Temat tygodnia: Jaka przyszłość czeka Androida? Czy system od jednej firmy zapanuje nad całym naszym życiem?

Felieton/Technologie 29.06.2014
Temat tygodnia: Jaka przyszłość czeka Androida? Czy system od jednej firmy zapanuje nad całym naszym życiem?

W tym tygodniu odbyła się konferencja Google I/O, na której Google przedstawiał nam nową wizję Androida – systemu, który ma być obecny na wszystkich urządzeniach od smartfonów, poprzez telewizory i na samochodach kończąc. Czym będzie Android za kilka lat – dalej tylko systemem operacyjnym czy może platformą, która będzie wykorzystywać urządzenia jako terminale do zarządzania całym naszym życiem?

piotr baryckiPiotr Barycki: Właściwie to o Androidzie już o dłuższego czasu powinniśmy myśleć właśnie w ten sposób, a nie tylko jako o systemie dla telefonów czy tabletów, a platformie albo nawet raczej – ekosystemie. Rozumianym przy tym w o wiele szerszym zakresie, niż do tej pory jako „system + aplikacje”.

Za jakiś czas to, z czego korzystamy (i nie chodzi tylko o smartfony/tablety) nie będzie miało znaczenia – będzie liczyć się tylko to, czy współpracuje z naszym całym domowo-życiowym ekosystemem. Do tego właśnie dążą już od pewnego czasu i Google i Apple.

Google TV, Google Auto czy nawet Google Fit to tylko pierwsze, ale potencjalnie niezwykle istotne kroki w kierunku zamknięcia użytkownika właśnie w takim dużym ekosystemie. Do tej pory mogliśmy przy zmianie telefonu żałować najwyżej zakupionych aplikacji czy rozwiązań charakterystycznych dla danego systemu.

Android L on Nexus

Niedługo będziemy mogli żałować tego, że nie współpracuje tak dobrze jak trzeba z naszym samochodem, albo… telewizorem czy nawet systemami domowymi. Ich zmiana będzie już wydatkiem nie tyle 100-200 zł na aplikacje, ale kilku tysięcy. Kto się na to zdecyduje tylko po to, żeby mieć większy czy lepszy ekran albo lepszą baterię? Wchodzimy na dobre w iOS albo Androida, dobieramy do niego ułatwiające życie dodatki i nagle… jesteśmy już całkowicie zablokowani, jeśli chodzi o jakąkolwiek poważną zmianę.

Na razie to wszystko nie jest jeszcze aż tak widoczne.

Technologie ubieralne dopiero raczkują, a inteligentne pralki czy lodówki są jedynie drogą zabawką. Za kilkanaście miesięcy czy kilka lat prawdopodobnie uda się jednak wykreować na nie odpowiednią modę, tak samo jak udało się ze smartfonami, tabletami czy aplikacjami – sugerując nam, że życie z nimi będzie łatwiejsze.

I choć nie da się jednoznacznie stwierdzić w tym momencie kto z tych dwóch gigantów okaże się zwycięzcą (w końcu kryteriów zwycięstwa jest sporo), można powiedzieć kto jest przegranym – cała reszta. Przez jakiś czas zostanie wprawdzie sporo miejsca w niższych segmentach, ale zamożniejsi klienci z chęcią sięgną po modne i nowe zabawki. Nowe systemy? Próba dogonienia dwóch przodujących producentów? Mizerne szanse.

android wear

Każdy producent wchodzący teraz na rynek lub „goniący” będzie miał te same, tylko jeszcze poważniejsze problemy co teraz w przypadku aplikacji. Schemat „nie ma użytkowników –> nie ma aplikacji –> nie ma aplikacji -> nie ma użytkowników”, można z łatwością dostosować do rozwiązań ekosystemowych. Dlaczego producent zegarka ma wspierać system z niewielką liczbą użytkowników? Dlaczego ma to zrobić producent lodówki, kuchenki czy systemu domowych zabezpieczeń? Chyba że… robi to wszystko sam (patrz: Samsung i Tizen).

Dotychczasowe bitwy, czy to na hardware czy na software, niedługo przejdą do historii. Dwie prowadzące platformy mają i jedno i drugie, a dalsze brnięcie w miliony aplikacji czy procesory i rozdzielczości z zapasem mocy mija się z celem. Tym bardziej, że przestaje to trzymać ludzi przy określonej platformie.

Mówiąc w skrócie: tak, Android nie jest już od jakiegoś czasu systemem tylko dla telefonów i tabletów.

Jest ogniwem, który w nie tak odległej przyszłości (do kompletu z pozostałymi usługami Google i chociażby Chrome OS czy Android Wear) będzie w stanie połączyć wszystkie elektroniczne urządzenia w naszym życiu. Wizja odrobinę przerażająca, ale niesamowicie prawdopodobna.

Hubert TalerHubert Taler: Śledziłem doniesienia z Google I/O z ciekawością, zainteresowany tematem również jako człowiek pracujący na co dzień nad oprogramowaniem. Wygląda na to, że po raz kolejny w historii technologii informatycznych obserwujemy walkę otwartego z zamkniętym, i wygraną tego pierwszego. Równocześnie zaś to „otwarte” postrzegane było, tak jak w innych przypadkach jako gorsze, amatorskie i nie dość dopracowane jak „zamknięte”.

google android

Przecież Android, którego korzenie i jądro są współdzielone z Linuksem, przeżywa tą samą ścieżkę jaką przeżywał niegdyś Linux. Firmy technologiczne, potrzebując gotowego, otwartego i łatwego do przeróbek systemu, wybierają dziś Androida – tak samo jak niegdyś twórcy Androida wybrali Linuksa z tych samych powodów. Android zagościł więc w urządzeniach przenośnych, podłączonych do TV set-top-boxach, telefonach, i konsolach do gier. Nic dziwnego, że Google chce na tej fali płynąć, dostarczając programistom narzędzia, a programistom i użytkownikom spójny ekosystem.

Oczywiście, jak zaraz zauważymy, otwartość Androida wcale nie będzie taka otwarta, i wkrótce się okaże że nasze dane, zakupy, i media siedzą na serwerach jednej firmy.

Do tego ta sama firma zarządza systemem w naszym samochodzie, telewizorze i mierniku tętna którego używamy na siłowni. Dzięki temu przy godzinnym staniu w korku, przypadkiem otrzymamy propozycję kupna audiobooka, a po wizycie na siłowni dostaniemy kupon na zniżkowy napój izotoniczny. I, tak jak w poprzednich przypadkach, koło się zamyka, a otwartość mogła okazać się otwartą pułapką, tylko czekającą by się zamknąć.

Piotr Grabiec: Google nie kryje się z tym, że planuje zamach na każdą strefę naszego życia – i to nie tylko tego online. Android dla smartfonów i tabletów wraz z wersją L ma szansę stać się prawdziwą wersją 1.0. Po tych 7 latach w Mountain View wreszcie dopracowali oprogramowanie i nadają mu teraz nowoczesny odświeżony wygląd.

google android

Nie zdziwię się, jeśli już większych zmian w software dla „klasycznych” urządzeń mobilnych nie zobaczymy. Smartfony i tablety w przeciwieństwie do całej kategorii wearables nie są sexy; teraz to zegarki, opaski i okulary z przedrostkiem „smart” rozpalają wyobraźnię klientów.

Dla Google to idealna sytuacja.

Nie dość, że wchodzą jako pierwsi tak kompleksowo w ten nowy rynek i potencjalnie rentowny segment, to wykorzystają to do przywiązania jeszcze silniej użytkownika do swojego ekosystemu produktów i usług. Android zaczyna robić to, co duet iOS i OS X: spina wszystkie kategorie urządzeń pod jedną banderą. Dziwi mnie, że tak długo z tym zwlekano; to naturalna droga rozwoju, ale też… cholernie niepokojąca wizja.

Trzeba tylko pamietać, że dla Google sporym niebezpieczeństwem są chińscy producenci smartfonów i tabletów, którzy omijają Google Play. Na nich w Mountain View nikt nie zarabia: ani bezpośrednio, ani pośrednio. Dalekowschodnie manufaktury, Apple, Microsoft i Samsung nie pozwolą Google na zdominowanie rynku tak, jak zrobił to Bill Gates swoim Windowsem. Monopolu nie będzie, ale pozycja Androida na nowych kategoriach sprzętowych siłą rozpędu będzie wysoka.

przemekspider-marzec-2014-miniaturaPrzemysław Pająk: Pisałem to już w swoim podsumowaniu konferencji otwierającej I/O 2014, lecz warto to głośno powtarzać – Google ma plan totalnej dominacji Androida we wszystkich aspektach komputerowych urządzeń. PC (via integracja z Chrome OS), smartfon/tablet, urządzenia ubieralne (na start okulary, zegarki), samochody, automatyka domowa.

I niby można przypuszczać, że dwaj inny dostawcy ekosystemów komputerowych, tj. Apple i Microsoft, mają podobne zakusy, to jednak Google jest dziś przed nimi o kilka lat do przodu.

google android 5

Ja się tej wizji obawiam, bowiem skupienie tak wielkiej ilości danych w jednym ręku to wielkie niebezpieczeństwo. Nawet nie zakładając złej woli szefów Google’a dzisiaj, nie można wykluczyć, że w przyszłości będzie podobnie. Bądź też, że katastrofa jednej firmy nie będzie oznaczała katastrofy całego świata.

