premierze będą one o kilkaset złotych niższe. Myślę, że jeszcze przed świętami wielu osobom uda się nabyć Mate’a P7 za trochę ponad 1500 zł w gorszej i mniej niż 2000 zł w lepszej wersji. Oczywiście to moje przypuszczenia, ale nawet porównując ceny sugerowane widać, że telefony Huaweia są najzwyczajniej w świecie tańsze od modeli Samsunga. A co za tym idzie, prawdopodobnie prędzej lub później będą się lepiej od nich sprzedawać.

I tak naprawdę życzę temu całemu rynkowi, bo nic jak przetasowania na szczycie nie napędzają wzajemnej konkurencji, na której korzystamy my wszyscy.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement