Fanboj Apple, ukończył szkołę w 1998 roku. Kim jesteś w mediach społecznościowych?

Felieton/Social media 13.03.2014
Fanboj Apple, ukończył szkołę w 1998 roku. Kim jesteś w mediach społecznościowych?

„CEO w firmie, o której nikt nie słyszał”. „Uniwersytet kogośtam gdzieśtam”, „III Liceum Ogólnokształcące w Koziej Wólce”, „project manager w jakiejś firmie”, „8 wspólnych znajomych”. Jeszcze lepiej – „fanboj Apple”, „fan Legii”, „uzależniony od kawy”. Gdy przychodzi do wyciągu tego, kim jesteśmy w naszych internetowych wizerunkach, okazuje się, że identyfikujemy się informacjami od czapy.

W nowej szkole, na rozmowie o pracę czy w innych dziwnych sytuacjach, gdy trzeba się przedstawić zwykle trzeba dodać też coś o sobie. Kim jesteś? To pytanie, które wiele osób zbija z tropu. Jeszcze lepiej, gdy przedstawiamy się w sytuacjach biznesowych czy towarzyskich – zwykle staramy się wtedy dopasować to, co mówimy o sobie do atmosfery.

Na Facebooku, Twitterze czy innej sieci społecznościowej, ogólnie w internecie, sami decydujemy, jak się przedstawiać. Praktycznie każde miejsce, nie tylko serwisy randkowe, mają pola „o mnie” czy do wpisywania wybranych danych. Czasem musimy ograniczyć się do kilkuset znaków, czasem do 140 i wyciągnąć na wierzch to, kim jesteśmy.

Zrzut ekranu z 2014-03-13 13:00:58

Na Twitterze ogromna liczba osób w „bio” wpisane ma takie cuda: „fanboj Apple” – wiadomo, żeby nie dyskutować, „ekspert od…/growth hacker/stanowisko pracy/właściciel” – wiadomo, że będzie retwittował Bardzo Ważne Branżowe Rzeczy i w zasadzie nigdy nie dowiemy się, kim jest i co naprawdę myśli i tak dalej.

Zawsze, gdy zaczyna obserwować mnie ktoś z wpisaną w bio informacją, jakiej firmy jest fanbojem, zastanawiam się, kiedy zbłądziliśmy. W którym momencie firmy, które trzepią nas na kasę i dane namieszały nam w głowie tak, że się tym chwalimy i akurat tę informację wybieramy na swoją wizytówkę? Pal licho fanbojów – pisząc coś o sobie w miejscu publicznym, ogólnodostępnym, do którego może zajrzeć nasz potencjalny pracodawca czy randka powinniśmy uważać. Zastanowić się piętnaście razy, nawet jeśli chcemy pisać tylko o jednym, konkretnym temacie.

Jak się piszesz, tak cię widzą

A opis to to, co sprawia, że przyciągasz konkretnych ludzi, a innych odpychasz.

Całkiem inaczej sprawa ma się z Facebookiem. To na ten serwis trafia większość ludzi poszukujących informacji o konkretnych osobach, to tam znajomi zaglądają, by postalkować trochę, to informacje z Facebooka wyciągane są do paska informacji o komentującym na zewnętrznych stronach.

Facebook wręcz czasem błaga, by wypełniać dane o sobie. O tym, gdzie chodziło się do szkoły, gdzie się pracuje, mieszka, skąd pochodzi. W zależności od tego, ile pól się uzupełni, różne informacje stają się „wizytówką”.

Zrzut ekranu z 2014-03-13 12:58:44

Jeśli wpisałeś w Facebooka szkoły, jakie ukończyłeś, ale już nie podałeś mu, gdzie pracujesz, to prawdopodobnie na zewnętrznych stronach przy Twoich komentarzach widnieje właśnie szkoła jako najważniejsza informacja o tobie.

Nawet, jeśli ukończyłeś ją 20 lat temu. Nawet, jeśli jej nie lubiłeś.

Gdy ktoś wyszukuje informacji o tobie na Facebooku, to zaraz pod nazwiskiem widzi miejsce, w którym mieszkasz. Albo liczbę wspólnych znajomych, jeśli nie ustawiłeś lokalizacji.

Bo to są te informacje, które definiują cię najmocniej, prawda?

Jesteś miejscem, szkołą, wspólnymi znajomymi, książkami, które przeczytałeś, serialami, które lubisz, stronami, które zalajkowałeś.

Facebook stworzył schemat opisu człowieka, dla ponad miliarda osób taki sam

Wszyscy wypełniamy pola, a potem porównujemy się i zamiast kilkusekundowego pierwszego wrażenia ze spotkania twarzą w twarz pierwsze wrażenie wyrabiamy na podstawie tych wspólnych, uniwersalnych pól właśnie.

Nie trzeba nawet silić się na kreatywność.

W czasach, w których wiele kontaktów nawiązujemy i przenosimy do Sieci, gdy podłączony do Gmaila Rapportive pokazuje mi informacje z sieci społecznościowych o obcych nawet osobach, pola „bio” i „o mnie” nabierają specjalnego znaczenia. Nie są już ciekawostką dla geeków na czacie, a pierwszym frontem internetowego „ja”.

Czy na ulicy pokazuję wszystkim, że pracuję w tej firmie, pochodzę stąd i jestem fanbojem Apple?

Dlaczego w Sieci robię to tak chętnie?

Zdjęcie social media are trending and both business as consumer are using it for information sharing and networking pochodzi z serwisu Shutterstock.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement