Nie będę korzystać z WhatsAppa póki Facebook nie zrobi z nim tego, co z Instagramem

Felieton/Social media 21.02.2014
Nie będę korzystać z WhatsAppa póki Facebook nie zrobi z nim tego, co z Instagramem

O samym komunikatorze WhatsApp i przejęciu go przez Facebooka na Spider’s Web pisaliśmy już dużo wczoraj. Pomijając fakt poczytalności pieczętującego tę transakcję Zuckerberga, co może okazać się równie dobrze przejawem głupoty, jak i geniuszu, widzę w tym sporą szansę na to, żebym w końcu zaczął z tego komunikatora korzystać. Wystarczy jeśli Facebook zrobi z WhatsApp to, co zrobił wcześniej z kupionym za znacznie mniejsze pieniądze Instagramem.

Facebook i twórcy WhatsApp ogłosili wczoraj, że młody i zdobywający użytkowników w ogromnym tempie komunikator został przejęty przez twórców największego serwisu społecznościowego świata. Zuckerberg wyłożył na ten cel kosmiczne 19 miliardów dolarów. Co prawda nie całość w gotówce i częścią rozliczenia były akcje, ale to i tak kilkanaście razy więcej niż Instagram. Te transakcje łączy jednak, oprócz wręcz nierealnej wyceny i przejmującej je firmy, jedno.

WhatsApp dzięki Facebookowi może doczekać się webowej wersji.

facebook smartfon

Instagram był jedną z pierwszych dużych usług, które powstały od razu w formie aplikacji mobilnej bez możliwości korzystania z serwisu za pomocą komputerów. To, co kiedyś było nie do pomyślenia, a dziś staje się powoli normą. WhatsApp zaczął podobnie – to nietypowy komunikator jak np. Skype, przejęty za znacznie mniejsze pieniądze przez Microsoft, który przebył drogę z komputerów na mobile. WhatsApp wystartował za to jako zastępstwo SMS-ów – tylko tyle i aż tyle.

Zamiast loginu i hasła użytkownik loguje się poprzez swój numer telefonu komórkowego. Listy kontaktów nie trzeba budować od zera innymi kanałami, a nawet opierać jej o integrację z Facebookiem. Numery z książki adresowej od razu trafiają na listę, dzięki czemu jest mniejsza szansa, że użytkownik zrezygnuje z aplikacji. Wystarczy, że korzystała z niej wcześniej część znajomych i już jest powód, żeby jej nie usuwać z telefonu – bo nie trzeba ich szukać i prosić o podanie loginów. Bardzo łatwo dzięki temu o wirusowe rozprzestrzenianie się programu.

Taki model i trochę szczęścia przyczyniły się do zdobycia przez WhatsApp popularności.

WhatsApp

Twórcy aplikacji postawili sprawę jasno: ich komunikator jest mobile only, a przy okazji przypisany do jednego urządzenia. Nie zdecydowali się na rozwijanie webowej wersji usługi inwestując moce przerobowe i wszystkie środki w rozwój kilku aplikacji mobilnych. Z początku to był świetny pomysł, dzięki czemu udało im się uzyskać przewagę, a po kilku latach twórcy WhatsApp sprzedali swój biznes znacznie drożej, niźli wyceniła się chociażby ogromna firma na rynku telekomunikacyjnym Motorola, o Nokii nawet nie wspominając.

Mam jednak nadzieję, że WhatsApp po cichu pracuje już nad wersją swojego komunikatora na tablety – w końcu coraz częściej mamy kilka urządzeń mobilnych – a później na komputery i dla przeglądarek. Liczę na to, że Facebook będzie katalizatorem takiej zmiany w podejściu do sieci WhatsApp. Jest na to szansa – chociaż to może być po prostu życzeniowe myślenie z mojej strony – patrząc na Instagram, który po kupieniu go przez Facebooka wersji webowej się doczekał.

Brak możliwości korzystania z komunikatora poza telefonem dziś go w moich oczach dyskwalifikuje.

whatsapp-systemy

Jeszcze gorszy jest brak synchronizacji, bo przyzwyczaiłem się do lepszych rozwiązań opartych o chmurę. Spędzam w końcu dużo czasu przy komputerze i wtedy nawet SMS-y odbieram z przeglądarki przez DeskSMS. Instalacja WhatsApp byłaby więc dla mnie dzisiaj krokiem w tył, jeśli chodzi o wygodę. Facebook Messengera uwielbiam za to, że jest on wszędzie, chociaż jest to raczej małżeństwo z rozsądku, niźli miłość. Telefony, tablety, komputery, przeglądarki – gdzie nie podłączę się do globalnej sieci, moja lista kontaktów i archiwum rozmów wędruje ze mną. A WhatsApp? Przypisanie konta do numeru telefonu ma zalety, ale model ten przejmuje wszystkie wady starego systemu.

Jeśli ktoś napisze wiadomość WhatsApp na numer z którego już nie korzystam, to przecież już nigdy jej nie zobaczę, więc wszystkich znajomych muszę o tej zmianie poinformować. To też problematyczne, gdy wyjadę za granicę i chcę korzystać z lokalnej karty SIM w smartfonie. Inne, klasyczne komunikatory jak ten nieszczęsny Facebook Messenger nie mają z tym problemu. Dla mnie to ogromna wada, ale oczywiście jestem w mniejszości i temu nie zaprzeczam. Miliony użytkowników WhatsApp mają moje zastrzeżenia co do tej aplikacji gdzieś. Mam jednak nadzieję, że myślący w globalnych kategoriach Facebook, wypchnie WhatsApp do chmury.

Post-PC, głupcze!

whatsapp

Widząc informację o przejęciu WhatsApp przypomniała mi się też niedawna dyskusja na temat pakietów biurowych z moim redakcyjnym kolegą, Maćkiem Gajewskim. Całości przytaczać nie będę, bo jak zwykle udało nam się nieco posprzeczać, ale byliśmy w niej zgodni co do jednej rzeczy: oprogramowanie na komputerze wybieramy pod to, z czego korzystamy mobilnie. Na PC mam w końcu wybór, a na mobile?

Użytkownicy Windows Phone są skazani na Office, a w przypadku Androida jedynym sensownym wyborem jest dziś tandem Google Docs i QuickOffice, a w przypadku iOS mamy pakiet iWork. Oczywiście jeśli mowa o darmowym pakiecie z pełną synchronizacją, bo osoby z mniejszymi wymaganiami mają nieco większy wybór. Znamienne jest jednak to, że że środek ciężkości technologicznego świata przeniósł się na mobile, co widać na przykładzie pakietów dokumentów oraz komunikatorów.

Wersja webowa przestała być konieczna do odniesienia sukcesu na tym polu, co jest jak dla mnie dowodem na istnienie mitycznej ery post-PC. Nie znaczy to, że komputery znikną całkowicie, ale ich znaczenie będzie marginalizowane. Nie widać też już od tego trendu już odwrotu, a coraz więcej aplikacji i usług ma w nosie komputery. Użytkowników mobile będzie jeszcze przez jakiś czas przybywać, a rynek komputerów przeżywa stagnację. Poświęcenie całej mocy przerobowej na rozwój mobile, jak widać na przykładzie Instagrama, WhatsApp i Snapchat, przynosi efekty.

Dlatego mam nadzieję, że Mark Zuckerberg teraz o webową wersję WhatsApp zadba, ale nie dam sobie uciąć ręki za to, że to faktycznie zrobi.

Zdjęcie Facebook is an online social networking service pochodzi z serwisu Shutterstock.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement