Rozmowy kontrolowane – jak korzystamy w Polsce z bezpiecznych komunikatorów?

Artykuł/Longform 08.07.2014
Rozmowy kontrolowane – jak korzystamy w Polsce z bezpiecznych komunikatorów?

Mogłoby się wydawać, że po wszystkich ostatnich aferach związanych z prywatnością naszych danych i rosnącą świadomością, że dla wielu internetowych firm jesteśmy jedynie produktem – źródłem informacji, „bezpieczne” komunikatory internetowe staną się hitem. Zapytaliśmy więc o to polskich internautów. Wyniki nie napawają niestety optymizmem.

Przede wszystkim zdecydowana większość z ankietowanych, a byli to głównie ludzie, którzy ze znajomości internetu oraz potencjalnych zagrożeń mogliby prawdopodobnie zdawać egzamin i to z dobrym wynikiem, w ogóle nie korzysta z tego typu oprogramowania. Choć pewnie gdyby podobną ankietę przeprowadzić rok czy dwa lata temu, wynik byłby jeszcze gorszy.

Wysoka cena wejścia

Łatwo przy tym domyślić się przyczyn takiego stanu rzeczy. Przede wszystkim wejście na nową platformę komunikacyjną wiąże się z bardzo dużym wysiłkiem. Podczas gdy swoją sieć kontaktów na Facebooku czy WhatsAppie większość z nas może już nazwać niemal kompletną, w przypadku tzw. bezpiecznych komunikatorów konieczne jest budowanie wszystkiego od zera.

telegram aplikacja

Właśnie ten powód jako podstawowy, wskazała prawie połowa osób, które nie korzystają z takich aplikacji. Na Facebook Messengerze czy podobnych komunikatorach mają zbyt dużo znajomych przyzwyczajonych do tego rodzaju komunikacji. Namówienie każdego z nich na instalację nowego programu, rejestrację i nauczenie się jego obsługi nie wszyscy mają czas i siłę. A kiedy nie mamy z kim rozmawiać, komunikator traci całkowicie sens.

Przyzwyczajenie okazuje się jednak problemem nie tylko w przypadku znajomych, ale i nas samych. Prawie co piąta z ankietowanych osób nie szuka nowych, bezpieczniejszych rozwiązań właśnie z tego powodu. Skoro coś działa i nauczyliśmy się z tego korzystać, to dlaczego cokolwiek zmieniać?

Dodatkowo, całkiem spora grupa osób uznała, że z takich czy innych powodów nie zależy im na bezpieczeństwie komunikacji w sieci. Równie dużo użytkowników o bezpiecznych komunikatorach… nawet nie słyszała.

Jak rozmawiać bez znajomych

Efekty takiego podejścia i niewielkiej świadomości użytkowników internetu widać zresztą doskonale. Większość osób, które korzystają z bezpiecznych komunikatorów oceniła, że mało kto w ich otoczeniu orientuje się w ogóle w tej kwestii, a jeszcze mniej spośród tej, i tak niewielkiej grupy, korzysta z tej wiedzy.

smartfon z androidem

Cieszy przy tym fakt, że pojawiły się odpowiedzi, zgodnie z którymi istnieją grupy osób, wśród których wszyscy lub większość ma świadomość istnienia tego typu aplikacji. Niestety i tutaj wcale nie oznaczało to, że aktywnie z nich korzystają. Jednocześnie niemal tak samo liczne były przypadki, kiedy nikt w naszym kręgu nie wie, ani nie używa programów takich jak np. Telegram.

Starania, mające na celu przekonanie naszych przyjaciół do bezpiecznej komunikacji również nie zawsze kończą się wielkim sukcesem. Co dziesiątej osobie nie udało się przekonać nikogo. Z drugiej strony, co trzeciej osobie udało się przekonać więcej niż 10 osób, co trzeba uznać za bardzo dobry wynik.

W ostatecznym rozliczeniu w większości przypadków z budowaniem wielkich bezpiecznych „książek adresowych” trzeba jednak jeszcze poczekać. Większość ankietowanych stwierdza wprost, że w porównaniu do listy z innych komunikatorów, lista bezpiecznej komunikacji wygląda gorzej niż mizernie.

Brak zaufania…

„Żeby odłączyć się od wszędobylskiego Facebooka”, „Korzystałem z WhatsApp, ale nie ufam Facebookowi” – takie odpowiedzi padały przeważnie na pytanie o to, dlaczego użytkownicy zaczęli w ogóle poszukiwania bezpiecznych komunikatorów. Trudno się zresztą dziwić – Facebook Messenger i WhatsApp dominują na polskim rynku komunikacji mobilnej. Do niedawna jeszcze ten drugi można było uznawać za „nienadzorowaną” alternatywę dla produktu Zuckerberga, ale po niedawnym przejęciu nie ma o tym oczywiście mowy.

Sony-Xperia-SP-lte-smartfon-telefon-telefonsony-android-exmor-aparat-walkman-plus-orange-tmobile-play_15

Co najciekawsze, niechęć do Facebooka wydaje się być o wiele częstszym powodem poszukiwania alternatywnych, bezpiecznych komunikatorów, niż obawa przed podsłuchem ze strony innych firm czy organizacji. Użytkownicy, którzy chcieli zadbać o całkowitą prywatność danych, są w tym przypadku w zdecydowanej mniejszości.

… i zaufanie (prawie) bez granic

Przekłada się to też w pewnym stopniu na fakt, że większość z poszukujących bezpiecznych komunikatorów, nie przykłada się specjalnie do szczegółowej weryfikacji ich bezpieczeństwa. Wystarczy, że nie należą do Facebooka czy żadnej innej wielkiej organizacji, a ich zabezpieczenia zostaną potwierdzone w internecie.

smartfon

Oczywiście żaden niemożliwy do złamania i całkowicie bezpieczny komunikator prawdopodobnie nie istnieje. Z drugiej strony, ktoś stwierdził kiedyś, że najłatwiejszym sposobem na nieograniczone podsłuchiwanie użytkowników byłoby… stworzenie odpowiedniego komunikatora i promowanie go właśnie jako bezpiecznego. I jest w tym sporo racji, tym bardziej, że profesjonalne weryfikacje prawdomówności twórców są dokonywane stosunkowo rzadko. Nie każdy też sięgnie w pierwszej kolejności po analizę dokonaną przez zawodowców – czasem wystarczą zwykłe komentarze czy opinie innych użytkowników. Łatwiejsze do zrozumienia dla przeciętnej osoby, ale też o wiele łatwiejsze do zmanipulowania.

Nie oznacza to jednak, że nikt nie sprawdza na własną rękę, czy może zaufać nowej aplikacji. Niektórzy deklarują, że zapoznali się z jej kodem źródłowym, dokumentacją, bardziej zaawansowanymi analizami lub skorzystali ze specjalnych narzędzi do sprawdzenia z czym komunikuje się tak naprawdę program. Trzeba jednak przyznać, że jest ich stosunkowo niewielu, a i dokładnie tyle samo osób w ogóle nie sprawdza niczego.

smartphone

Niewiele osób zadaje sobie też trud, aby sprawdzić wszystkie dostępne na rynku opcje. Większość ankietowanych zna tylko jeden taki komunikator i tylko z tego jednego korzysta. Jak można się domyślić, jest to przeważnie Telegram, który okazał się być globalnie jednym z największych zwycięzców mody na takie aplikacje – pozostałe w Polsce praktycznie nie istnieją. Jeśli więc planujemy wejść na ten rynek jako użytkownik i nie zaczynać z absolutnie pustą listą kontaktów, to właśnie ten produkt może okazać się najbardziej godnym uwagi.

Dodatek

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe ograniczenia, trudno zakładać, aby bezpieczne komunikatory były podstawą komunikacji dla większości. Tylko co piąta osoba korzysta wyłącznie z tego typu oprogramowania, a cała reszta musi posiłkować się bardziej „głównonurtowymi” rozwiązaniami.

telefon

Obydwie grupy stosują jednak bezpieczną komunikację w podobnych celach. Nie są to o dziwo rozmowy służbowe czy rozmowy, których treści można uznać za bardzo poufne. Są to w w większości rozmowy z najbliższymi znajomymi i rodziną oraz z… osobami, które również korzystają z tego komunikatora, ale które poznaliśmy właśnie przez to, że z niego korzystają i wcześniej nie zaliczaliśmy ich do grona znajomych.

Co ciekawe, co czwarty użytkownik korzysta z bezpiecznej komunikacji niezależnie od rodzaju przesyłanych treści – czy są to rozmowy ze współpracownikami czy z rodziną – stara się po prostu zaszyfrować wszystko.

Bezpieczeństwo czy wygoda?

Oczywiście badając niemal wyłącznie grupę bardziej zaawansowanych użytkowników internetu otrzymujemy mocno zdeformowane wyniki. W rzeczywistości grupa osób, które z bezpiecznych komunikatorów w ogóle nie korzystają lub nawet nie mają o nich pojęcia, jest w Polsce z całą pewnością o wiele większa. Nawet wśród moich znajomych, dla których komputer nie jest niczym strasznym, hasło „bezpieczny komunikator mobilny” nie wywołuje żadnych emocji i nawet po wytłumaczeniu (ogólnym) zasad jego działania, niespecjalnie są nim zainteresowani.

Trudno jest bowiem przekonać kogokolwiek do rezygnacji z wygody, którą ma praktycznie od samego początku przygody z internetem, na rzecz tak wirtualnego dobra, jakim jest prywatność komunikacji. Nie wszystkim jest to bez wątpienia potrzebne – codzienne informacje z naszego życia nie stanowią raczej szczególnie wartościowych treści dla organizacji, które mogłyby chcieć nam w jakikolwiek sposób zaszkodzić. Warto jedynie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy naprawdę chcemy, aby wszystkie nasze działania w internecie znajdowały się w rękach jednego czy dwóch podmiotów.

Z całą pewnością nie jest to zdrowa sytuacja.

Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement