Sklep Windows Phone powoli staje się większym śmietnikiem, niż Google Play

Felieton/Sprzęt 24.01.2014
Sklep Windows Phone powoli staje się większym śmietnikiem, niż Google Play

Miała być dokładna weryfikacja. Miały być najlepsze treści. Miało nie być złośliwego oprogramowania i chamskich podróbek. Miało. Sklep Windows Phone Store przestał spełniać te obietnice i to już od jakiegoś czasu. Microsofcie, pobudka!

Kiedy Microsoft po raz pierwszy zaprezentował Windows Phone 7, trudno było nie oprzeć się wrażeniu, że gigant z Redmond chciał stworzyć drugiego iPhone’a, dla niepoznaki tylko kryjąc go zupełnie nowym interfejsem użytkownika. Z jednej strony mieliśmy innowacyjne i ciekawe Modern UI, z drugiej zaś brak dostępu do pamięci masowej i konieczność wykorzystywania iTunes… ekhem, znaczy się Zune’a, duże ograniczenia systemowe mające na celu uniemożliwienie użytkownikowi „zepsucia” zaplanowanego user experience i brak możliwości instalowania aplikacji z innych źródeł niż oficjalne repozytorium.

To nie była taka zła filozofia, ale niektóre decyzje zostały wprowadzone nieco na siłę. „Bo rynkowy lider tak robi, więc my też tak musimy”. Plusem tego wszystkiego była jednak ścisła kontrola treści, jakie lądowały w Sklepie Windows Phone. Podobnie jak w przypadku iTunes App Store, Microsoft weryfikował wszystkie gry i aplikacje, analizował je pod kątem stabilności, bezpieczeństwa, oferowanych treści i jakości.

Smartfony z Windows Phone 7 nie wyszły jednak ze swojej niszy. Twórcy mobilnych gier i aplikacji, rozczarowani sytuacją, stracili zainteresowanie. Sklep zawierał niewielką ilość aplikacji, które aktualizowane były dużo wolniej, niż ich odpowiedniki na iTunes czy Google Play. Microsoft stracił więc cierpliwość.

Otwieramy się na świat

Windows Phone 8 został przebudowany właściwie w sposób całkowity. Jest on co prawda zgodny ze swoim poprzednikiem, a warstwa interfejsu to właściwie Windows Phone 7 po nie tak gruntownym liftingu, ale od środka, to zupełnie inny, bardziej otwarty system. To akurat wyszło tej platformie na dobre. Niestety, rozluźnienie zasad publikacji treści w Sklepie Windows Phone służy tylko dobrym statystykom. Faktycznie, aplikacji zaczęło przybywać. Zarówno tych naprawdę świetnych i znanych już z innych platform, jak i „śmieciowych”. Przyrost tych ostatnich jest jednak na tyle duży, że aż niepokojący.

Windows Phone Marketplace

Nie czarujmy się: wszystkie sklepy z aplikacjami zalane są chłamem, nawet uważany za wzór App Store. Mamy więc wykrywacze duchów, aplikacje wydające dźwięki podobne jak przy puszczaniu wiatrów oraz takie, które wyświetlają na zmianę pięć zdjęć słodkich kotków i nie robią nic więcej. Szczególnie paskudnie wygląda sytuacja na Google Play, gdzie już nieraz okazywało się, że pojawiały się aplikacje ze złośliwym kodem lub wyłudzające dane. Windows Phone nie osiągnął jeszcze tak wysokiego poziomu syfu, ale jest na dobrej drodze.

Podróbki, wyłudzanie kasy… kiedy pierwszy trojan?

Obserwowałem biernie rozwój wydarzeń, ale kiedy mój kolega ostatecznie pokazał mi kilka konkretnych przykładów, to zbaraniałem. Weźmy, na przykład, grę Candy Crush Saga. Jest to wielki bestseller na konkurujących z Windows Phone platformach. Czy mogę w to pograć na mojej Nokii? Jasne, że tak! Co więcej, nazywa się ona Candy Crush Saga Pro, co sugeruje, że gra jest bardziej rozbudowana. Na zrzutach ekranowych widać te same postacie, co w oryginalnej grze. Kupujemy! Jedyne 8,99 złotych!

Niestety, jak się okazuje, jest to chamska podróbka, nie tylko nie mająca nic wspólnego z oryginałem, ale w jawny sposób naruszająca własność intelektualną twórców popularnego oryginału. Kto tę grę zatwierdził w Microsofcie? Podejrzewam, że tak na dobrą sprawę, to nikt. Nie zadano sobie trudu, by zweryfikować nawet podstawowe rzeczy. Są też dziesiątki aplikacji o bardzo podobnej nazwie. Która jest ta właściwa? Zgaduj zgadula.

Nokia_Windows_Phone_7_Smartphones_Coming_in_Q2_2011

W Sklepie Windows Phone Store powstaje gigantyczny śmietnik, który właściwie ogarnia za Microsoft firma Nokia. Po pierwsze, poprzez dział Nokia Collection, za pomocą którego firma ta wybiera największe perełki ze Sklepu, a po drugie, za pomocą aplikacji App Social, która jest alternatywnym klientem Sklepu, moderowanym zarówno przez Nokię, jak i społeczność użytkowników Lumii.

Doskonale rozumiem, że Microsoft musi się promować, że hasła „właśnie przekroczyliśmy 100 tysięcy aplikacji w ofercie” są chwytliwe i przyciągają uwagę. Ale namówić konsumenta na zakup urządzenia z Windows Phone to jedno. Prawdziwą sztuką jest przekonanie tej osoby, by jej kolejny telefon również miał Windows Phone na pokładzie. Brak jakiejkolwiek kontroli nad tym, co dzieje się w Sklepie Windows Phone z pewnością ma duże szanse doprowadzić do pierwszego, i z równie dużą pewnością zniechęcić do drugiego.

Microsofcie, nie spiernicz tego.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement