Martwe media: Martwe programy

Martwe media: Martwe programy

Zainspirowany ostatnim świetnym wpisem Piotra Lipińskiego na temat przebrzmiałej miłości do przeglądarki Netscape zacząłem z zadumą przypominać sobie najróżniejsze programy, które kiedyś po prostu trzeba było mieć na komputerze, a teraz nikt o nich nie pamięta. Powstał w ten sposób poczet martwych programów, który doskonale pasuje do naszego cyklu o martwych mediach – smutna lista programów i całych kategorii aplikacji, których nikt już nie używa… 

Zdaję sobie również sprawę z tego że większość z tych aplikacji wciąż istnieje – siłą rozpędu, lub siłą portfeli przyzwyczajonych użytkowników. Ich dni są policzone.

Programy do odtwarzania DVD

Pamiętam, gdy po zakupie swojego pierwszego komputera z napędem DVD, musiałem kupić program PowerDVD firmy Cyberlink. Nie pamiętam dokładnie, ale kosztował zdaje się około 30 dolarów. Później, mimo tego że DVD Consortium próbowało nam wmówić że darmowe dekodowanie DVD, bez płacenia im za licencję, jest nieetyczne, pojawiły się darmowe programy, które miały fragment dekodujący DeCSS. Cała ta walka jest tematem na osobny wpis: sam fakt istnienia czegoś takiego jak nielegalna liczba pierwsza (liczba, której publikacja narusza czyjąś licencję), jest dziś śmiechu warte.

fot. CyberLink
fot. CyberLink

Co je zabiło?

Wszystko to zakończyło się wraz z powstaniem odtwarzaczy typu VLC oraz wbudowaniem darmowego dekodera DVD do systemu Windows 7.

RealPlayer, WinAmp, i inne płatne odtwarzacze

winamp

Pamiętacie, że kiedyś trzeba było instalować RealPlayer, bo może trafimy na taki kodek w internecie? Real Player, początkowo standard transmisji danych multimedialnych, umarł na nadmierne rozbudowanie. Pod koniec swojego rozwoju można było w nim odtwarzać wszystko, kupić licencję na telewizję online, zakupić piosenki, oraz wysłać swoje DVD do chmury. Jak się okazało, nie tego potrzebowali użytkownicy. Podobnie było z WinAmp – dodawanie kolejnych funkcji łącznie z wbudowaną przeglądarką WWW się nie sprawdziło.

Co je zabiło?

Zabił je iTunes i Windows Media Player – programy, które były za darmo i oferowały większość funkcji potrzebnych użytkownikowi (odtwarzanie, bibliotekę i ripowanie płyt CD).

Kodeki

Kiedy najważniejszy moment konfiguracji nowego komputera. Trzeba było ściągnąć kodeki. Oficjalne, z divx.com, lub nieoficjalne, typu xvid, lub w pakiecie – który instalował na naszym komputerze wszystko co się dało (do odtwarzania dźwięku AC3 był specjalny osobny)… Potem należało je aktualizować, i zapobiegać konfliktom.

Co je zabiło?

Odtwarzacze które miały wszystko wbudowane – np. VLC.

MS Messenger, Yahoo! Messenger, Gadu-Gadu, ICQ, Jabber – komunikatory

Kiedyś porozmawianie z kimś w formie tekstowej wymagało zainstalowania tego samego programu do rozmawiania, jaki używają znajomi, i znajomość ich nazwy użytkownika. Jeśli miałeś konto na MS Messengerze, nie mogłeś rozmawiać z użytkownikami Yahoo! Messengera, i odwrotnie. Powoli zaczęły powstawać aplikacje agregujące dostęp do kont w różnych serwisach (np. Pidgin, Miranda), aż w końcu użytkownicy przenieśli się na dostęp przez WWW oraz… Skype.

<a href="http://www.shutterstock.com/gallery-762415p1.html?cr=00&pl=edit-00">Gil C</a> / <a href="http://www.shutterstock.com/?cr=00&pl=edit-00">Shutterstock.com</a>
Gil C / Shutterstock.com

Co je zabiło?

Czat online jest idealnym zastosowaniem na przeglądarki. Instalowanie osobnego programu służącego tylko do tego celu stało się w oczach użytkowników zbędne.

Programy do defragmentacji dysków i inne narzędzia dyskowe

Niegdyś, jeśli nie defragmentowałeś dysku, nie dbałeś o swój komputer. Dysk należało defragmentować regularnie, wpatrując się w kolorowe kwadraciki, które hipnotyzująco przedstawiały przenoszone w odpowiednie miejsca dane. Istniały też inne interesujące narzędzia – np. programy do… parkowania głowicy dysku twardego, lub formatujące dysk w taki sposób, że zawarte na nim dane były automatycznie kompresowane.

Co je zabiło?

Wprowadzenie systemów plików, które nie wymagały osobnej defragmentacji oraz nowocześniejszych dysków nie wymagających obsługi. Dodatkowo, dyski były coraz większe, więc coraz mniej martwiliśmy się o ich wolne miejsce.

Programy do archiwizacji danych

Program do archiwizacji danych (pakowanie, rozpakowywania), były niegdyś osobnym produktem. Można było kupić licencję na WinZip, WinRar, etc. Na Mac istniały odpowiedniki, również płatne, np. StuffIt. Prawie zawsze istniały jednak darmowe odpowiedniki, czy to o ograniczonych możliwościach (np. tylko do rozpakowywania), czy to pełnowartościowe (7zip).

winzip

Co je zabiło?

Umieszczenie wsparcia dla spakowanych plików w systemach operacyjnych. Każdy plik .zip jest teraz traktowany jak normalny folder z zawartością.

Cmentarz aplikacji

Oprócz tych programów, do głowy przychodzi jeszcze mnóstwo innych kategorii. Programy do zarządzania zadaniami, lokalne klienty poczty, programy do backupu, programy do oglądania dokumentów, do podglądu obrazków, do oglądania PDF… Wygląda na to, że z jednej strony coraz więcej funkcji oferowanych jest przez system operacyjny oraz przeglądarkę internetową (która również stała się częścią systemu operacyjnego). Tym programom jakoś przeładowanie funkcjami nie zaszkodziło. Ciekawe jak będa wyglądały pulpity naszych komputerów za 10 lat…

Inne wpisy z serii Martwe Media

Obrazy pochodzą z serwisu Shutterstock

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement