Po cichu, bez żadnych fanfar iPhone może już robić to, co w Galaxy S5 miało być marketingową lokomotywą – mierzyć puls

Artykuł/Sprzęt 01.07.2014
Po cichu, bez żadnych fanfar iPhone może już robić to, co w Galaxy S5 miało być marketingową lokomotywą – mierzyć puls

Jedną z ciekawszych nowości w Samsungu Galaxy S5 była możliwość mierzenia pulsu bez konieczności użycia żadnego dodatkowego przyrządu. Taką możliwość oferuje również… iPhone dzięki, między innymi, zewnętrznej aplikacji od Withings.

Withings opisywałem niedawno przy okazji wagi, która działa w chmurze. Aplikacja, która ją obsługuje dziś otrzymała istotną aktualizację. Jedną z nowości jest właśnie możliwość mierzenia pulsu.

Pomiaru dokonuje się dokładnie w ten sam sposób, co w Galaxy S5. Gdy zaświeci się lampa błyskowa na tylnej obudowie iPhone’a, należy na niej i na oczku kamery umieścić palec, przytrzymać przez moment nieruchomo, by w aplikacji Withings otrzymać wynik pomiaru.

Skuteczność takiej metody jest oczywiście dość wątpliwa. Nie można na niej zbytnio polegać, szczególnie że – jak udało mi się udowodnić testując trzy nowe urządzenia Samsunga przygotowane do pomiaru pulsu  – wyniki potrafią odbiegać od siebie znacznie. W przypadku Withings trzy pomiary z rzędu dały bardzo podobne wyniki. To oczywiście niewiele znaczy. By to skonfrontować z innymi wynikami, należałoby wykonać testy także na innych urządzeniach.

Ciekawsze jest jednak co innego.

Oto zupełnie kuchennymi drzwiami iPhone zyskuje bardzo ciekawą opcję, którą Samsung ogłaszał jako jedną z marketingowych lokomotyw Galaxy S5. A tu proszę – zewnętrzna, dość niszowa aplikacja, powiela tę funkcjonalność bez większych fanfar.

Już wcześniej się o tym mówiło, że iPhone 5S jest tak naszpikowany różnymi sensorami, niekiedy kompletnie bez wiedzy ogółu użytkowników, czy mediów, że już dziś jest przygotowany na to, by urządzenie technologii ubieralnej (np. iWatch) świetnie z nim współpracowało.

To ważne, bo patrząc na to, w którą stronę poszedł Google ze swoim Android Wear, widać, że Apple może mieć zupełnie co innego do zaoferowania przy okazji swojego zegarka. Zamiast przenosić funkcjonalność smartfona na nadgarstek i atakować go zylionem wibrujących powiadomień, może zrobić z niego urządzenie zupełnie nowej generacji bardziej związanym z zupełnie nową działką – medycyną.

To z kolei otwiera drzwi do potężnego nowego rynku. A w to Apple’owi graj.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement