Ekran główny naszych smartfonów czeka rewolucja. Nie ma innego wyboru

Felieton/Technologie 27.06.2014
Ekran główny naszych smartfonów czeka rewolucja. Nie ma innego wyboru

Stwierdzenie, że ekran główny Androida czy innych systemów mobilnych w ogóle nie zmienił się od momentu pierwszej rewolucji smartfonowej byłoby oczywiście nieprawdą. Widgety, kafelki i inne rozwiązania nie wpłynęły jednak zasadniczo na korzystanie z tego elementu OS. To nadal w większej mierze nic innego niż „półka” na ikony. Do tego statyczna, podczas gdy my żyjemy w ciągłym ruchu. Czas, żeby smartfon dojrzał i do tego.

Siedzimy w domu? Ta sama siatka aplikacji i widgety. Jedziemy samochodem? To samo. Wyprowadzamy psa? To samo. Robimy zakupy? Nadal to samo. Jesteśmy w pracy? Wciąż te same ikony. Zawsze, wszędzie, niezależnie od sytuacji – nic się w tej kwestii nie zmienia. A przecież w każdym z tych przypadków potrzebujemy innego zestawu aplikacji, inne informacje dostępne na pierwszy rzut oka są dla nas niezbędne. To, co na zakupach powinno być pod ręką, w pracy raczej nie ma większego znaczenia.

bezpieczenstwo smartfona

Nie ma jednak powodu, żeby się oszukiwać czy w jakikolwiek sposób wywyższać którykolwiek system. W wersjach dostarczanych przez producentów, każdy z nich pasuje do powyższego opisu. Nawet pomimo tego, że rozwój tych platform trwa już długie lata, statyczna lista programów pozostaje nietknięta.

Powodów takiego stanu rzeczy jest pod dostatkiem. Przede wszystkim ludzie nie lubią zbyt dużych zmian, co widać chociażby po zmaganiach Microsoftu z przyzwyczajeniem ludzi do UI Windows Phone. UI pięknego, ale jednak zasadniczo innego od tego, do czego przez lata przywykliśmy.

Do tego ekran główny jest najzwyklej w świecie lekceważony przez producentów. O wiele łatwiej sprzedać potencjalnemu klientowi lepszy aparat, lepszy ekran, więcej pamięci czy nawet więcej aplikacji, niż ekran główny, który choć lepszy od klasycznego, trzeba… wytłumaczyć. Nikt nie chciałby raczej kupić telefonu i z przerażeniem stwierdzić, że nagle poznikały mu wszystkie ikony i zastąpiły je inne. Przecież sam je tam ustawił!

smartfon

Mimo to trudno uwierzyć w to, że za jakiś czas ekrany główne naszych telefonów będą nadal tak samo martwe, jak obecnie. Owszem, być może ich ogólny wygląd będzie bardzo zbliżony do tego, który widzimy dziś, ale pod tą warstwą będzie pracować o wiele więcej inteligentnych mechanizmów. I jeśli ktoś szuka elementu, którego dotknie kolejna rewolucja, to z całą pewnością znajdzie go właśnie tu. W miejscu, na które patrzymy od razu po pierwszym uruchomieniu telefonu.

Skąd takie wnioski? Jednym z bodźców jest oczywiście o dzisiejszy debiut Aviate w wersji przeznaczonej dla szerszej publiczności. Do tej pory aplikacja dostępna była jedynie dla osób, które zgłosiły się do programu i cierpliwe czekały na zaproszenie. Po przejęciu przez Yahoo! udało się to innowacyjne rozwiązanie dopracować, doszlifować i w końcu udostępnić wszystkim. I zdecydowanie warto.

Nie przypominam sobie bowiem niczego innego, co byłoby w stanie w ciągu ostatnich lat (!) tak bardzo zmienić sposób, w jaki korzystam ze smartfonu. Schemat był zawsze ten sam – najważniejsze aplikacje w „docku”, ważne na pierwszej stronie siatki aplikacji, a reszta gdzieś dalej – w folderach albo luzem. Problem pojawiał się w momencie, kiedy trzeba było wybrać te ważne i najważniejsze. Przecież to wszystko zależy od okoliczności!

aviate 2

Przykładowo w domu nie słucham Spotify z telefonu, ale już wchodząc do auta chciałbym mieć je zawsze pod ręką. Czy w takim razie powinienem ikonę Spotify zastąpić ikoną Listonica? Z jednej strony lepiej jest mieć łatwo listę zakupów, ale z drugiej strony robię je przecież tylko raz czy dwa razy w tygodniu. Z pozostałymi aplikacjami tak samo – pocztę służbową chcę mieć na widgecie, ale tylko w trakcie pracy. Czy mam go codziennie usuwać i dodawać na nowo? Skrót do nowego maila też by się przydał, ale przecież nie jest on mi potrzebny cały czas.

Takie przypadki można mnożyć niemal bez końca. Każdy ma swoje ulubione aplikacje, bez których nie może żyć i każdy ma zestaw przydatnych aplikacji, z których nie korzysta jednak na tyle często, żeby zajmowały miejsce na pierwszych stronach list. Efekt? Nam trudniej… ułatwić sobie życie dzięki aplikacjom i jednocześnie programistom trudniej jest nas przy tych aplikacjach utrzymać. Nie wspominając już nawet o tym, że obecne domyślne rozwiązania serwują nam zawsze te same informacje. Przeważnie zbędne w danej chwili.

yahoo aviate

Aviate pokazało, że tę sytuację można zmienić, a Yahoo! pokazało, że widzi w tym interes i będzie starało się w ten sposób dostać na nasze telefony. Można wprawdzie doszukiwać się podobieństw pomiędzy tym i podobnymi produktami, a np. Facebook Home, ale różnice czynią z nich zupełnie odmienne propozycje, z zupełnie innymi szansami na sukces. Po instalacji Aviate kilka tygodni temu nagle wsiadając do auta mam na ekranie głównym Spotify, wchodząc do sklepu – Listonica, wychodząc na spacer – Instagrama, a w trakcie pracy – kalendarz i widget CloudMail. Oczywiście to nie wszystko, ale wystarczy, żeby pokazać o co chodzi.

Swoją szansę dostrzegło w tym segmencie zresztą nie tylko Aviate i nie ma wątpliwości co do tego, że jednym z kolejnych kluczowych elementów, którymi producenci będą się starali przyciągnąć nas do swoich produktów jest właśnie ekran główny. Nokia stworzyła już dwa – Z Launcher, z pomysłowym sposobem aktywacji aplikacji oraz nakładkę dla Androida dla serii X. Samsung ze swoim Terrainem również próbuje zmienić sposób, w jaki korzystamy z telefonu. Twitter ma Covera, a niezależnych produkcji jak EverythingMe można wymienić całkiem sporo.

everythingme2

I tak, rację mają ci, którzy twierdzą, że na początku taka zmiana może być dla wielu użytkowników wstrząsająca, że generuje chaos i burzy ustalony od lat porządek. Ale czas trzeba coś zburzyć, żeby coś zbudować i w tym przypadku wydaje się to wręcz konieczne.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement