Te przereklamowane innowacje

Felieton/Blog Forum 29.01.2014
Te przereklamowane innowacje

Tekst został pierwotnie opublikowany na Blog Forum Spider’s Web.

Mamy szczęście żyć w interesujących, zwłaszcza dla fanów technologii użytkowej, czasach. Wystarczy cofnąć się pamięcią o kilka lat, żeby zauważyć niebywały postęp i zmianę stylu życia.

Dziesięć lat temu, w 2004 roku, nie było wielu urządzeń i usług, które dziś uważamy jeśli nie za niezbędne, to za całkowicie normalne i powszechne. Facebook, Youtube, Foursquare, Spotify, Netflix, smartfony, tablety, powszechny dostęp do szerokopasmowego Internetu – to wszystko produkty ostatniego dziesięciolecia. Chociaż te zmiany z pewnością wpłynęły pozytywnie na jakość naszego życia, a zwłaszcza na dostęp do informacji, pociągnęły za sobą również pewne negatywne konsekwencje. Bez zbędnych ogródek – staliśmy się rozpuszczeni.

Dzisiaj już nie wystarcza nam, że firma oferuje produkty czyniące nasze życie łatwiejszym, a przynajmniej przyjemniejszym. Oczekujemy od niej, że utrzyma tempo wzrostu naszego życia, zaskakując nas co i rusz nowościami. Stosując analogię do giełdy – przestało nam wystarczać, że spółka zapewnia nam co roku sowite przychody – oczekujemy ich nieustannego, szybkiego wzrostu. Przestaliśmy doceniać regularne, powolne wzrosty – oczekujemy, że każdy nowy produkt będzie wywracał rynek do góry nogami, a my będziemy piać z zachwytu.

Przykro mi to pisać, ale tak się najpewniej nie da. I bardzo dobrze

Od jakiegoś czasu zacząłem zauważać, zwłaszcza w tak zwanej blogosferze „technologicznej”, nieustanne parcie na „innowacje”. Na Spider’s Web wystarczy mi otworzyć dowolny artykuł naczelnego o Apple, żeby przeczytać: „Apple musi wprowadzić nową kategorię produktów„. Przeważnie dochodzi do tego niezwykle zabawne dla mnie uzasadnienie: „bo mijają już cztery lata od ostatniej premiery nowego produktu”. Z kontekstu wynika, że takie opóźnienie to już mała tragedia – co prawda do tej pory nie słyszałem, żeby firmy były zobligowane do regularnych premier, ale każdego dnia człowiek uczy się czegoś nowego.

apple ipad air

Z przypadłością tą spotykam się w wielu miejscach i nawet zdążyłem nadać jej, na własny użytek, nazwę: „biegunka innowacji”. Za każdym razem, kiedy czytam opinię w stylu wyżej zacytowanej, nóż delikatnie otwiera mi się w kieszeni, a na usta ciśnie pytanie: dlaczego?

Dlaczego ludzie uważacie, że sensem istnienia całych ogromnych firm jest regularne wypuszczanie całkowicie nowych produktów? Zasugeruję wam coś: innowacje są złe. Każda innowacja pociąga za sobą zmiany. Do nowych produktów trzeba zaadaptować stare, dobrze funkcjonujące procesy. Trzeba nauczyć ludzi korzystania z nich. Trzeba je wypromować. Trzeba znaleźć partnerów. Krótko mówiąc – jest od diabła roboty. Tyle tylko, że żeby ta robota się opłaciła, nowy produkt musi faktycznie poprawiać wydajność pracy albo komfort życia. W innym wypadku cała para idzie w gwizdek i mamy do czynienia z piękną, spektakularną katastrofą.

Odnoszę wrażenie, że blogerzy technologiczni o czymś zapomnieli – jeden zły produkt może być dla firmy bardziej zabójczy, niż „odgrzewane kotlety” serwowane przez kilka lat. Każdy rozsądny dyrektor firmy nie wprowadzi do sprzedaży niczego, do czego nie jest przekonany. Zwłaszcza, jeśli firma ma wizerunek zawsze trafiającej w sedno i rozpoczynającej małe rewolucje.

Wreszcie – czy inteligentny zegarek, cybernetyczne okulary czy gacie ogrzewane ogniwem wodorowym są tym, czego najbardziej potrzebujemy?

Komputery cały czas się zawieszają (choć rzadziej niż kiedyś), pewne operacje zajmują sporo czasu, przeglądarki źle reagują na multum zakładek, baterie w smartfonach wytrzymują ledwo jeden dzień, a dla kupna tabletu wiele osób wciąż nie może znaleźć uzasadnienia.

Krótko mówiąc – i bez rewolucji technologicznych jest co robić. I osobiście wolałbym, żeby wielkie firmy IT najpierw rozwiązały tego typu problemy, zamiast na siłę wprowadzać „nowości”. Czasami najlepiej jest nic nie robić.

Zdjęcie Technology in the hands of businessmen pochodzi z serwisu Shutterstock

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement