Podpisała dwa kontrakty i wartość jej akcji wzrosła o 95%. Poznajcie Ambarellę

News/Sprzęt 04.07.2014
Podpisała dwa kontrakty i wartość jej akcji wzrosła o 95%. Poznajcie Ambarellę

Słyszeliście nazwę Ambarella? Szczerze wątpię. Ja o tej firmie dowiedziałem się po raz pierwszy, przypadkowo trafiając na newsa na jej temat na CNBC. Nie jest to nowy gracz na rynku. Ale dzięki właśnie podpisanym kontraktom z firmami takimi, jak Google czy GoPro, błyskawicznie zaczęła piąć się na szczyt.

Na pewno znacie takie firmy jak Texas Instruments czy Qualcomm. Natomiast Ambarella? Co to takiego… Jestem pewien, że większość z was po raz pierwszy słyszy tę nazwę. Okazuje się jednak, że wkrótce usłyszymy o niej znacznie więcej. Póki co, jej kapitalizacja wynosi 900 milionów dolarów, czyli tyle co nic, porównując ze znanymi producentami układów scalonych. Ale inwestorzy szaleją, a jej wartość jej akcji rośnie w błyskawicznym tempie. Skąd takie zainteresowanie? Wystarczyły dwa kontrakty. Jeden z Google, drugi z GoPro, by wartość akcji wzrosła o 95 procent w przeciągu ostatniego roku.

Ambarella wychodzi ze swojej niszy

Firma ta koncentruje się na jednym, konkretnym rynku: na układach scalonych zoptymalizowanych do wydajnego przetwarzania strumienia wideo. Została założona w 2004 roku, a wypuściła swoje akcje dopiero w 2012 roku. Jej głównymi partnerami są firmy zajmujące się systemami bezpieczeństwa: kamery przemysłowe, systemy FLIR i tym podobne.

Inwestorzy jednak zainteresowali się na poważnie Ambrellą dopiero gdy ta nawiązała współpracę z GoPro, czyli znanym producentem kamer sportowych. Pierwsza wstępna współpraca została nawiązana już 2009 roku. Od tej pory GoPro i Ambarella są partnerami, praktycznie każda kamerka tej firmy zawiera technologię opracowaną przez Ambarellę. Teraz jednak współpraca znacznie się zacieśnia: współpraca z GoPro zapewnia Ambarelli 25 procent przychodów.

ambarella-dsc-hardware-platform

Jednak gdyby ta firma miała tylko jednego, znanego partnera, wróżyłoby to dobrze jej przyszłości. Ambarellą zainteresował się jednak jeszcze jeden „medialny” gigant. Mowa tu o Google. Ambarella zajmie się opracowywaniem elektroniki do u-gadżetów a także systemem kamerek do wprowadzanej właśnie usługi Google Helpouts.

Dla przypomnienia: Helpouts to usługa, która ma łączyć ekspertów z potrzebującymi. Innymi słowy, jedna osoba, jako ekspert (nauczyciel muzyki, językoznawca, informatyk, itd.) udostępnia siebie i swój wolny czas internautom i udziela lekcji, porad czy innej pomocy za stosowną opłatą. Całość ma działać na bazie zmodyfikowanego komunikatora Hangouts, a Ambarella będzie producentem kamerek dla tychże ekspertów.

Nie zapomina jednak o swoich korzeniach

Mimo iż współpraca z GoPro i Google jest nośna i medialna, to szefostwo firmy nie zapomina o źródle, które zapewniało jej do tej pory 45 całych przychodów. Czyli wyżej wspomnianymi kamerami przemysłowymi i innymi specjalistycznymi rozwiązaniami. Coraz większą popularnością we wschodniej Europie cieszą się też samochodowe wideorejestratory i w to Ambarella również zamierza inwestować, wykorzystując swoje wyspecjalizowane i (ponoć, jak wynika z danych technicznych publikowanych w Sieci) niesłychanie energooszczędne mikroprocesory.

Rozwój tej firmy będę obserwował z zainteresowaniem. Bowiem teraz jest idealny moment na jej… przejęcie. Nvidia, Google czy nawet Facebook, jeżeli potrzebowaliby własności intelektualnej Ambarelli czy jej zasobów, powinny się zainteresować kupnem jej właśnie teraz. Patrząc bowiem na rosnącą wartość jej akcji, z biegiem czasu stanie się to coraz mniej opłacalne. Z drugiej jednak strony, nikt przecież nie powiedział, że Ambarella nie może dalej samodzielnie się rozwijać i rozkwitać. Póki co, ta dość spora niespodzianka na rynku IT, radzi sobie świetnie.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement