Na konferencji Apple zabrakło Hitchcocka

Felieton/Sprzęt 05.06.2014
Na konferencji Apple zabrakło Hitchcocka

Od konferencji otwierającej WWDC minęło już trochę czasu. Wystarczająco dużo, by zebrać myśli i stwierdzić, co Apple robi dobrze, a co źle. Jest kilka rzeczy, do których nawet taki zwolennik sadownictwa jak ja może się przyczepić.

Daleki jestem od krytykowania konferencji otwierającej tegoroczne WWDC. Fakt – oczekiwałem przynajmniej drobnego odświeżenia MacBooków, a nawet jakiejś sprzętowej niespodzianki, ale przez 2 godziny nie wynudziłem się ani trochę i wyczekuję zapowiedzianych nowości z niecierpliwością. Irytuje mnie jednak, że Tim Cook w zeszłym roku obiecywał produkty przez cały 2013, a nie licząc czerwcowej premiery MBA, w ciągu miesiąca zaprezentowano nowego iPhone’a, iPady i to by było na tyle. Teraz Eddy Cue ekscytuje się nowymi produktami i coraz bardziej wątpię w pojawienie się czegoś więcej niż odświeżenia obecnie istniejących linii.

Zacznijmy jednak od tego, co miało prawo podobać się podczas prezentacji otwierającej WWDC 2014.

Apple docenił deweloperów

wwdc14-logo

Apple docenił deweloperów na… konferencji im poświęconej. WWDC znów stało się tym, czym z założenia jest. To impreza, na której Apple pokazuje narzędzia i przekazuje wiedzę osobom piszącym oprogramowanie dla jego platform. Deweloperzy otrzymali nowy język oraz liczne przydatne rozwiązania.

Mamy też iOS otwarty praktycznie do granic swoich możliwości. To nadal zamknięty i restrykcyjnie kontrolowany świat Apple, ale jednocześnie ci, którzy do niego wejdą i będą postępować według narzuconych reguł mogą robić praktycznie co chcą. Klawiatury, współpraca między aplikacjami, widżety, dostęp do TouchID – jak na „rezerwat” to sporo.

Przy okazji Apple bez wahania potrafi wbić nóż w plecy twórcom najciekawszych aplikacji dla swoich platform. W tamtym roku Mavericks zadał cios programom poszerzającym możliwości Findera, jak na przykład ForkLift. W tym roku dostało się Alfredowi. Dla użytkowników to spory plus, że systemy są kompletne już na starcie, ale nie sądzę, by twórcy byli aż tak z tego zadowoleni.

Nowy OS X i iOS zapowiadają się na udane ewolucje

os x yosemite

Apple nie kombinuje jak Microsoft ze swoimi systemami. Jeśli spojrzymy na rozwój OS X i Windowsa od XP, to zobaczymy o co tak naprawdę chodzi. Microsoft w Windows 8 zrobił kompletne przemeblowanie, by teraz wycofywać się z niektórych decyzji. Apple konsekwentnie rozbudowuje swoje systemy, jednocześnie drobnymi krokami je łącząc.

OS X 10.10 Yosemite, choć doczeka się licznych zmian wizualnych, wciąż pozostanie tym samym systemem, który jest następstwem tego, który znają użytkownicy Macintoshy z lat 80-tych, gdy Apple „ukradło” interfejs Xeroksowi. Mimo, że większość nowych funkcji gdzieś już się przewinęła u konkurencji, to wszystko razem, przy odpowiednim wdrożeniu sprawi, że OS X i iOS nadal mają szansę być narzędziami niemal perfekcyjnymi, pomagającymi w pracy i codziennym życiu.

Łączność pomiędzy urządzeniami – to będzie coś

Coninuity to najciekawsze rozwiązanie zaprezentowane podczas WWDC. Tego naprawdę nikt inny w takiej formie nie wdrożył. Ostatni raz coś podobnego widzieliśmy w przypadku webOS na smartfonach i tabletach.

Wierzę, że będzie to wspaniały zestaw funkcji, bez którego wkrótce nie będę wyobrażał sobie korzystania z moich urządzeń. Jednocześnie mam obawy, że może to nie być jednak tak dobrze przemyślane i stanie się po prostu irytujące. W tej chwili, gdy dostajemy wiadomość na iMessage, czy po prostu zwykłego maila, wszystkie urządzenia rozbrzmiewają jednocześnie, a często później czyścić z powiadomień musimy każde z osobna. Boję się, że w momencie gdy zadzwoni telefon, zacznie dzwonić też iPad i MacBook, i nie przestaną tego robić nawet po odebraniu rozmowy. Oby było lepiej.

Bety już teraz, a jesienią wszystko będzie znów działać

apple ios 8 smart suggest

Damian pokazał zdjęcia prototypowego Moto 360 i ogarnęła mnie radość, że jednak żyje w swoim ułomnym, ograniczonym, zamkniętym, złodziejskim sadzie. Apple nie zrobiło konferencji, na której zaprezentowało mockupy swoich systemów, czy prezentacji iPhone 16, który wyjdzie w 2018 roku. OS X 10.10 oraz iOS 8 już dziś działają i to całkiem stabilnie, nawet w wersji beta.

Co więcej, wydanie beta OS X będą mogli pobrać także zwykli użytkownicy. Natomiast na jesieni każdy dostanie dopracowany (przynajmniej w dużym stopniu) system operacyjny. Co z tego, że rozwiązania te są zaczerpnięte z innych aplikacji i systemów, jak całość razem będzie po prostu dobrze działać.

Nie wszystko Apple co się świeci. Na konferencji pojawiły się też rzeczy, które pokazują, że Cupertino starzeje się, magia zdaje się wyparowywać. W świecie Apple’a są też równi i równiejsi.

Stany i Chiny, a reszta świata gdzie?

Płacimy za różnorodne elektroniczne sprzęty więcej niż na Zachodzie, w zamian otrzymujemy często znacznie mniej. Produkty wprowadzane na nasz rynek są często wykastrowane. Ostatnimi czasy Samsung traktuje nas trochę poważniej, starając się pozyskać lokalnych partnerów i zaoferować wyjątkowe usługi stworzone z myślą o naszym rynku. Google dalej leci w kulki, bo choć wprowadził Muzykę, to filmów wciąż jeszcze brakuje, Microsoft też ma coś w tej materii zmienić.

Apple zadbał już o multimedia, a w nowym iOS łaskawie pojawi się opcja dyktowania w języku polskim. Gdzie jest jednak pełna obsługa Siri, która jest jedną z wiodących funkcji w iOS? Dlaczego firmy wydającej 3 miliardy dolarów na jakieś śmieszne hipsterskie słuchaweczki nie stać na lokalizację kluczowej funkcji ich mobilinego systemu? Dlaczego w Polsce wciąż nie kupię giftcardów robiąc zakupy w Tesco lub Realu?

Ponoć jesteśmy dla Apple ważnym rynkiem, tymczasem podobnie jak wiele innych państw należymy raczej do drugiej, czy trzeciej kategorii. Priorytetem pozostają Stany Zjednoczone oraz Chiny, dla których dodatkowe rozwiązania były prezentowane na konferencji WWDC2014.

iCloud Drive za czasów Jobsa by nie powstał

iCloud

iCloud Drive to nic innego jak Apple’owy Dropbox, który w rzeczywistości Jobsa nie miałby racji bytu. To powrót do standardowego systemu plików. Wciąż praktyczne rozwiązanie, które przyda się, chociażby po to, aby móc uruchamiać dany plik w różnych aplikacjach. Ale klasyczne foldery po wprowadzeniu tagów i wsparciu ze strony spotlighta miały być praktycznie na wymarciu. Tymczasem iCloud Drive zatrzymuje nas dalej w erze folderów.

5GB przy 2 urządzeniach to pomyłka

Od dwóch lat płacę Apple co roku za możliwość robienia backupów w chmurze. Dzięki temu nie bluźnię na iTunes, po prostu wszystko co potrzebuję mam w iCloud. Niestety nawet przy posiadaniu iPada i iPhone’a w najuboższych 16GB wersjach 5GB miejsca to trochę za mało. Najlepszym rozwiązaniem byłoby posiadanie w iCloud takiej ilości miejsca za darmo ile posiada się miejsca na urządzeniach.

W takim przypadku, mając 2×16 GB otrzymałbym 32 GB. Jak swoje kopie zapasowe mają robić osoby, które kupiły iPada o pojemności 128 GB? Teraz jeszcze do tej puli wliczane będą wszystkie zdjęcia na naszych urządzeniach. Świetnie  – chętnie zarchiwizuję swoje 160 GB zdjęć w chmurze Apple, ale 48 dol. rocznie za 200 GB to sporo.

Kopie w iCloud są świetne – o nic nie muszę się martwić i widziałbym je też na Maku, ale przy takiej polityce odnośnie pojemności nie mamy o czym mówić.

iOS nie jest już intuicyjny – czas na samouczek

apple ios 8 smart

iOS nie jest już systemem znanym z pierwszego iPhone’a, gdzie mogliśmy obejrzeć filmiki na YouTube, posłuchać muzyki i skorzystać z kalkulatora. Jestem pewny, że wiele osób dziś nie wie o istnieniu Spotlight, a w iOS 8 będzie jeszcze więcej dodatkowych funkcji. Komu chce się sięgać do instrukcji?

Czas na wprowadzenie samouczka do systemu, jakiegoś systemu podpowiedzi, tak, aby więcej osób mogło w pełni korzystać z iOS.

Keynote podczas WWDC był naprawdę mocnym wydarzeniem, które gdyby nie bardzo wysokie oczekiwania okrzyknięte zostałoby genialnym popisem Tima Cooka i spółki. Na scenie nie zabrakło drobnych żartów, widać było, że okres żałoby po Jobsie się skończył. Mam jednak spory niedosyt i masę pytań o przyszłość Apple. Po co te Beatsy? Gdzie nowe kategorie produktowe? Co z tą telewizją? Apple wciąż ma rozmach i mimo wielu oskarżeń o kopiowanie i wtórność wierzę, że nowe wersje systemów będą genialne.

Apple z pewnością się nie kończy, ale brakuje im – mówiąc wulgarnie i kolokwialnie – pierdolnięcia na miarę premiery iPhone’a.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement