CES 2014: Doradzi, czasami przerwie, innym razem poinformuje – taki jest inteligentny asystent głosowy Jarvis

Artykuł/Technologie 09.01.2014
CES 2014: Doradzi, czasami przerwie, innym razem poinformuje – taki jest inteligentny asystent głosowy Jarvis

Jarvis, znajdź mi najlepszą włoską restaurację, zarezerwuj stolik i zamów bukiet 12 róż – tak wkrótce może wyglądać nasza przyszłość. Co ciekawe, tak zaawansowany asystent głosowy został stworzony nie przez Google, nie przez Apple, a przez… Intela.

Każdy, kto oglądał Iron-Mana czy to filmy kinowe, czy serial animowany, czy też czytał komiksy, powinien zareagować już na słowo Jarvis (w sumie to J.A.R.V.I.S. – Just A Rather Very Intelligent System). Tak dokładnie nazywa się sztuczna inteligencja, stworzona przez Tony’ego Starka. W świecie Marvela potrafi ona zrobić praktycznie wszystko, o co zostanie poproszona. Na dodatek można sobie uciąć z nią pogawędkę, a nawet usłyszeć liczne porady. Do głowy od razu przychodzi mi moment z Avengersów, kiedy Iron-Man stara się przejąć rakietę lecącą na Nowy Jork, a Jarvis proponuje telefon do Pepper Potts, aby się z nią pożegnać. Niestety, Stalowy człowiek zazwyczaj niewiele sobie robi z tych porad (chociaż do Pepper akurat zadzwonił, a ta – jak to w filmach bywa – miała akurat wyłączony głos w telefonie), w końcu jest przystojnym miliarderem, a na dodatek ma zbroję bojową. Kto w takiej sytuacji przejmowałbym się tym, co mówi komputer…

iron-man

Jednak większość z nas ani nie jest Iron-Manem, ani miliarderem, a część nawet nie jest przystojna. Dla nas asystent głosowy, szczególnie tak zaawansowany jak Jarvis, mógłby okazać się bardzo przydatny, np. w samochodzie. Kierowca w końcu mógłby korzystać z praktycznie wszystkich funkcji swojego smartfonu, bez obaw o to, że może spowodować wypadek. Co prawda, nie widzę raczej sensu z grania w tym momencie, tym bardziej używając poleceń głosowych, ale już zarezerwowanie stolika w restauracji lub klubie byłoby miłym dodatkiem. Wystarczyłoby wypowiedzieć prostą komendę, a Jarvis – w razie wątpliwości – zadałby dodatkowe pytania, aby zrobić dokładnie to, co byśmy chcieli.

Co prawda mamy Google Now oraz Siri, ale daleko im do naprawdę inteligentnych asystentów głosowych i chociaż są to przydatne narzędzia, przynajmniej w języku angielskim, to jednak nie są idealne.

Rewolucją ma być – a jakżeby inaczej – Jarvis. Tak właśnie nazywa się nowy asystent głosowy stworzony przez… Intela. W dużej mierze przypomina konkurentów od Google i Apple, chociażby w tym, że mówi do nas głosem kobiety, ale ma być od nich lepszy. Co ważne, do jego używania nie jest konieczne wybudzanie smartfona. Ma to działać na takiej samej zasadzie, jak w Motoroli Moto X. Oznacza to, że telefon przez cały czas będzie nas nasłuchiwał. Wystarczy tylko prosta komenda, aby Jarvis się uaktywnił. Poza tym asystent ma zadawać pytania i informować nas o ważnych rzeczach.

jarvis

W trakcie prezentacji, która według słów Briana Krzanicha – CEO Intela – nie została wcześniej przygotowana i prezentowała rzeczywiste możliwości asystenta głosowego, mieliśmy okazję przyjrzeć się działaniu Jarvisa. Trzeba przyznać, że zrobił dobre wrażenie. Na początku Krzanich poprosił asystenta o zarekomendowanie pobliskiej, indyjskiej restauracji. Po znalezieniu odpowiedniego lokalu, Jarvis zapytał czy Brian chce zadzwonić w celu dokonania rezerwacji. Szef Intela odpowiedział, że tak, ale chciałby zarezerwować stolik na późniejszy termin. Jarvis poinformował go wtedy, że w takim razie musi anulować spotkanie, które ma o danej godzinie. Gdy Krzanich zrobił i to, to asystent dał jeszcze znać, że ma trzy nieodczytane wiadomości od żony.

Brzmi całkiem nieźle, prawda? Myślę, że naprawdę inteligentny asystent głosowy byłby świetnym rozwiązaniem. Co więcej, uważam, że już nawet Google Now i Siri byłby naprawdę fajne, gdyby w pełni działały w języku polskim. Jednak propozycja Intela wydaje się dużo bardziej ciekawa, przede wszystkim dlatego, że tli się w niej iskierka inteligencji, a interakcja opiera się na w miarę naturalnej mowie, a nie wcześniej zaprogramowanych poleceniach (jak np. w Xboxie One).

Jeśli do smartfonów dorzucilibyśmy smartwatche lub różnego rodzaju opaski czy też bransoletki, wyposażone w mikrofon i niewielki głośniczek, to z asystenta dałoby się korzystać nawet bez wyciągania telefonu z kieszeni. Wtedy dopiero te wszystkie gadżety zyskałyby miano inteligentnych. Funkcja wyświetlania powiadomień to na razie trochę za mało.

Problem polega na tym, że Google, Apple, Microsoft czy też Intel traktują Polskę jak kraj trzeciego świata, więc może obsługi naszego ojczystego języka doczekamy się za 5 lat.

Dołącz do dyskusji

Advertisement