Dlatego obserwując rozwój Androida będę dopingował obu głównych jego konkurentów, by nie dali mu zbytnio uciec do przodu.

mateusz nowak newwalkMateusz Nowak: Podczas konferencji otwierającej Google I/O 2014 Android (ten znany ze smartfonów) nie był głównym tematem. Zamiast niego królował Android w zegarkach i samochodach.

Fani mobilnych technologii mogą czuć się rozczarowani. Google nie pokazało nam dziesiątek nowych funkcji Androida, który gości w smartfonach i tabletach. Zamiast tego zaprezentowano odświeżony interfejs.

Taka premiera Androida L nie była zbyt ekscytująca, jednak wbrew pozorom to dobra wiadomość dla wszystkich fanów mobilnych urządzeń.

Obecne wydania Androida są już bardzo stabilne, funkcjonalne i pod wieloma względami zostawiają apple’ową i microsoftową konkurencję w tyle. Android Kitkat jest już dojrzałym systemem, który pozbawiony jest błędów wieku dziecięcego, z którymi boryka się jeszcze Windows Phone. Zaś spora część ostatnich zmian w iOS polega na kopiowaniu rozwiązań obecnych w Androidzie.

Dlatego Google może zaangażować się w działania na kolejnych frontach. Są to samochody i technologie ubieralne. Te ostatnie cały czas po macoszemu traktuje Apple i Microsoft. Google nie zamierza czekać na swoich konkurentów i już teraz mocno pracuje na swoją pozycję.

Przemek Pająk pisał ostatnio o wizji Androida totalnego. Google robi wszystko, aby wepchnąć swoje mobilne systemy operacyjne do każdej dziedziny naszego życia. Począwszy od komunikacji, poprzez transport po zdrowie i medycynę.

android L

Nie ukrywam, że wizja ta już dawno przestała mi się podobać. Nie chcę żyć w świecie Google’a. Jednocześnie marzę o tym aby nowe technologie rozwijały się dynamicznie i sprawiały, że nasze życie będzie wygodniejsze. I natrafiam tu na niemały zgrzyt,

Obawiam się, że na naszych oczach Android przestaje być już systemem mobilnym i zamienia się w platformę, która zepnie niepołączone ze sobą do tej pory gałęzie.

Android w kieszeni, Android w pralce, Android w samochodzie, Android w kaloryferze, Android w medycynie, Android w transporcie, Android wszędzie.

Nie wiem czy słusznie, nie wiem czy skutecznie, ale już teraz zacząłem odcinać pępowinę od wujka Google. Cały czas szukam rozwiązań i narzędzi, które sprawią, że nie będę tak mocno uwiązany do Google’a.

Nie używam już najpopularniejszej na świecie wyszukiwarki – z powodzeniem zastąpiłem ją DuckDuckGo. Mój drugi smartfon nie ma Androida. Wszystkie dokumenty i archiwa przeniosłem z Dysku Google do Dropboksa i Mega – testuję obie chmury.

Kiedy przeniosłem dane? Dzień po Google I/O 2014. Stwierdziłem, że wizja Google’a mi się nie podoba. Zaciągnąłem hamulec awaryjny i wysiadłem z pędzącego pociągu.

dawid kosińskiDawid Kosiński: Choć jestem fanem Windowsa, widzę, że cały ekosystem Microsoftu staje się typowo korporacyjnym, przeznaczonym dla profesjonalistów, inżynierów, designerów. Windows zostanie na biznesowych laptopach, zaś Windows Phone’y zastąpią BlackBerry na rynku terminali komunikacyjnych. Z kolei cały segment konsumencki przejmie Google. Firma z Mountain View już ma w swojej ofercie najpopularniejsze smartfony i tablety, a teraz dodatkowo jako pierwsza wprowadza pierwszy inteligentny zegarek oraz coraz bardziej łapczywie patrzy na segment RTV i AGD. Niebawem Android będzie towarzyszył nam w każdej części życia. Będzie mieć go nasz komputer, smartfon, tablet, zegarek i okulary.

android, android 4.4.3, kitkat, nexus 4

Świadomie wymieniłem wyżej też komputer. Po ostatnim Google I/O i jestem przekonany, że w ciągu kilku lat najczęściej używanym rodzajem komputerów będą Chromebooki. Ekstremalnie tanie, dobrze wykonane, bazujące na chmurze i wystarczające do wszystkich podstawowych zadań. Dodatkowo dzięki możliwości uruchamiania na nich aplikacji androidowych pozbyły się swojej największej wagi – braku aplikacji. Chromebook teraz ma Skype’a, pakiety biurowe, a także okrojoną wersję AutoCada – wystarczy to 95% użytkownikom. A reszta zadowoli się Makiem lub maszyną z Windowsem.

Google wydziera rynek Microsoftowi, Samsungowi, Apple’owi i wielu innym firmom.

Co więcej, robi to w sposób umiejętny i w końcu osiągnie swój cel. Sam uznałem, że nie ma co walczyć z gigantem i dziś zamówiłem Chromecasta oraz zegarek Gear Live. Lepiej od razu przystosować się do systemu i pogodzić się z tym, że będę korzystał z dwóch ekosystemów – Microsoftu do pracy i Google’a do zabawy. Chyba, że Microsoft w jakiś cudowny sposób poprawi Xboksa oraz wprowadzi swoją technologię ubieralną w lepszy sposób niż robi to Google. Jako fan Microsoftu oraz zwolennik napędzającej rynek konkurencji życzę tego i sobie, i Wam.

grabiec nowePiotr Grabiec: Problem będzie taki, że już teraz korzystanie z usług i sprzętu od jednego dostawcy ma wartość dodaną. Ona będzie tylko rosła i już teraz 1+1 od tej samej firmy równa sie 2,5 – synergia działa. Osoby, które będą wybierać najlepsze rozwiązania w swojej kategorii, stracą korzyści wynikające z integracji ekosystemów. Komputer z Windowsem, tablet z iOS, telefon z Androidem i telewizor od Samsunga dzisiaj jeszcze jako tako współpracują ze sobą, ale interoperacyjność będzie malała z czasem. Nie podoba mi się to, ale rozumiem firmy, które starają się wszelkimi środkami utrzymać klienta. Jestem jednak przekonany, że na zamykaniu się ekosystemów więcej stracimy, niż zyskamy.

nowoczesny dom 2

Dlaczego? Mam wpływ na to, jakiego sprzętu używam w domu. Mogę sugerować też wybieranie konkretnych rozwiązań domownikom. Problem pojawia się w momencie, gdy muszę współpracować z kimś, kto zdecydował się na inny ekosystem usług i hardware’u.

Piotr Barycki: Dawid pamiętaj, że na poleganiu na niszy, w której jest się mocnym, szczególnie takiej, o której mówisz, zgubiło już wiele firm.

Rynek biznesowy/korporacyjny zmienia się wolniej niż konsumencki, ale te zmiany następują i przychodzą w dużej mierze właśnie z rynku konsumenckiego. Jeszcze kilka (!) lat temu nikt sobie nie wyobrażał przecież iOS w korporacjach czy w ogóle do pracy. Minęło kilka lat i co? Sami widzimy. To samo może być w przypadku Androida, o ile nowości „służbowe” będą realizowane tak, jak zapowiada to Google.

Przy takiej mocy, jaką ma Google z faktu zdominowania rynku konsumenckiego, „przeciekanie” go do firm jest oczywiste, a tylko kwestią czasy i dopracowania – wejście z porządnym przytupem.

O wiele łatwiej Google wejść z konsumenckiego w obecnym stanie do korpo, niż np. Microsoftowi z korpo do konsumenckiego.

google

Szkoda, bo Microsoft ma (czy może raczej miał) gigantyczny potencjał do stania się liderem i pionierem w kwestii łączenia ze sobą pod jednym parasolem dziesiątek różnych urządzeń, a widać jak to wyszło. Niszowy OS X czy jeszcze bardziej niszowy ChromeOS integrują się z mainstreamowymi Androidem i iOS w sposób, o jakim użytkownicy Windowsa marzyli od dawna i… nadal mogą jedynie pomarzyć.

Poza tym rynek „pro” niekoniecznie jest wystarczający jak na skalę, a na pewno jak na ambicję, MS.

Piotr Grabiec: Dlaczego Windows i Office stały się standardem? Między innymi dlatego, że ludzie używali tego masowo w domach. Co dziś króluje na konsumenckim rynku mobilnym? No właśnie, Android. Google ma ułatwione zadanie i już teraz uderza do świata korpo. Totalna dominacja to totalna dominacja, prawda?

O tyle dobrze, że Google cechuje słomiany zapał, a firma łapie za wiele srok za ogon na raz i często nie doprowadza projektów do końca, a na koniec je bez żalu porzuca. Już mamy przykład Google Plusa, który nie stał się konkurencją dla Facebooka, a dziś jest wygaszany. Android everywhere też może inżynierów z Mountain View przerosnąć.

A patrząc na to, ile już dziś skupia w sobie informacji i usług Google, chyba nawet dobrze by się stało…

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement